Blog > Komentarze do wpisu
Wolność słowa, czyli co wolno wojewodzie albo zawsze znajdzie się kij (częśc I)

 

 

Wczoraj zbiegło się kilka wydarzeń (jak mówią światli politycy PiS nastąpiła ich „korelacja w czasie”*) związanych z pewnym aspektem prawa, a mianowicie ochroną dobrego imienia (ze szczególnym uwzględnieniem imienia polityka), a które to wydarzenia mają swoje odbicia w znanych przysłowiach. Na starość zacznę wierzyć, że „przysłowia są mądrością narodu”.

Co wolno wojewodzie, to nie tobie smrodzie (łac. quod licet Iovi, non licet bovi, odpowiednik: „co wolno księciu, nie wolno prosięciu” – wprost idealny do wystąpień wiceministra Jakiego omawiających manifestacje KOD-u ).

https://pl.wiktionary.org/wiki/co_wolno_wojewodzie,_to_nie_tobie,_smrodzie

https://en.wiktionary.org/wiki/co_wolno_wojewodzie,_to_nie_tobie,_smrodzie

Zawsze znajdzie się kij na maluczkich/opozycji/mniejszości/przegranych ryj (wersja staropolska: „jak się chce psa uderzyć, kij się znajdzie”, zakazana prawnie – podstawa: http://prawo.legeo.pl/prawo/ustawa-z-dnia-21-sierpnia-1997-r-o-ochronie-zwierzat/)

1.

Media obiegła  informacja o nalocie policji na mieszkanie internauty, który na swoim profilu facebook’owym umieścił filmik z PAD-em. Filmik to „puszczona od tyłu” migawka z uroczystości, na której prezydent składa wieniec pod pomnikiem Romana Dmowskiego. Wygląda to tak, jakby głowa państwa po pijaku zabierała wieniec spod pomnika. Doniesienie na okoliczność znieważenia głowy państwa wysłała internautka (KK Art. 135 § 2. „Kto publicznie znieważa Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”).

https://www.youtube.com/watch?v=3Rzoo5_M9LM

Oczywiście pojęcie znieważenia lub obrazy, zarówno odnoszące się do osoby lub jej uczuć, jak i przedmiotu (symbole państwowe, religijne, przedmioty kultu) jest pojęciem nieostrym i może być wykorzystane w walce politycznej lub osobistej zemście. Można tym pojęciem w sposób dowolny manipulować. Dla jednych ściągnięcie portretu byłego papieża ze ściany gabinetu prezydenta Słupska stanowi obrazę ich uczuć religijnych, dla drugich nazywanie Mahometa pedofilem i przypisywanie najobrzydliwszych cech jego wyznawcom nie jest obrazą niczyich uczuć (to opinia bytomskiej policji i prokuratury, poparta orzeczeniem sądu rejonowego – podzielę się wkrótce swoimi doświadczeniami). W przypadku byłego prezydenta można było używać oficjalnie takich określeń jak „maestro świniowatości”, „kulawy wałach” (opinie dostojników nowego reżimu w stosunku do byłego prezydenta) lub nieoficjalnie, w sposób dużo mniej wybredny, z wykorzystaniem tzw. łaciny podwórkowej (w ręcznie sterowanych przez publicystów niepokornych forach internetowych). Można było też łgać. I nikt się nie obruszył – głównie w imię źle pojętej poprawności politycznej, żeby Broń Boże nie padł zarzut ograniczania wolności słowa. Przez całą kadencję Bronisława Komorowskiego raz się zdarzyła interwencja organów ścigania, w przypadku internauty - studenta, który na stworzonej przez siebie stronie http://antykomor.pl/ „przekroczył granice dopuszczalnej krytyki”, między innymi umieszczając na niej rodzaj gry/zabawy, w której była możliwość postrzelania do prezydenta - jak do kaczki. Do mieszkania studenta wkroczyła ABW. Internauta wkrótce stanął przed sądem. Sąd pierwszej instancji skazał go na karę rok i trzech miesięcy ograniczenia wolności, polegającej na tym, że miał wykonywać 40 godzin prac społecznych miesięcznie, uzasadniając wyrok tym, że urząd prezydenta (nie Bronisław Komorowski prywatnie) został znieważony przez zamieszczanie zdjęć, które zdaniem sądu były uwłaczające, oraz udostępnienie gry komputerowej propagującej agresję, gdyż w grze można było strzelać do wizerunku prezydenta. Prokurator domagał się dla twórcy serwisu bardziej surowej kary - roku i ośmiu miesięcy więzienia w zawieszeniu na pięć lat; obrona chciała zaś uniewinnienia.

