Blog > Komentarze do wpisu
Pod ciemną gwiazdą Dawida W.

 

 

Kapo di tutti kapi niezależnej prasy otwiera usta i to nawet dwukrotnie na okoliczność Marszu Niepodległości. Ani twierdzenie, że za faszyzację życia publicznego odpowiada nie kto inny tylko Michnik, ani też sposób kreowania rzeczywistości, przy którym wysiadłby Antoni Macierewicz, nawet gdyby stwierdził, że samolot prezydencki nie podlega prawom ciążenia, zupełnie mnie nie zaskakują. Wręcz przeciwnie, niejakim zaskoczeniem byłoby gdyby tak Wildstein Młodszy odszedł od wypracowanego schematu i napisał, że grzechem (zresztą zarówno w tradycji judaistycznej, jaki i chrześcijańskiej) jest zamach na cudzą własność. Ale nic z tych rzeczy. Może to i dobrze, bo wygląda na to, że latorośli rodu Wildsteinów zakończyła rozwój (ten rekord cynizmu będzie trudny do pobicia) i tylko patrzeć jak zacznie zjadać swój własny ogon. Zresztą jest bardziej prawdopodobne (sądząc po komentarzach dotyczących pochodzenia Wildsteina), że wcześniej to rewolucja skonsumuje swoje dziecko.        

W kpiarskim tonie pisze on tak (tytuł artykułu „Tęczyzm – nowa religia mas”):

Nie przystają mnie zadziwiać religijne potrzeby naszych liberalnych i skrajnie zlaicyzowanych modnych postępowców. Gdy czyta się np. o marszu niepodległości, od razu widać, że jest to język religijny, taki, przy którym modlitwy o deszcz w polskim parlamencie wydają się być niewinnym happeningiem. Marsz niepodległości jest zły, ale w sensie sakralnym. Jest demoniczny. Jest ostateczny. Jest jak holocaust. Nie wywołuje strachu ale grozę, dreszcze bojaźni – „boję się i wstydzę”; „ogarnęła mnie jakaś zgroza”. Jest to „diaboliczny bal”; „Uliczny terror”. Konsekwencją tego ostatecznego zła jest radykalne rozbicie tożsamości naszych postępowców… „Pozbawiono mnie złudzeń”; „Tej nocy byłem zmuszony zweryfikować moje poglądy na temat ludzkości”; „zobaczyłem zło, jakiego nigdy wcześniej nie widziałem”. Skutkuje on „symbolicznym kryzysem”. Język nie jest już w stanie opisać tej potworności, zostaje płacz „Tylko żona tego co gasił płakała, i ja też sobie trochę popłakałam”; ktoś inny patrzył na marsz „ze łzami w oczach”. Po takim koszmarze trudno wrócić do człowieczeństwa „Nigdy w życiu nie widziałem tyle nieuzasadnionej nienawiści w życiu”; „Jego marzenia legły dzisiaj w gruzach”. „Zostałem zbrukany”. Pomaga tylko rytuał oczyszczenia, padnięcie na kolana przed najwyższym, przed obiektywnym dobrem. Jest nim tęcza. Tysiące ludzi pielgrzymuje skłonić się przed tym symbolem świętości. Rytuał odkupienia tęczy trwa. Kwiaty i karteczki z modlitwami wkładane są w naszą Ścianę Płaczu, symbolizującą utraconą niewinność. Egzorcyzmy antyfaszystowskie trwają... „wszyscy jesteśmy tęczą”; „nie spalicie nas wszystkich” dobiegają zewsząd inkantacje. Metafizyka nowej religii jest prosta. Siły demoniczne to marsz. Siły światłości – to zdradzona i zamordowana przez faszyzm tęcza. Obecnie cała debata publiczna jest ogniskowana w ten sposób, że tęcza staje się symbolem Polski tolerancyjnej i homofilskiej przeciwstawiającej się tej homofobicznej. Nawet jeśli ta tęcza nie miała mieć związku z symbolem homoseksualizmu, to właśnie został nad nią odprawiony gejowski chrzest symboliczny. (…)

http://niezalezna.pl/48283-teczyzm-nowa-religia-mas

Krótki komentarz. Tekścik jak na Wildsteina Młodszego „lajtowy”, w zasadzie o tym, że słaba, zmanipulowana i rozhisteryzowana publika opłakuje spaloną tęczę, jakiś tam niby-symbol tolerancji.  Może sobie szydzić z tych, którzy patrzą „ze łzami w oczach” na ten akt głupoty (dalej na Frondzie publikują tacy, co kpią z  pamięci o „nocy kryształowej”) – jego prawo w państwie wolności słowa.

Symptomatyczne, że Wildstein, występujący coraz częściej jako nieformalny rzecznik lub mecenas ONR-u, nawet nie zająknął się o tym, że tego tyleż głupiego, co barbarzyńskiego dzieła dokonała banda hajlujących łysych młodziaków tudzież niezrzeszonych kiboli, których codziennie zagrzewa do walki z Tuskiem. To nie jakiś zdegustowany kiczowatością tęczy Kowalski podszedł i podpalił. To zrobiła banda wyrostów zorganizowanych pod hasłem pogardy dla mniejszości seksualnych, którym Wildsteinowie, Sakiewicze, Terlikowscy i inne dewotki lub zwykli cynicy wmówili, że ta tęcza została ustawiona jako symbol tychże mniejszości i że w związku z tym godzi w polską tradycję i wartości katolickie.   

