Blog > Komentarze do wpisu
O wolność mediów. Gratis: Dowód na nieistnienie Boga Wszechmogącego

 

W poniższej tabeli znajdują się najnowsze dane dotyczące dzienników ukazujących się w Polsce – za listopad roku 2015. Dane te publikowane są na stronie http://www.teleskop.org.pl/, w oparciu o informacje, jakie przekazują do Związku Kontroli Dystrybucji Prasy wydawcy, czyli producenci gazet. Nie ma jakiegoś prawnego obowiązku przekazywania informacji o nakładach sprzedanych i zwrotach do ZKDP, dlatego nie są to dane kompletne, ale też tytuły nieujęte w zestawieniu są marginalne i nie zaburzają obrazu rynku gazet codziennych. Dane posegregowałem – od największego nakładu do najmniejszego. Tabelę uzupełniłem o dwie kolumny – proste operacje matematyczne dają obraz jaka część wyprodukowanego nakładu nie zostaje sprzedana (czyli trafia na makulaturę) – w ujęciu liczbowym i procentowym.


 

Kilka istotnych spostrzeżeń:

  • W tabeli widać, że pośród wydawców najpopularniejszym jest Polska Press Sp. z o.o (https://pl.wikipedia.org/wiki/Polska_Press). Po zsumowaniu okazuje się, że to wydawnictwo jest wiceliderem rynku (po wydawcy Faktu i Przeglądu Sportowego) – wydaje średnio ok. 439 tys. egzemplarzy, a sprzedaje 317 tys. egzemplarzy.
  • Łącznie najwięcej wydaje się tabloidów (Fakt i Super Express).
  • Średnio na makulaturę trafia 34% nakładu.
  • Jeśli idzie o liderów sprzedaży, to najpoczytniejsze tytuły należą do firm zagranicznych: właścicielem Polska Press jest Verlagsgruppe Passau – niemiecka grupa medialna, zaś właścicielami Ringier Springer Media AG są: niemiecki koncern mediowy Axel Springer SE (50% udziałów) i szwajcarska spółka mediowa Ringier AG (50% udziałów) – wg Wikipedii.
  • Najmniej sprzedaje się gazet prawicowych.
  • Królem makulatury pośród dzienników opiniotwórczych jest prawicowa Gazeta Polska Codziennie, której 66% nakładu (czyli ok. 2/3) trafia na przemiał. To i tak sukces, bo niedawno było to prawie 75%.

 

 

Teraz o moich przewidywaniach jak „Zjednoczona Prawica” będzie kneblowała usta mediom, przeciw czemu będę dzisiaj protestował.

 

Przedsmak już mamy: sejm uchwalił ustawę o mediach publicznych, w ekspresowym tempie podpisał ją prezydent, tego samego dnia została opublikowana w Dzienniku Ustaw.  Polskie Radio i Telewizja Polska zostały potraktowane jak łup wojenny, jak zlodziejski fant. Będą tubą propagandową, w którą będą dąć służby Prawa i Sprawiedliwości. Ustawa formalnie ma legalizować ich zawłaszczenie, czyli kradzież. Poszkodowanym jest niewątpliwie społeczeństwo.

Prezesem TVP został Jacek Kurski, który na krótkiej konferencji prasowej dokonał autoprezentacji: jest rękojmią niezależności, rzetelności, uczciwości mediów (i wszystkich innych pozytywnie kojarzących się „ści”). Kołkiem mu język nie stanął, niebo nie cisnęło gromów – oto dowód - jeśli nie na nieistnienie boga, to przynajmniej na bezsilność.

A odkładając żarty na bok, uważam, że będzie kilka metod powszechnie stosowanych, żeby osłabić lub wręcz eliminować inne media. Prywatnymi stacjami radiowymi i telewizyjnymi zawsze może zająć się KRRiTV – „zatroskani obywatele” musza jedynie częściej słać donosy – czy to dotyczące nierzetelności w informowaniu, czy związane z  nierespektowaniem chrześcijańskiego systemu wartości.

