RSS
sobota, 28 lutego 2015
Ja, jako Polak i patriota, na tle Idy

 

 

 

 „Idy” nie widziałem. I nie zobaczę, ponieważ poznanie tego obrazu uwłaczałoby mojej godności Polaka i katolika. Jacek Wegner

http://sdp.pl/felietony/10951,dwa-filmy-dwie-polski,1424806543

http://www.jacekwegner.pl/


 

 

piątek, 27 lutego 2015
Wyrób dziennikarzopodobny, czyli pornokracja na sdp.pl

Najnowszy felieton Teresy Bochwic, opublikowany na portalu SDP, nosi tytuł „Świat i światek” i odnosi do moralności dziennikarzy. Jak łatwo odgadnąć po tytule, PT Autorka dzieli dziennikarzy mniej więcej tak, jak onegdaj Kaczyński podzielił polityków, przesuwając swoich wrogów za linię, gdzie „kiedyś stało ZOMO”. O ile lider PiS-u posłużył się metaforą, o tyle członkini zarządu głównego SDP „bije” kijem baseballowm. A wali zdecydowanie mocniej niż najlepszy pałkarz aparatu propagandy wczesnego PRL-u.  

http://sdp.pl/felietony/10952,swiat-i-swiatek,1424848810

Świat i światek. Do której grupy zalicza siebie PT Autorka nietrudno zgadnąć, jak również to, gdzie spycha dziennikarzy parających się pracą dla mediów „głównego nurtu”.   

Właściwie o czym jest ten bełkot, tak charakterystyczny dla PT Autorki, balansujący między maglem a ściekiem? Że My, ta elita dziennikarzy, przeciwstawiamy się im? Im, czyli komu? Ano tym, którzy "z widoczną przyjemnością zanurzają się w manipulacjach, nagonkach, podfałszowywaniu faktów, czasem i całkowitym ich wymyślaniu, montowaniu matriksów". Oni to "mimikra, przekupstwo, umiejętność uderzenia pierwszemu, gruboskórność jakże potrzebna, by różne rzeczy wytrzymać", "świat kłamstwa, cynizmu, nadużyć seksualnych i narkotyków, przy czym te ostatnie mają być okryte milczeniem, bo wolność, bo to prywatne sprawy. Świat wendetty i omerty zarazem, ludzi świadomych, że zemsta dosięgnie".

Oni - to owe 90% braci dziennikarskiej - uświadamia nas PT Autorka.

Problem w tym, że Bochwic, przymioty onych spisywała stojąc przed lustrem. W zwierciadlanym odbiciu nie było żurlalisty, ale żulnalista. 

We wszystkich felietonikach PT Autorki dominuje ten sam styl: masa inwektyw popartych co najwyżej plotkami (puszczanymi ostatnio przez organy redagowane przez kryminalistów), a kierowanych ku bliżej nieokreślonym grupom i osobom. Bije z nich przede wszystkim tchórzostwo, bo PT Autorka najzwyczajniej boi się (co zresztą sama wielokrotnie podkreślała) formułować je ad personam, z powodu odpowiedzialności karnej. Bezpieczniej napisać "świat nadużyć seksualnych i narkotyków" (i mrugać okiem, bo wiadomo do kogo aluzja się odnosi), niż przywołać nazwisko dziennikarza i mieć pewność wyroku skazującego za zniesławienie.

Moralność PT Autorki jako dziennikarza kwalifikuje ją co najwyżej do półświatka. Może by w końcu, jako członek zarządu SDP, postudiowała Kodeks Etyki Dziennikarskiej (http://www.sdp.pl/s/kodeks-ety...). Podobno najciemniej pod latarnią. Zresztą z pracą "pod latarnią" kojarzy mi się pisanina PT Autorki.

 

 

Tagi: PIS sdp
07:14, gkur
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 26 lutego 2015
... dawniej Kraj Rad

 

poniedziałek, 23 lutego 2015
Człowiek Roku Gazety Polskiej

 

Wszelkie podobieństwo do osób i zdarzeń jest niezamierzone i przypadkowe (Puto Sukina)

 

 

 

„IV Wielki Wyjazd na Węgry” (z dużych liter, bo to dobro narodowe!) został odwołany – informuje prasa prawicowa.

- Najważniejszym powodem podjęcia takiej decyzji było nasze przeświadczenie, że wyjazd do Budapesztu na Święto Narodowe Węgrów będzie wykorzystany do ataków na Kluby „Gazety Polskiej” i na całe środowisko Strefy Wolnego Słowa. Wykorzystają ten fakt przede wszystkim ci wszyscy, którzy do tej pory wiernie służyli Władimirowi Putinowi i w każdy możliwy sposób tępili słowa prawdy jakie padały z naszej strony na temat polityki Rosji wobec Polski i innych krajów - pisze w wydanym na okoliczność odwołania imprezy oświadczeniu Prezes Klubów „Gazety Polskiej” Ryszard Kapuściński.

