RSS
czwartek, 27 lutego 2014
Z dziejów głupoty w Polsce. Pawłowicz szczytuje

 

Poseł Pawłowicz właśnie odkryła, że ateizm „polega na mówieniu, że Pana Boga nie ma”. Ze swoimi przemyśleniami związanymi z tym wiekopomnym odkryciem oraz Dniami Ateizmu dzieli się z „Frondą”.

„Niech sobie ateiści pojadą na wycieczkę za miasto, ale nie mają prawa urządzać ateistycznej hucpy w centrum stolicy Polski. Sympatyków tych awantur należy skierować do Rosji albo na Białoruś.

Pierwszy raz w życiu słyszę o Stowarzyszeniu „Koalicja Ateistyczna”. Podejrzewam, że została utworzona ad hoc przez środowiska polskich bluźnierców i nieprzyjaciół Pana Boga. Jeśli na jednym ze zdjęć z ubiegłorocznego marszu pojawia się Armand Ryfiński z Twojego Ruchu, to nie potrzeba więcej wyjaśniać. To ludzie chorzy na nienawiść do religii, polskiej tradycji chrześcijańskiej, Kościoła. Jeżeli to stowarzyszenie jest zarejestrowane, to ciekawa jestem, ilu ma członków i czy płacą oni składki, bo może robią to za nich członkowie Twojego Ruchu. Jeśli patronem tych ateistów jest człowiek, który w XVII wieku pisał szaleńczy traktat o nieistnieniu Pana Boga, to także bardzo wiele mówi o tych ludziach. Chyba na siłę szukają osoby, którą mogliby przedstawić jako ofiarę Kościoła katolickiego. Przed chwilą mieliśmy kampanię, pokazującą ludzi Kościoła, jako naruszających nietykalność cielesną dzieci, teraz katolików kreuje się jako tych, którzy zagrażają wolności wyznania ateistów, którzy sami czynią siebie ofiarami Kościoła.

Śmieszne zadęcie

Podejrzewam, że to całe stowarzyszenie to osobnicy o skrajnie lewackich, bluźnierczych poglądach, awanturnicy występujący przeciwko polskiej tradycji, finansowani z zewnątrz. Pytanie tylko, przez kogo. Jednak nie trzeba specjalnie szukać, bo takie bluźniercze inicjatywy z reguły wspierane są przez różne agendy Unii Europejskiej, która pod hasłem równości i zwalczania dyskryminacji, dowartościowuje jak widać kolejne zaburzone środowisko. Jeśli dowiaduję się, że mają być zorganizowane tzw. dni ateizmu, to mam wrażenie, że ci ludzie grzeszą ogromną pychą. Jak organizacja o marginalnym znaczeniu może zdobyć się na takie śmieszne zadęcie? Niech sobie ateiści pojadą na wycieczkę za miasto, ale nie mają prawa urządzać ateistycznej hucpy w centrum stolicy Polski. Na marginesie, nie wierzę, aby ktoś się skusił na taką imprezę, chyba że organizatorzy na czele posadzą panów Hartmana i Ryfińskiego, którzy wulgarnym zachowaniem ściągną uwagę mediów i niestety ludzi młodych. Jeśli na przestrzeni roku ateistyczna impreza rozrosła się z marszu i rekonstrukcji do dwudniowego wydarzenia, to znaczy, że ktoś usilnie finansuje taką działalność. W grę zapewne wchodzą już poważne środki i sądzę, że odpowiednie środowiska powinny zainteresować się tym tematem. Myślę, że również prokurator, który powinien zbadać pod kątem zgodności z prawem, aktywność tego stowarzyszenia, wymierzoną bezpośrednio w Kościół katolicki, który jest w Polsce konstytucyjnie chroniony.

Bluźniercy i nienawistnicy

Te tzw. dni ateizmu ewidentnie uderzają w polski porządek konstytucyjny. Wbrew temu, co mówią przedstawiciele „Koalicji Ateistycznej”, nie są oni prześladowani. Nie dość, że jak myślę, nikt ich w Polsce nie zna, to polskie społeczeństwo słynie ze swojej tolerancji, także dla niewierzących. Każdy Polak ma zagwarantowaną wolność słowa i sumienia, może być więc osobą niewierzącą. Jednak relacje w społeczeństwie muszą opierać się na wzajemnym szacunku dla innych przekonań religijnych, a tu mamy do czynienia z bluźniercami i nienawistnikami. W przypadku tych ateistów, sądząc po osobach z nimi kojarzonych, mamy do czynienia z bluźniercami i nienawistnikami.