Metoda na pana Zbyszka – wersja 1. Będzie polegała na składaniu pozwów sądowych z roszczeniem zadośćuczynienia w pieniądzu, w przypadku, gdy przedstawiciel obozu władzy poczuje się dotknięty opinią na swój temat. Pan Zbyszek zdobył doświadczenie po upadku IV RP wer. 1.0. Najpierw na własnej skórze, gdy musiał zapłacić doktorowi G. za sugestię, że ten uśmierca pacjentów (wszyscy chyba mamy przed oczami tę pamiętną konferencję ministra sprawiedliwości, gdy w świetle jupiterów oznajmiał, że przez G. życia już nikt nie utraci). Potem pan Zbyszek skubnął znanego reżysera, gdy ten w emocjach zarzucił ministrowi, że ma swoich rękach krew „niewinnej kobiety”. Pan Zbyszek poszedł do sądu i pokazał dłonie – faktycznie nie było na nich najmniejszych śladów krwi Barbary Blidy, a do tego przedstawił alibi – nie było go na Bytkowie, gdy ex-posłanka wydawała ostatnie tchnienie, więc leciwy reżyser musiał zamieścić na swój koszt przeprosiny w prasie i zapłacić odszkodowanie za „zawinione naruszenie dóbr osobistych powoda”. Podobny wyrok zapadł w związku z naruszeniem dóbr drugiego rzekomego „mordercy” – Jarosława Kaczyńskiego.

http://wpolityce.pl/spoleczenstwo/220203-sad-kutz-obrazil-jaroslawa-kaczynskiego-za-slowa-o-zamordowaniu-blidy-i-musi-placic-wyrok-jest-prawomocny

Pan Zbyszek właśnie zapowiedział na stronie Swojego Ministerstwa, że w podobny sposób spacyfikuje dziennikarkę portalu natemat.pl, która ośmieliła się coś „zainsynuować” na temat (nomen omen) jego osoby (https://www.ms.gov.pl/pl/informacje/news,7879,oswiadczenie-ministra-sprawiedliwosci-zbigniewa.html). Pan Zbyszek będzie domagać się zarówno od autorki artykułu i portalu „wysokiego odszkodowania i zadośćuczynienia”. Korzystając z okazji pan Zbyszek przypomina, że „każda osoba powtarzająca pomawiające ministra sprawiedliwości zarzuty zawarte w publikacji (…) musi liczyć się z wytoczeniem powództwa cywilnego”.

Metoda na pana Zbyszka sprawi, że dziennikarze będą musieli ważyć swoje słowa, zaś sugestie dotyczące niecnych zamiarów polityka (prawdziwych lub wydumanych) będą musieli podawać w sposób bardzo zawoalowany lub posiadać mocne dowody, najlepiej razem z potwierdzonym notarialnie przyznaniem się polityka do winy.

Dodam jeszcze, że kilka tygodni temu polityk PiS-u (znany z głupoty) zapowiedział w jednym z wywiadów, że zasądzanie odszkodowań za naruszanie dóbr osobistych – oprócz działań mających na celu zmniejszenie ich przychodów - będzie normalną, standardową metodą walki z niepokornymi mediami.  

Metoda na pana Zbyszka – wersja 2. Jak wyżej, z tym, że będzie można wykorzystać prokuraturę i art. 212 kodeksu karnego (pisałem już kiedyś obszernie na ten temat). Trzeba pamiętać, że wkrótce pan Zbyszek będzie Prokuratorem Generalnym, czyli nadprokuratorem, który będzie miał mozliwość wpływania na decyzje prokuratorów niższego szczebla, z których to uprawnień będzie korzystał, o czym zapewnia w każdej wypowiedzi (również w cytowanym wyżej oświadczeniu na stronie MS). Jeśli do tej pory prokuratury nie chciały się zajmować głupotami, o tyle teraz będą pilnie podchodziły do wszystkich spraw wskazanych na drodze urzędowej przez najwyższego zwierzchnika.  Oczywiście można powiedzieć, że to nie prokuratury decydują o tym, czy ktoś jest winny, czy nie (lecz sądy), niemniej perspektywa stawiania się na obowiązkowych (pod rygorem przymusowego doprowadzenia) i upokarzających przesłuchaniach na policji, a potem przed sądem, będzie wielu skłaniała do trzymania języka za zębami, a pióra w kieszeni. 

Metoda na uczucia religijne. Składamy doniesienie do prokuratury, wykorzystując art. 196 kodeksu karnego. Pamiętajmy, że uczucia katolików są szczególnie delikatne i podlegają wyjątkowej ochronie.  