Wbrew temu, co teraz twierdzą media „niezależne”, wyjazdy przede wszystkim stanowiły wyraz solidarności z premierem Viktorem Orbanem oraz jego narodowo-konserwatywną partią Fidesz za politykę „niezależności” od UE. Gest poparcia bywał odwzajemniany przez premiera Węgier, który uroczyście witał gości z Polski i odśpiewywał z nimi nasz hymn narodowy, wspierając (najpewniej świadomie) Prawo i Sprawiedliwość, partię, której celem jeszcze kilka tygodni temu było stworzenie w naszej stolicy „drugiego Budapesztu”. Wyjazdom polskich pielgrzymów towarzyszyły hasła antyeuropejskie i antyplatformerskie. Lansowano „prawdę o Smoleńsku” oraz budowano mit Lecha Kaczyńskiego („Lech Kaczyński! Niech żyje wolna Polska!”).

Niespełna rok temu niezalezna.pl z ekstazą cytowała przedwyborcze przemówienie Viktora Orbana, które również wpisywało się w eurosceptyczne oczekiwania naszych rodzimych „środowisk patriotycznych i niepodległościowych”. „Europa może być naszą miłością – i dla mnie osobiście jest – a Unia Europejska nie” – miał oświadczyć Orban. Według niego węgierscy socjaliści patrzą na Brukselę tak samo, jak kiedyś na Moskwę: „z bezwarunkowym oddaniem”. „Wszystko, co powstało na gruncie narodowym i na szczeblu narodowym, jest dla nich albo niebezpieczne, albo zacofane” – oceniał wówczas węgierski przywódca.

http://niezalezna.pl/53787-orban-o-unii-europejskiej-kto-nie-siedzi-przy-stole-ten-trafi-do-jadlospisu

Jakbym dzisiaj słuchał kandydata na prezydenta RP, Dudę.

Teraz okazuje się, że niezależny od biurokratów z Unii Europejskiej przywódca jest uzależnioną od Kremla polityczną kurwą.

Czy mnie to dziwi? Raczej niespecjalnie. Zaskakują mnie (choć już zaskakiwać nie powinni ) publicyści i politycy prawicowi. Pierwsi zapomnieli szybko o tym, że Orbanowi przyznali tytuł Człowieka Roku, a sprawy albo w ogóle nie komentują lub winę za powstała sytuację przypisują … Platformie Obywatelskiej (primo: PO jest odpowiedzialna za „osamotnienie” Węgier w UE, secondo – powtarzam za Samuelem Pereirą – PO jest w tej samej frakcji w PE co Fidesz Orbana), drudzy, którzy w każdym zdaniu używają słowa „honor” (na przemian ze słowami „Bóg” i „Ojczyzna”), doszukują się w działaniach Orbana „politycznego pragmatyzmu” (Szczerski).

Na koniec więc przypominam: Dziwka Kremla, Wierny Sługa Władimira Putina  – Człowiekiem Roku 2013 „Gazety Polskiej”.


wtorek, 17 lutego 2015
CBOS musi odejść!

 

 

poniedziałek, 16 lutego 2015
Przyszłość ma imię Polska

 

niedziela, 15 lutego 2015
Cenzorzy IV RP

 

 

 

Niegdysiejszy pionier dziennikarstwa śledczego, Jerzy Jachowicz odkąd zboczył na prawo i sprawiedliwość, utrwala nowe trendy. Chodzi o ten rodzaj publicystyki, który można nazwać dziennikarstwem hien cmentarnych. Dziennikarze nowego trendu, niczym padlinożercy, rozkopują ziemię w poszukiwaniu cuchnącej strawy. Paprazzi tabloidów „głównego nurtu” zostali nieco w tyle …

Grzebanie w życiorysach przodków jest ostatnią deską ratunku, gdy delikwent jest za młody, żeby sam mógł mieć teczkę w SB, bądź gdy brak jest innych racjonalnych przesłanek, które mogłyby wyjaśnić dlaczego delikwent nie służy PiS  tak wiernie, jak chociażby tabun jego kolegów i koleżanek z zarządu Stowarzyszenia.