Jeśli członkowie tej koalicji twierdzą, że katolicyzm w Polsce jest naruszeniem Konstytucji, a tolerowanie przez polskie władze Kościoła łamie zasadę neutralności, to odsyłam tych osobników do Konstytucji RP, zwłaszcza artykułu 25, który gwarantuje autonomię i współpracę pomiędzy władzami RP a Kościołem katolickim. Dzieje się tak dlatego, że zdecydowana większość Polaków to katolicy, zaś obowiązkiem innych wyznań oraz ateistów jest szanowanie tej większości, jako wartości konstytucyjnej. Nikt tej „Koalicji Ateistycznej” nie zabrania działalności, ludzie nawet nie wiedzą, że takie stowarzyszenie istnieje. Preambuła do Konstytucji mówi jednak, że państwo polskie ufundowane jest na chrześcijaństwie, to znaczy na przyjęciu chrztu i szanowanie chrześcijańskiego dorobku i tradycji polskiego Narodu jest obowiązkiem każdego Polaka, również ateisty, ale także np. muzułmanina i wyznawców wszystkich innych religii.

Drwina z polskiej Tradycji

Dlatego też organizacje, które sensem działania jest godzenie w Kościół, ośmieszanie i drwina z polskiej tradycji, wprowadzanie w błąd, co do treści Konstytucji i szczucie na katolików, które kłamią na temat swojego prześladowania, nie mają prawa istnieć w polskim porządku prawnym. Ich działania polegają na szczuciu na katolików i szerzeniu mowy nienawiści wobec większości Polaków. Wydumane kłamstwa na temat prześladowania tzw. ateistów powinny być przemilczane jako kompletnie absurdalne i idiotyczne. Środowiska tzw. ateistów, zapewne przy pomocy unijnych środków finansowych wrzeszczą, by wejść na pierwsze strony gazet i bezpodstawnie osłabiać i rozbijać polski katolicyzm. Uważam, że nie trzeba robić im żadnej reklamy. Tym bardziej, że już jedno stowarzyszenie ateistów pod patronatem człowieka z Biłgoraju mamy w Sejmie. Palikot, w ramach swego specyficznego szacunku dla innych wyznań, określa wiarę większości Polaków jako „rak katolicyzmu”. Wzywam więc do bojkotu jakichkolwiek tzw. dni ateizmu. Sympatyków tych awantur należy skierować do Rosji albo na Białoruś z takimi inicjatywami. Ktokolwiek finansuje tego typu „ateistyczną” (antykatolicką) działalność, winien z większym pożytkiem wesprzeć rodziny katolickie, którym rzeczywiście uniemożliwia się w Polsce swobodne wyznawanie wiary i wychowywanie dzieci według tego światopoglądu. Nadawanie medialnego rozgłosu takim ateistycznym spędom to działanie wymierzone nie tylko w Kościół i katolików, ale polską tradycję, moralność i uczucia religijne. Uważam, że nie wolno na to przyzwalać.

Gronkiewicz-Waltz podlizuje się lewakom

Zastanawiam się też, jak to możliwe, że pani Hanna Gronkiewicz-Waltz, która swego czasu kreowała się na osobę bardzo religijną, posiadającą bezpośrednie kontakty z Duchem Świętym, pozwala teraz na tak bluźniercze inicjatywy, jak tzw. dni ateistyczne wymierzone w polski Kościół i obrażające uczucia większości Polaków. To nie jest tak, że ci ludzie spokojnie manifestują swoje poglądy. Ich wystąpienia i aktywność publiczna mają wulgarną i obraźliwą formę. Wystarczy wspomnieć, że w ubiegłym roku udział w „marszu ateistów” brał pan Ryfiński, który za swoje obelgi wielokrotnie wypowiadane pod adresem Kościoła i osób wierzących podczas sejmowych wystąpień, przywołany jest do porządku przez prowadzącego obrady marszałka Sejmu, który kieruje zawsze sprawę do Komisji Etyki Poselskiej. Obrażanie innych nie jest korzystaniem z wolności słowa i wolności religijnej. A nie mam wątpliwości, że ten ateistyczny zjazd nie będzie polegał na mówieniu, że Pana Boga nie ma. Znając pana Ryfińskiego i Hartmana, można spodziewać się bluźnierstw i obelg. Ewentualnymi ich wystąpieniami w czasie tych „ateistycznych dni” powinien zająć się raczej prokurator. Myślę też, że jeśli dojdzie do jakiegoś spięcia z grupą zorganizowanych katolików, którzy zechcą uniemożliwić obelżywe działania w czasie „dni ateistów”, to będzie to wina pani Gronkiewicz-Waltz, która podlizuje się lewakom i zupełnie nie rozumie idei wolności wyznania. Jeśli pani prezydent pozwala na przemarsz takiej agresywnej, obrażającej wierzących i bluźnierczej manifestacji przez teren, którym zwykle idą procesje Bożego Ciała i patriotyczno-narodowe manifestacje, to jest to moim zdaniem prowokowanie spięć i sporów na ulicy. To jak zwykle nieodpowiedzialna polityka PO, lepiej rozumiejąca antypolskie środowiska. Zaś cały ten „marsz ateistów” zapewne zmieni się w antychrześcijańską bojówkę.”