Metoda na uczucia patriotyczne. Składamy doniesienie do prokuratury, wykorzystując art. 137 kodeksu karnego. Jeśli ktoś zakpi z symboli narodowych lub - jak ostatnio Newsweek – przedstawi na okładce roztrzaskane godło narodowe, jakaś przybudówka PiS lub inne środowisko patriotyczne/narodowe/katolickie (np. Reduta Dobrego Imienia) może powiadomić o tym fakcie organy ścigania i domagać się ukarania sprawcy potencjalnego przestępstwa (http://niezalezna.pl/74725-newsweek-zniszczyl-godlo-zawiadomienie-do-prokuratury). W podobny sposób można potraktować każdego, kto „lży” naród, czyli np. wydawcę wywiadu z prof. Grossem.

Metoda na hierarchę. Głos z ambony będzie mówił co czytać, czego słuchać i co oglądać, żeby nie zgrzeszyć. Wczoraj w mediach pojawiła się informacja, że „fundusz kościelny” zwiększy się o kilkanaście milionów złotych.

Metoda na piętę. Będzie polegała na tym, że w sposób mniej lub bardziej formalny osoby decyzyjne (urzędnicy i inne zależne od aparatu władzy) będą przymuszane do ograniczania prenumerat niepokornych pism, jak również niezamieszczania w nich reklam lub ogłoszeń. Zmniejszenie przychodów z tytułu niższego nakładu i wpływu z reklam mają pogorszyć sytuację takich wydawców jak Agora S.A. O tym politycy prawicy mówią od dawna i takich działań oczekują od nich wprost dziennikarze prasy prawicowej.    

Metoda na Kukiza. Właściwie nie jest to pomysł rockmana (bo jest na to za głupi), ale pomysł, który podsunęli Kukizowi dziennikarze „niezależni”, również ci związani z ZG SDP (tam toczy się dyskusja od dłuższego czasu; do tego tematu wraca często np. na łamach lub portalu „Gościa Niedzielnego” wiceprezes Stowarzyszenia Piotr Legutko). Kukiz temat „koncentracji” mediów w „obcych rękach” jedynie nagłośnił (mówiąc wprost został potraktowany w sposób instrumentalny przez ludzi mądrzejszych od siebie; nie wie, że odgrywa rolę pożytecznego idioty). Chodzi o to, żeby ustawą ograniczyć udział wydawców zagranicznych w polskim rynku medialnym. To prosty sposób, żeby metodą administracyjną pozbawić kogoś udziału w rynku lub udział ten mocno ograniczyć (czyli okraść w majestacie prawa) i dzięki temu podnieść nakład pism, z którymi związana jest prawica (ewentualnie stworzyć nowe tytuły). Tu chodzi wyłącznie o kasę (wydawcy) i zwiększenie wpływów (politycy). Pod przykrywką troski o interes narodowy, próbuje się pozbawić kogoś pozycji, na którą pracował latami, a tysiące dziennikarzy – pracy. To jest zwykłe szmalcownictwo. Nie bez powodu przytoczyłem dane dotyczące sprzedaży prasy. Jeden jest liderem, ma zwroty na racjonalnym, ekonomicznie uzasadnionym poziomie, drugi jest trzecioligowym krzykaczem, który większość nakładu przeznacza na papier toaletowy. Pierwszego ustawą w ramach filozofii dobrej zmiany można zdeklasować, a drugiego wynieść na szczyt. Oczywiście wszystko trzeba podlać sosem patriotycznym, że tylko w ten sposób możemy ograniczyć zgubny wpływ obcych, nieprzyjaznych nam mocarstw na naszą tożsamość narodową, zahamować niszczenie tysiącpięćdziesięcioletniej tradycji naszego kraju. Trzeba katolicki lud postraszyć dżenderyzacją, promocją homoseksualizmu, islamizacją, zachodnią degrengoladą i niechybnym schyłkiem cywilizacji chrześcijańskiej, nośnikami których to patologii są zachodnioeuropejskie koncerny medialne. Ciemny lud to kupi. Nie takie rzeczy kupował, nieprawdaż panie Jacku? 

   

sobota, 09 stycznia 2016, gkur

Polecane wpisy

zBLOGowani.pl