Wildstein zapomina (?) o tym, że to ten prymitywny czyn miał wydźwięk metaforyczny przede wszystkim dla jego kolegów po piórze, komentatorów z mediów prawicowych, nie zaś dla przeciętnego Polaka, dla którego najczęściej był zwykłym aktem wandalizmu. Cytując wcześniej kilka wypowiedzi pokazałem, że to właśnie dla wojujących katoli płonąca tęcza była znaczącym symbolem. Symbolem katharsis, znakiem oczyszczenia przestrzeni z przyzwolenia na ruchy „gender” i tolerancję dla wszelkich mniejszości. Pogorzelisko stało się alegorią wypalenia zła. Dla mnie dla odmiany podpalenie tęczy jest gestem małości i nienawiści, przejawem tego, że życie duchowe dużej części narodu się skurczyło, że naród degeneruje się w sensie mentalnym do małego, faszyzującego narodku. Komentarz Wildsteina wpisuje się w politykę terroru, jaką prowadzi katokibolstwo i katotaliban przede wszystkim w stosunku do przeciętnej większości. Spalić, zniweczyć, zepsuć, a protestujących wyśmiać. Wmówić im infantylizm.

Niestety hołota czyni bezprawie przy milczącej zgodzie kościoła, a nawet wsparciu jego hierarchów. Ale to już temat na inną okazję. 

Wydaje się, że dureń Wildstein nie rozumie, że w przestrzeni publicznej jest sporo miejsca między homofobią a homofilią, między religijnym doktrynerstwem a wojującym ateizmem, czy między społeczeństwem otwartym a narodowym gettem. Wildstein jest namacalnym przykładem na to, że łatwiej jest posiąść jakąś wiedzę i ogładę, niż wyplenić z głowy kompleksy, fobie i zacofanie. Można szczerze współczuć Bronkowi posiadania syna wyzutego z empatii, który wszystkich, którzy  nie zgadzają się na barbaryzację przestrzeni publicznej zwie „liberalnymi i skrajnie zlaicyzowanymi młodymi postępowcami”. Na razie tyle uwag ad personam.

 

„Michnik podpala tęczę” to drugi z felietonów Wildsteina Młodszego, napisany w formie (fikcyjnego oczywiście) listu Adama Michnika do Seweryna Blumsztajna.

„Drogi Sewciu, zupełnie nie rozumiem tego, co tu się stało, w tej naszej Warszawie. Ci potworni i paskudni faszyści podpalili tęczę. Czemu – ja się pytam? Czemu tak nienawidzą tego symbolu i tego dzieła sztuki? Przecież wszyscy zachowywali się wobec nich tak w porządku i z szacunkiem. Nazywaliśmy ich bydłem, mówiliśmy, by zamykać ich w rezerwatach albo w zoo, jak mieliśmy lepszy humor. Drukowaliśmy odezwy o tym, że niepodległość jest niepotrzebna, że tylko debile świętują 11 listopada, że patriotyzm to rasizm. Pisaliśmy, że mają brudne gęby i tępe mordy. Cieszyliśmy się, jak wsadzano polską flagę w psie gówno. Wyliśmy z radości, gdy postawiono tęczę, wołając, że w końcu patriotyczny faszyzm odejdzie do lamusa na rzecz tolerancji i homofilii. Gdy została przypadkowo podpalona przez fajerwerki, od razu zareagowaliśmy, chcąc, by zakazać nacjonalizmu i zdelegalizować całą prawicę. A oni co? Nie znoszą nas. Podpalają i krzyczą. Nie pojmuję tego. Sewciu, weź mi to, proszę, wytłumacz. Twój Adam, wieczór 11 listopada 2013 r.”. List przejęty przez wywiad „Gazety Polskiej” 14 listopada 2013 r. Komentarz odredakcyjny: Panie Michnik, to przez Pana ta tęcza spłonęła.

http://niezalezna.pl/48309-michnik-podpala-tecze#comment-1787662

Ten teks Wildsteina jest bardziej treściwy, więc taki też komentarz.

Najzwyczajniej trudno pochylić się nad gównem. Bo po co? Wiadomo, co w odchodach po IV RP można znaleźć.

Trzeba być ścierwem, żeby bez zająknięcia wypisywać kłamstwo za kłamstwem, manipulacją przykrywać półprawdę, ze świadomością, że taka pisanina jest dla wielu czytelników źródłem wiedzy i nie każdy prawicowy jaskiniowiec ma na tyle wyobraźni, żeby dostrzec przerysowanie i sarkazm. Większość czytelników prasy prawicowej traktuje to dosłownie, jak Prawdę, Dogmat, Aksjomat.

Nie wiem, czy Wildstein jest na tyle durny (zakładam, że nie jest socjopatą), że nie zdaje sobie sprawy, że tą swoją denną pisaniną wspiera odradzające się ruchy faszystowskie (chciałbym wierzyć, że to tylko zwykła głupota). I że w ten sposób sam sobie buduje getto. Nie śmiem myśleć jakiej funkcji podjąłby w takich okolicznościach … 


sobota, 16 listopada 2013, gkur

Polecane wpisy

zBLOGowani.pl