Poseł Pawłowicz, wywiad dla Fronda.pl na okoliczność Dni Ateizmu.

 

Gdyby nie wyraźna informacja kto udziela wywiadu, mógłbym przypuszczać, że to wypowiedź upojonej winem mszalnym posłanki Sobeckiej, a nie prawnika, który piastował stanowisko sędziego  w Trybunale Stanu.

O samej imprezie reklamowanej przez Frondę i posła Pawłowicz można poczytać na:

http://lyszczynski.com/

A głupim posłom można tylko przypomnieć, że w demokratycznym kraju można:

  • Śmiesznie się zadymać,
  • Być bluźniercą i nienawistnikiem,
  • Można drwić z polskiej tradycji,
  • Gronkiewicz – Walz może się podlizywać komu chce.

 

   Bo co nie jest prawem zabronione, jest dozwolone. Narodek powinien sobie tę podstawową maksymę państwa demokratycznego wbić do łba.

Nie ma sensu także żadnej skretyniałej dewotki przekonywać, że każda demonstracja, która nie zagraża bezpieczeństwu i porządkowi prawnemu jest legalna, a prezydent miasta nie godząc się na nią naruszyłaby prawo. Tak samo, jak w państwie neutralnym światopoglądowo można demonstrować ateizm. Konstytucja nie daje monopolu kościołowi katolickiemu na indoktrynację religijną.

Niewiara w gusła nie jest szaleństwem. Ateizm nie uderza w uczucia religijne ludzi wierzących. Nie słyszałem, żeby ateiści za to, że nie wierzą w boga, byli przez kogoś finansowani, a w szczególności „ze środków unijnych”. Nie rozumiem dlaczego pani poseł uważa, że ateizm można demonstrować w lesie, a w stolicy już nie.

Ateiści - na zesłanie do Rosji lub do więzień. Oto deklaracje licencjonowanej katoliczki.

„Środowiska ateistyczne” powinny być  Pani poseł wdzięczne za reklamę imprezy i promocję ich ideologii. Czy kościół katolicki nie widzi krzywd, jakie poseł mu wyrządza swoimi głupimi wypowiedziami?

 

poniedziałek, 24 lutego 2014
niedziela, 23 lutego 2014

 

 

 

Albo IV RP albo IV rozbiór Polski – mniej więcej taką tezę rzuca dzisiaj Tomasz z Terlikowski.

„Podział Ukrainy na dwie (a może więcej) części, to geopolityczno-historyczna powtórka, tyle, że tym razem w wymiarze ekonomicznym, scenariuszu z rozbiorów Polski. I dlatego trzeba zrobić wszystko, by nie dopuścić do tego scenariuszu. (…) Jeśli bowiem raz uda się ten scenariusz przetestować na tak dużym kraju, jak Ukraina, jeśli nikt temu nie przeszkodzi, to podobny scenariusz będzie można przerabiać do znudzenia, także na innych krajach. Polska, o czym też warto pamiętać, też może być podzielona. Dla dobra Europy i samych Polaków – jak niewątpliwie będzie się nas przekonywać. I jakoś tak się obawiam, że i ten scenariusz znalazłby obrońców wśród części naszych elit.” – pisze Terlikowski na portalu Fronda.pl.

Trzeba mieć świadomość, że to naród ukraiński w demokratycznych wyborach wybrał sobie takie, a nie inne władze (obserwatorzy OBWE uznali wybory prezydenckie za zgodne ze standardami demokratycznymi; tę opinię podzielili także przedstawiciele ENEMO, czyli sieci organizacji europejskich monitujących wybory). A że wybrał demagoga i – co się okazało ostatnio – krwawego tyrana i sługusa Moskwy, to pretensje naród może mieć do samego siebie. Zasada demokracji jest prosta: decyduje głos większości, nazywany głosem narodu lub ludu („Vox populi, vox Dei” – co Pan na to Panie Terlikowski?). Naród ukraiński wybrał sobie na wodza Janukowycza, więc nie można wykluczyć ten sam naród może wkrótce wybrać na urząd prezydenta kolejnego polityka zorientowanego na Rosję. I co wtedy Panie Terlikowski? Wojna domowa, czy podział Ukrainy na część proeuropejską i część prorosyjską. A może kolejna wojna światowa?