Metoda „na ojca” już się sprawdziła, o czym świadczy niewątpliwy sukces „Resortowych dzieci” (http://niezalezna.pl/63866-resortowe-dzieci-wsrod-pieciu-najwiekszych-bestsellerow-roku-empiku). Pora dowalić Jarosławowi Kulczyckiemu, który na antenie TVP Info był zbyt dociekliwy.  Cóż więc tym razem wygrzebali chłopcy z ferajny "Kserokopiarki Ubeckich Akt", których ustalenia przedstawia Jachowicz? - Otóż jego ojciec był członkiem jednej z najbardziej przestępczych formacji zmilitaryzowanych, tzw. ORMO.  Ochotnicze Rezerwy Milicji Obywatelskiej służyły utrzymaniu reżimu generałów Jaruzelskiego i Kiszczaka w latach 80 – wyjaśnia nam Jachowicz.

Na dopełnienie przekazu trochę komedii z tego samego felietonu (czy raczej może tragikomedii, bo postać Jachowicza – dosłownie i w przenośni jest tragikomiczna):  

- A jednak, kiedy tylko pojawiają się objawy zagrożenia dla Platformy, jej sługusy, będący często w prostej linii potomkami ludzi stanowiących ostoję komunizmu, przemieniają się w krwiożercze wilki gotowe rozszarpać na strzępy jej politycznych konkurentów. Nierzadko sięgają do mało wybrednych czy wręcz brutalnych ataków, by pokazać ohydną twarz zwolenników idei i procesów, którzy w jakikolwiek sposób mogą naruszyć pełnię władzy PO – pisze Jachowicz.

Stąd proste (jakby żywcem wzięte ze stalinowskiego sądu) orzeczenie publicysty pełniące przy okazji rolę tytułu: „Potomkowie reżimowych funkcjonariuszy PRL, dziś z całych sił służą PO ...  .

Tata z ORMO nie miałby pewnie żadnego znaczenia, co pokazują życiorysy ludzi „prawicy”, gdyby Kulczycki nie nadepnął na odcisk prawomyślnych dziennikarzy (odcisk nazywa się serwilizm).

Do granic absurdu posunął się anonimowy publicysta portalu niezalezna.pl, oskarżając Kulczyckiego  o to, że „należał do reżimowego harcerstwa, ZHP” (http://niezalezna.pl/64039-ujawniamy-jaroslaw-kulczycki-z-tvp-info-resortowym-dzieckiem). Żarliwość prawicowego czekisty w połączeniu z głupotą i ignorancją daje mieszankę wybuchową, bo oto okazuje się, że pretendent Duda także był aktywistą tego samego reżimowego harcerstwa. Z tym, że co wolno Dudzie, to nie tobie …

Ja tam nadal zdecydowanie wolę „resortowe dzieci” niż dziennikarskich sługusów, cierpiących na chorobę sierocą po IV RP. Wolę „krwawego wilka” Kulczyckiego, niż padlinożerców z mediów patriotycznych” i ich stowarzyszeń kombatanckich. 

sobota, 14 lutego 2015
8. Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu

 

Z policyjnych statystyk wynika, że w 2014 roku policja odnotowała ponad 105 tysięcy ofiar przemocy, czyli o ponad 18,5 tysiąca więcej niż w 2013 roku. Ogólna liczba osób podejrzewanych o przemoc wyniosła ponad 78 tysięcy, czyli o ponad 17 tysięcy więcej niż w 2013 roku. 

 

Czytaj więcej: http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/3749549,przemoc-w-rodzinie-nie-reagujemy-na-przemoc-z-lenistwa,id,t.html



„Ja ci koraliki, ty mi duszę” – takim tytułem redaktor Franciszek Kucharczyk opatrzył swój felieton w „Gościu Niedzielnym”, dotyczący wypowiedzi jednego z najważniejszych hierarchów kościoła katolickiego w Polsce odnośnie ratyfikacji „Konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i w rodzinie”.

http://gosc.pl/komentarze/pokaz/584782

Urzędnik kościelny Henryk arcybiskup Hoser, podobnie zresztą jak Autor felietonu, dokumentu pewnie nie czytał. Albo - co gorsze - czytał, ale celowo wprowadza wiernych w błąd. Z pełnym tekstem Konwencji można zapoznać się tu:

http://amnesty.org.pl/uploads/media/konwencja_przemoc_wobec_kobiet.pdf

Dziękuję PT Autorowi, że poprzez swoją wściekłą i prymitywną nagonkę skłonił mnie do przeczytania dokumentu. Mam nadzieję, że również inni czytelnicy sięgną po tekst źródłowy zamiast dawać wiarę niemoralnym hierarchom i ich propagandystom. 

PT Autor pisze, odwołując się do wywiadu z abp. Hoserem, iż „jedyną nowością, jaką do polskiej legislacji wnosi właśnie przyjęta przez Sejm konwencja Rady Europy, jest pojęcie płci kulturowej jako dominującej nad płcią biologiczną”.