(http://wyborcza.pl/1,76842,12486571,Tworca_Antykomor_pl_skazany.html#ixzz3ycitfXS7)

Warto zauważyć, że całe PiS akcją ABW było oburzone i domagało się wyciągnięcia konsekwencji służbowych od jej organizatorów. Zdaniem ówczesnej opozycji akcja organów ścigania była „złamaniem elementarnych standardów wolności słowa”, zaś ABW zostało wykorzystane nie do ścigania przestępców i korupcji, „ale przeciwników politycznych premiera Donalda Tuska i prezydenta Bronisława Komorowskiego” Podczas konferencji prasowej w Sejmie ówcześni europosłowie PiS Zbigniew Ziobro (pan Zbyszek) i Jacek Kurski przekonywali na konferencji w Sejmie, że gdyby do podobnego wydarzenia doszło za czasów PiS, „wywołałoby piekło na skalę nie tylko Polski, ale i połowy Europy”. - Świat byłby alarmowany o złamaniu elementarnych standardów wolności słowa - zaznaczył Kurski. - PO nie znosi krytyki, w związku z tym używa siły państwa do dławienia wolności słowa - mówił. - Młody człowiek, który korzystał z konstytucyjnego prawa swobodnej - jak naiwnie sądził dziś do 6 rano - krytyki władzy, spotkał się z szokującym dla niego doświadczeniem - wkroczeniem agentów ABW, którzy zarekwirowali jego sprzęt elektroniczny, a nawet przeszukiwali jego piwnicę – miał powiedzieć Zbigniew Ziobro.

http://polska.newsweek.pl/pis-oburzone-wejsciem-abw-do-mieszkania-autora-serwisu-antykomor-pl,76991,1,1.html

W sprawę szczególnie zaangażował się pan Zbyszek, który na forum Parlamentu Europejskiego pomstował na ograniczanie wolności słowa w Polsce oraz walkę rządu z opozycją (http://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/eksport-polskiego-obciachu,177147.html).

Sąd drugiej instancji ostatecznie umorzył sprawę znieważenia, powołując się na  „niską szkodliwość społeczną czynu”. Przy okazji śledztwa okazało się, że student posługuje się sfałszowaną legitymacją studencką oraz podrobionymi zaświadczeniami lekarskimi i za te czyny został skazany na ograniczenie wolności jednego roku w postaci prac społecznych – 30 godzin miesięcznie.   

(http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/sprawa-antykomor-pl-sad-umorzyl-zarzut-zniewazenia-prezydenta,300610.html)

Czy wyrok uniewinniający od zarzutu znieważenia prezydenta był słuszny? Nie wiem, nie wchodziłem w szczegóły sprawy. W każdym razie uważam – wbrew Ziobrom – że póki w kodeksie karnym są paragrafy dotyczące znieważenia, to psim obowiązkiem organów państwowych służących prawu i praworządności, oczywiście z poszanowaniem zdrowego rozsądku, jest egzekwowanie prawa. Prawo zawsze większość parlamentarna może zmienić (dziwnym trafem tego nie robi), zaś karcenie urzędników, którzy przestrzeganie obowiązującego prawa egzekwują, trąci cynizmem.    

W sprawie znieważenia PAD-a głos zabrali również przedstawiciele Ministerstwa Sprawiedliwości: Zbigniew Ziobro i Patryk Jaki, próbując zrzucić winę na starą ekipę, czyli Platformę Obywatelską. - To niezależna prokuratura powołana i wykreowana przez Platformę dzisiaj zaangażowała się w polityczną akcję, by nie powiedzieć - prowokację, i wysłała policję do młodego internauty – powiedział Ziobro.

Czyżby? To raczej prokurator próbujący przypodobać się nowej władzy (takich lizusów będzie więcej, co pokazuje nieodległa historia RP wer. 4.0) zadecydował o wszczęciu postępowania, a policja podlegająca rządowi (już po pierwszych czystkach kadrowych), realizuje zlecenie prokuratora. Oczywiście nie mam wątpliwości, że ciemny lud kupi wersję pana Zbyszka. Nie takie rzeczy kupował.

A kończąc temat „profanacji żywej relikwii” warto zauważyć, że prokuratura znalazła inny kij na internautę, stawiając mu zarzut „gróźb karalnych” pod kątem internautki, która nań doniosła. Tu znów możemy się zapętlić, bo zgodnie z Art. 190 KK:

§ 1."Kto grozi innej osobie popełnieniem przestępstwa na jej szkodę lub szkodę osoby najbliższej, jeżeli groźba wzbudza w zagrożonym uzasadnioną obawę, że będzie spełniona, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

§ 2. Ściganie następuje na wniosek pokrzywdzonego."

No więc jest mało prawdopodobne, by groźba wynikająca z wymiany zdań w internecie, pomiędzy nie znającymi się osobami, wzbudzała w internautce „uzasadnioną obawę” jej spełnienia, zaś jej doniesienie do prokuratury dotyczyło znieważenia osoby prezydenta, a nie groźby. Chyba, że to prokurator przekonał ją, by w tej kwestii zażądała ścigania.
 

*) Wczoraj minister finansów, Paweł Szałamacha, w związku z podniesieniem przez banki opłat i prowizji, nazwał to zjawisko zastanawiającą  „korelacją w czasie” )http://wyborcza.biz/biznes/1,147582,19547211,minister-szalamacha-grozi-bankom-knf-em-i-uokik-em-za-podwyzki.html)

 

piątek, 29 stycznia 2016, gkur

Polecane wpisy

zBLOGowani.pl