Załagodzenie (przynajmniej czasowe) konfliktu na Ukrainie było możliwe dzięki mediacjom przedstawicieli Unii Europejskiej i zwycięstwu zdrowego rozsądku nad emocjami, bo negocjacje są zawsze lepsze niż rozlew krwi. Ofiary na ulicach zawsze prowadzą do tego, że ostatecznie i tak siada się przy stole i negocjuje. Tego nie zauważają tzw. polskie środowiska patriotyczne, które wychodzą z założenia, że imię wolności warto poświęcić zdrowie i życie. Oczywiście nie swoje, ale cudze. Jedna z czołowych „patriotycznych” (i najgłupszych) dziennikarek, Jadwiga Chmielowska, na stronie SDP pisze tak:

„Kijowska wypowiedź Radosława Sikorskiego, szefa dyplomacji III RP jest komentowana we wszystkich mediach. Jedno jest pewne, to nie ci politycy ukraińscy, którzy wsłuchują się w głos swego narodu będą martwi. Polityczne samobójstwo popełnił na oczach świata właśnie Radosław Sikorski. (…) Dla mnie teraz Sikorski swoją wypowiedzią stał się wrogiem Ukrainy i zdrajcą Polski. Wolna i demokratyczna Ukraina jest w żywotnym interesie Polaków. Jak można wymuszać takim szantażem decyzje polityczne? W czyim imieniu padły słowa: „Jeśli nie podpiszecie porozumienia, będziecie martwi”? Wstydzę się za Ministra Spraw Zagranicznych III RP i przepraszam za jego wypowiedź Ukraińców. Jedynie Wy Ukraińcy macie prawo decydować o tym, co dla Was jest korzystne, a co nie. Nie dajcie się szantażować ani oszukać. Moskale mają już na pewno przygotowany wariant Janukowycza –bis. Za dużo krwi przelano aby wasza walka i wysiłek, poszły na marne.”

http://sdp.pl/felietony/9361,-martwi-i-zywi-po-kijowie-jadwiga-chmielowska,1393086859

Więc niech się krew leje dalej, durna cipo.

A swoją drogą jestem ciekaw jak Terlikowski dzieliłby Polskę: ta prosto, na linii Wisły – między Niemcy i Rosję, czy w bardziej wyrafinowany sposób?


sobota, 22 lutego 2014
Wikipedia prawdę ci powie. Dwa życiorysy

 

Zygmunt urodził się w Poznaniu w rodzinie polskich Żydów. Jego ojciec był kupcem.  Miał 14 lat,  gdy wybuchła wojna. Wraz z rodzicami uciekł przed frontem do Związku Radzieckiego. Wstąpił do Komsomołu i w 1943 roku rozpoczął studia na uniwersytecie w Gorkim. Wkrótce potem został zmobilizowany i wcielony do moskiewskiej milicji, w której służył przez kilka miesięcy, regulując ruch na ulicach. Po wstąpieniu w wieku lat dziewiętnastu (1944) do LWP pełnił funkcje oficera polityczno - wychowawczego. Wziął udział w bitwie o Kołobrzeg, w której został ranny, oraz w bitwie o Berlin. W czerwcu 1945 roku wraz z całą 4 Dywizją Piechoty został wcielony do Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego (KBW), gdzie pełnił funkcję instruktora, a następnie wykładowcy ds. polityczno - wychowawczych Wydziału Bezpieczeństwa Wewnętrznego. W 1949 awansował i został mianowany szefem Oddziału Propagandy i Agitacji w Zarządzie Politycznym. W 1953 został zwolniony z pełnionych funkcji i z zawodowej służby wojskowej z powodu więzi z obcą klasowo i ideologicznie rodziną. Po wojnie ukończył filozofię na UW. Wykładał marksizm, po październiku 1956 stał się jednym z prekursorów socjologii w Polsce, w końcu lat 40. usuniętej ze szkół wyższych jako „nauka burżuazyjna”. W wyniku wydarzeń marcowych został w 1968 usunięty z Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie był kierownikiem Katedry Socjologii Ogólnej. W atmosferze antysemickiej nagonki opuścił Polskę. Wykładał na uniwersytetach w Tel Awiwie i Hajfie. W 1971 wyjechał do Anglii, gdzie związał się z uniwersytetem w Leeds, kierując Katedrą Socjologii aż do odejścia na emeryturę w 1990. Jest jedną z najbardziej znienawidzonych postaci przez polską prawicę.

Jerzy urodził się w rodzinie robotniczej o tradycjach katolickich i związanych z PPS. Jest 5 lat młodszy od Zygmunta.  Zaraz po wojnie, w wieku 15 lat, rozpoczął pracę we Wrocławiu, w Miejskiej Straży Ochrony Obiektów. W wieku 17 lat został przyjęty do Oficerskiej Szkoły Piechoty nr 1 we Wrocławiu, którą ukończył 3 lata później. W 1951 r. został skierowany do Wyższej Szkoły Piechoty i po jej ukończeniu został dowódcą kompanii w 9 Pułku Piechoty. W 1956 ukończył kurs dowódców pułku przy Akademii Sztabu Generalnego. W 1960 r., służąc w Kołobrzegu, w wieku 30 lat, zdał maturę i rozpoczął studia w Akademii Sztabu Generalnego WP, a po ich ukończeniu w 1963 r. został awansowany do stopnia majora. Szybko piął się po szczeblach kariery: służył jako oficer sztabowy i przygotowywał m.in. plany inwazji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację. Przynajmniej od 1962 roku współpracował z kontrwywiadem wojskowym, zaś podczas rejsów swoim jachtem do Europy Zachodniej, odbywanych od 1964 roku, wykonywał zadania na rzecz wywiadu PRL. Po studiach w ASG WP służył w Oddziale Szkolenia Operacyjnego Sztabu Generalnego, następnie był szefem Oddziału Planowania Ogólnego w Zarządzie Operacyjnym i ostatecznie szefem Oddziału I – zastępcą szefa Zarządu I Operacyjnego SG WP. W 1974 roku ukończył trzymiesięczny Wyższy Kurs Akademicki w Akademii Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych ZSRR im. Woroszyłowa. W 1972 nawiązał współpracę z wywiadem amerykańskim CIA. Do 1981 roku przekazał na Zachód ponad 40 tys. stron dokumentów dotyczących PRL, ZSRR i Układu Warszawskiego, m.in. planów wprowadzenia stanu wojennego w Polsce, z czego jest najbardziej znany. Jest wzorem patriotyzmu dla polskiej prawicy.

 

piątek, 21 lutego 2014
czwartek, 20 lutego 2014
Nie warto rozmawiać

 

 

Donald Tusk zaproponował debatę na temat służby zdrowia „face to face” z Jarosławem Kaczyńskim. Do debaty, ze względu na wydarzenia na Ukrainie zapewne nie dojdzie, niemniej warto zauważyć jak panicznie zareagowała prawica na taką możliwość.

Oprócz „niezależnych” publicystów głos na tę okoliczność zabrali także członkowie nowo powstałej Rady Programowej PiS, czyli - jak pisze „niezależny” portal niezalezna.pl - „znani w różnych dziedzinach nauki, profesorowie i eksperci” (zdecydowanie brakuje słów: „niezależni i apolityczni”), którzy – co można hipotetycznie założyć – będą także współtworzyli „rząd ekspertów” Jarosława Kaczyńskiego.

I tak niezależny ekspert od wszystkiego oraz etatowy publicysta wszystkich niezależnych mediów, prof. Zdzisław Krasnodębski pisze: Coraz częściej dotychczas bezkrytyczni zwolennicy rządów PO pomrukują, że Donald Tusk nic nie robi, że najwyższy czas, by odszedł – najlepiej do Brukseli, by zszedł z oczu Polakom. Problem w tym, że tam już go nie bardzo chcą. (…) Tusk zmienił się w polityka zużytego, zmęczonego, rozdrażnionego. To tak, jakby powabna gryzetka zmieniła się w pokrytą grubą warstwą różu kokotę, więc i czar opadł, a te same gesty i sztuczki wywołują inny efekt.

Niezależna bojowniczka ze Stowarzyszenia Wolności Słowa, członkini zarządu SDP, Teresa Bochwic: „Strzeż się wrogów, nawet gdy niosą dary! Zlekceważenie tego ostrzeżenia Kasandry kosztowało Troję przegranie wojny i liczne straty. Ja bym się też strzegła „okazji” do lepszego wyjaśnienia programu Prawa i Sprawiedliwości w debacie z premierem Donaldem Tuskiem. Z politykiem, który niedawno zapewniał, że zrobi wszystko, by udaremnić powrót Jarosława Kaczyńskiego do władzy. Nie liczyłabym więc na białe rękawiczki. Wszystko to wszystko – spadające słupki sondaży wróżą determinację w tej mierze. Co wyłoni się z konia trojańskiego, który wygląda niewinnie? Piarowcy rządowi pokazali, że są zdolni do zaskakujących sztuczek, a pogrążyć adwersarza można jego własnymi paroma słowami czy wprawieniem go niespodziewanym atakiem w nagłą, a niekontrolowaną emocję. W wyborach parlamentarnych są oczywiście możliwe i pożądane szersze debaty, dyskusje kilku premierów, ekspertów itd. Jednak sytuacja tête-à tête jest całkowicie wyjątkowa, jeden na jeden to dobre w wyborach prezydenckich. Teraz owszem, można wygrać (skądinąd chyba za wcześnie), można też przez następne 10 lat żałować.”

Joanna Lichocka, najniezależniejsza dziennikarka: Ulubiony motyw propagandy PO to ten, że Jarosław Kaczyński unika debaty z Donaldem Tuskiem, tchórzy przed nim. Pozwala to całkowicie uniknąć merytorycznej reakcji na program PiS‑u i przesunięcie dyskusji na rozważania, czy debata będzie, czy nie. Prostactwo zabiegu nie udałoby się, gdyby nie rządowi dziennikarze, którzy w telewizjach podporządkowanych władzy pytają, czy Jarosław Kaczyński zgodzi się na debatę, czy nie. (…) A tu wypadałoby powiedzieć to, co mówi prof. Jadwiga Staniszkis dla portalu wPolityce.pl: „Skutki rządów Donalda Tuska mówią same za siebie. Z Tuskiem nie ma już sensu rozmawiać”. Nie będę używała słowa, które dzięki Małgorzacie Tusk robi furorę w potocznym określaniu premiera. Zastąpię je (sorry, taki mamy język) nieco, tylko nieco bardziej uprzejmym, ale równie uprawnionym. Z chłystkiem się nie rozmawia.

Piotr Gliński, najniezależniejszy ekspert i fachowiec, równie dobry na stanowisko apolitycznego premiera, jak i prezydenta wszystkich Polaków, a obecnie przewodniczący Rady Programowej PiS: Dzisiaj uważam, że debata z Donaldem Tuskiem nie ma sensu. Po tym, co zrobił na pogrzebie tragicznie zmarłej córeczki polskiego olimpijczyka nie powinno się podawać mu ręki. Nie rozmawia się z politycznymi nekrofilami. Tusk – który kilka godzin później był w stanie rechotać do kamer z powodu zupełnie innej kwestii – przekroczył dopuszczalne granice kulturowe. Jak długo społeczeństwo będzie cierpliwie patrzyło na te niepojęte zagrania rządowej propagandy?

http://niezalezna.pl/52035-bojkot-donalda-tuska

Jak wam się podoba głos niezależnych publicystów i apolitycznych ekspertów? Zwolenniczki wolności słowa, która najchętniej wyrwałaby jęzor komuś, kto od bozi dostał więcej elokwencji niż prezes Kaczyński. Albo pisowskiej tuby propagandowej, która ubzdurała sobie, że jest - jako tuba - niezależna (na marginesie muszę wyznać, że jestem pod wrażeniem tego, jak przeróżne dziennikarskie kurwiszony są w stanie wytworzyć wokół siebie aurę rzetelności, obiektywizmu i niezależności, będąc przy tym zaprzeczeniem tych cnót; już widzę jak rwą się do stanowisk w publicznych mediach po coraz bardziej prawdopodobnej wygranej PiS). Profesora, który bredzi coś o nekrofilii, a którego kariera polityczna nie byłaby możliwa gdyby nie trupy ze Smoleńska.

 

środa, 19 lutego 2014
poniedziałek, 17 lutego 2014
Słownik Terlikowskiego: antysemityzm

 

„Raport ONZ dotyczący pedofilii w Kościele to zwyczajna hucpa. Ale trzeba mieć świadomość, że może być to hucpa niebezpieczna i będąca świadectwem nowego antysemityzmu” – tak Tomasz Terlikowski zaczyna swój felieton na portalu niezalezna.pl. Nota bene autor straszy ukonstytuowaniem się „nowego antysemityzmu” na portalu, którego czytelnikami są w dużej mierze zadeklarowani antysemici (niewiedza autora?).

Czym jest ów nowy antysemityzm autor niestety nie wyjaśnia. Przypuszczam, że ma to być paralela wyimaginowanej nienawiści kierowanej ku wierze i tradycji katolickiej. Tak jak w państwach faszystowskich tępiono Żydów, tak pewnie zdaniem Terlikowskiego w Unii Europejskiej walczy się z chrześcijaństwem. Aborcja już dawno na portalu Terlikowskiego została nazwana holokaustem dzieci nienarodzonych. Walka o prawa mniejszości seksualnych, feminizm, gender - to przejawy nazizmu. Dlaczego więc nie wykorzystać w podobny sposób słowa „antysemityzm”. Antysemitami nie są łysole wykrzykujący hasło „Hamas, Hamas, Juden auf den Gas”, przynajmniej tak długo, jak długo będą pielgrzymować do Częstochowy i jak długo prawica pisowo-rydzykowa będzie miała z nich użytek (ich nazywa się dla odmiany patriotami), ale wszyscy ci, którzy oczekują od instytucji, która buduje standardy moralności i rozlicza z ich stosowania wszystkich wierzących i niewierzących, żeby sama wobec swoich funkcjonariuszy te standardy stosowała.
 
„Jej nie chodziło o dobro maluchów, o walkę z pedofilią, ale o kolejne obrzydzenie Kościoła wiernym, zbudowanie przekonania, że nie ma gorszej organizacji na świecie niż Kościół katolicki” – pisze dalej Terlikowski. „Przesada? To proszę sobie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego ONZ nie wezwał Szwajcarii do wydania Stanom Zjednoczonym pewnego pedofila, który od wielu dziesięcioleci ukrywa się tam przed wymiarem sprawiedliwości i dlatego nie można go skazać za wykorzystanie trzynastolatki. Czy Roman Polański – bo o nim mowa – jest w czymkolwiek lepszy od nielicznych księży zboczeńców? Albo dlaczego ONZ nie zajmuje się sprawą BBC, które przez wiele lat kryło faceta masowo gwałcącego dzieci w studiach telewizyjnych? Czy BBC jest w czymś lepsze od Kościoła? Albo, na koniec, dlaczego ONZ nie oczyści się z ludzi, którzy zostali oskarżeni o to, że w Afryce korzystali z usług sześcioletnich prostytutek?”

Otóż jest różnica między osobą prywatną Romanem Polańskim, który miał seks z trzynastolatką (Maria poślubiła Józefa mając lat czternaście, więc z tą „pedofilią” bym na miejscu Terlikowskiego nie przesadzał), a Państwem Watykańskim, które tuszuje przypadki realnej pedofilii i zapewnia bezpieczeństwo sprawcom przestępstwa. Jest różnica między facetem, który miał przygodny seks z nastoletnią lolitką, a człowiekiem, który składał śluby czystości, który uzurpuje sobie prawo do moralizowania i oceniania innych, a który permanentnie dobiera się do tyłków nastolatków. Ja widzę różnicę, Terlikowski - nie.

„W aferze wokół pedofilii w Kościele wcale nie chodzi o dobro dzieci ani o oczyszczenie z czegokolwiek, lecz o to, by za pomocą pałki pedofilii uderzyć w nielubianą instytucję, która stoi na drodze do zbudowania Nowego Wspaniałego Świata. Świata, w którym aborcja będzie wszędzie legalna, dzieci od początku będą edukowane seksualnie, a religia nie będzie budować fałszywych stereotypów płciowych (to wszystko są pomysły sygnowane przez Organizację Narodów Zjednoczonych). Kościół jest przeszkodą w budowaniu takiego świata. I właśnie dlatego, że Kościół jest główną przeszkodą w budowaniu globalnego społeczeństwa pozbawionych korzeni, religii, rodziny konsumentów, jest on pod tak ostrym ostrzałem. To, co w przypadku innych instytucji uchodzi płazem albo uznawane jest za koszt ich istnienia, w przypadku Kościoła staje się przedmiotem bezlitosnego ataku, którego celem wcale nie jest zmiana sytuacji, lecz... przyklejenie do przeciwnej „postępowi dziejów” instytucji łatki „organizacji przestępczej” czy broniącej przestępców.” – kończy Terlikowski.

To nie jest łatka. To jest fakt.

A w operowaniu pałką Terlikowski mistrzem jest.

http://niezalezna.pl/51935-oenzetowska-hucpa



sobota, 15 lutego 2014
Ukrzyżuj go. Promocje Frondy

 

 Promocja obozów koncentracyjnych

(…) metoda, której PiS chce użyć do tej walki, czyli delegalizacja [Komunistycznej Partii Polski], jest niewystarczająca. Polskie władze powinny stworzyć obóz odosobnienia, na wzór obozu, który przed wojną działał w Berezie Kartuskiej. I tam powinny zamknąć tych komunistów. (…) Powtarzam więc: powinno się z nimi walczyć za pomocą obozu odosobnienia i policyjnych pałek. W II RP właśnie tak sobie radzono z komunistami i powinniśmy, do tych dobrych, sprawdzonych, przedwojennych metod powrócić.

Piotr Zychowicz w wywiadzie dla Fronda.pl

www.fronda.pl/a/zychowicz-przywrocic-bereze-dla-komunistow,34431.html

 

Promocja szubienicy

Praprzyczną dzisiejszej grozy jest eliminacja kary głównej z Kodeksu karnego. Zrazu mieliśmy do czynienia z bezprawnym moratorium na nieegzekwowanie uprzednio zasądzonych kar śmierci, którego nikt nigdy legalnie nie przyjął ani nie ogłosił. Potem nastąpiła legalizacja tego stanu rzeczy poprzez Kodeks karny zrywający z biblijnym rozumieniem sprawiedliwości i tradycją prawną cywilizacji zachodniej. (...) Należy mieć nadzieję, że dzisiejszy chaos moralny i prawny stanie się na powrót ładem prawnonaturalnym zakorzenionym w chrześcijańskiej antropologii. W ramach tej antropologii Dobry Łotr skazany na karę śmierci przez ukrzyżowanie mówił do Zbawiciela: "słuszną karę odbieram za uczynki". Tymczasem XX-wieczny demoliberalizm doprowadził do odebrania władzom państw prawa miecza, czego ofiarami są obywatele wystawieni na żer morderców i zbrodniarzy. Gdy wreszcie dochodzi do dnia hańby, państwo okazuje się całkowicie bezradne, zachowując się groteskowo poprzez pożałowania godną gonitwę pomysłów. W tym kontekście nawet uchwalona w dobrej wierze tzw. ustawa przeciw bestiom staje się dwuznaczna, bo zamiast sięgnąć do źródła w postaci zniesienia kary głównej wprowadza surowe rozwiązania, które dzisiaj wykorzystane przeciw zbrodniarzom - jutro mogą być wykorzystane przeciw katolikom, uniosceptykom czy wolnorynkowcom.

Artur Zawisza, wywiad dla Frondy

http://www.fronda.pl/a/lider-ruchu-narodowego-dla-frondapl-ustawa-o-bestiach-dzis-wykorzystywana-przeciw-zbrodniarzom-jutro-moze-byc-wykorzystana-przeciw-katolikom,34429.html

 

Promocja stosów

Uniewinnienie Nergala woła o pomstę do nieba. Jest to zrozumiałe dla każdego, kto wie, że to Ewangelia Chrystusa jest prawdą. Darcie Księgi, która zawiera objawienie Boga, powinno zasługiwać na najwyższą naganę, nie tylko moralnie, ale także prawnie. Niestety, wyrok sądu nie budzi zdziwienia. W obliczu sekularyzmu państwowego jest zupełnie zrozumiałe, że tak samo można palić diabelskie karty Tarota, jak niszczyć Słowo Boże. To śmieszne, ale prawdziwe, a doprowadził do tego nieszczęsny i coraz bardziej w Polsce rozpowszechniony relatywizm, który wmawia ludziom, że istnieją różne prawdy. Otóż nie, nie istnieją różne prawdy, ale wyłącznie jedna – i jest nią Jezus Chrystus. Polskie prawo ze względu na tysiącletnią tradycję powinno bezwzględnie chronić chrześcijaństwo jako religię uprzywilejowaną, tak jak było przed wiekami. Choć duża tolerancja jest rzeczą pożądaną, to nie widzę powodów, by miała sięgać aż tak daleko, zezwalając na jawne bluźnierstwa. (...) Nagana moralna nikogo nie odstraszy od dalszych ataków na chrześcijaństwo. Ważne jest to, że sprawca bluźnierczego czynu pozostał bezkarny. I obawiam się, że takich przypadków będzie coraz więcej, tak jak to dzieje się już w Europie Zachodniej. Sekularyzm doprowadzi do przyjęcia przez społeczeństwo kompletnie wypaczonych poglądów na chrześcijaństwo, zrównując je z innymi religiami. Tymczasem, jak powtarzam: to Jezus Chrystus jest prawdą i ta prawda powinna znaleźć odzwierciedlenie w polskim prawodawstwie. 

Paweł Chmielewski, redaktor portalu Fronda.pl

http://www.fronda.pl/blogi/traditio-antiqua/uniewinnienie-nergala-wola-o-pomste-do-nieba,37586.html

 

Tagi: Fronda
21:16, gkur
Link Dodaj komentarz »
środa, 12 lutego 2014
Dziś urodziny Darwina

 

 Grzech pierworodny (?)

 
1 , 2 , 3
Tagi
zBLOGowani.pl