Jest to kłamstwo, co najmniej z dwóch powodów.

Po pierwsze: Pojęcie „płci społeczno – kulturowej” zostało wprowadzone na użytek konwencji, ażeby - mówiąc kolokwialnie – było wiadomo o czym się pisze. Po to w przeróżnych aktach prawnych definiuje (redefiniuje) się pewne pojęcia, ażeby zyskać na precyzji i klarowności wypowiedzi oraz uniknąć nieporozumień związanych z interpretacją poszczególnych słów lub terminów. W artykule 3 („Definicje”) zostało podana następujące określenie: „płeć społeczno-kulturowa oznacza społecznie skonstruowane role, zachowania, działania i atrybuty, które dane społeczeństwo uznaje za odpowiednie dla kobiet lub mężczyzn”. Z pewnością nigdzie w konwencji nie ma wzmianki o tym, że płeć kulturowa ma być „dominującą nad płcią biologiczną”. Jest to jedno z wielu łgarstw rozpowszechnianych z kościelnych ambon i mediów nurtu katolickiego lub prawicowego. Również kłamstwem jest twierdzenie, że ratyfikacja konwencji będzie „wprowadzaniem do Polski ideologii gender tylnymi drzwiami”, razem ze wszystkimi konsekwencjami, jakimi straszy nas prawica (łącznie z możliwością adopcji przez pary homoseksualne i edukacją seksualna niemowląt).  

Po drugie: Nie jest prawdą, że (poza „płcią kulturową”) konwencja nie wnosi nic nowego do polskiego prawa. Otóż można tam znaleźć wiele „zaleceń” (!) dla organów państwa, żeby:

(1) zająć się profilaktyką, czyli między innymi programami edukacyjnymi „w celu wykorzenienia uprzedzeń, zwyczajów, tradycji oraz innych praktyk opartych na idei niższości kobiet lub na stereotypowym modelu roli kobiet i mężczyzn” (zauważyłem, że to sformułowanie tak bardzo uwiera publicystów „katolickich”), szkoleniem specjalistów (osób zawodowo zajmujących się ofiarami lub sprawcami aktów przemocy – między innymi w celu „zapobiegania wtórnej wiktymizacji”), a także leczeniem osób, które przemocy się dopuściły,

(2) zabezpieczyć interes ofiar przemocy (mowa jest między innymi o środkach prawnych lub innych działania w celu umożliwienia ofiarom powrotu do życia bez przemocy; w grę wchodzą „usługi” z zakresu: doradztwa prawnego i psychologicznego, wsparcia finansowego, gospodarki mieszkaniowej, edukacji, szkoleń oraz pomocy w znalezieniu zatrudnienia).

Jeśli abp. Hoser lub PT Autor uważają, że w polskie prawo i państwo w tak dalekim zakresie pochylały się nad losem ofiar przemocy, to proszę o przykłady.   

Na tym kłamstwa w felietonie się niestety nie kończą.

Podłe jest sugerowanie przez arcybiskupa, że w parze z ratyfikacją konwencji mogą iść jakieś gratyfikacje dla tych, którzy za nią lobbowali.  Czy hierarcha ma jakieś dowody? Bo jeśli nie, to należy potraktować te słowa jak pomówienie. Zresztą podobno każdy ocenia innych „według siebie”.

Wymieniona przez red. Kucharczyka z nazwiska jedna z orędowniczek ratyfikacji konwencji, Wanda Nowicka ma dokładnie tyle wspólnego z „przemysłem aborcyjnym”, co Wydawnictwo Kurii Metropolitarnej w Katowicach z arcybiskupem pedofilem Wesołowskim. Ufam, że mało.  

Kuriozum stanowi twierdzenie Kucharczyka, że „naród w ogóle nie wie, co to za dokument, i też wiedzieć nie musi”. Znaczy to, że zdaniem redaktora naczelnego portalu gosc.pl społeczeństwo, z jakiś względów, nie powinno mieć dostępu do źródeł wiedzy, że powinno – pewnie dla swojego dobra – otrzymywać wiadomości w formie limitowanej i przepuszczonej przez filtr cenzury, w tym przypadku cenzury kościelnej. To, co jest ważne dla społeczeństwa mają definiować przeróżne Hosery i Kucharczyki.

Tak absurdalne jak podłe jest sugerowanie, że niepokoje społeczne są prowokowane przez władzę, która ostatecznie zyskuje wizerunkowo na łagodzeniu konfliktów.

Jest jeszcze kwestia zasadnicza, związana z konwencją. Otóż już z pobieżnej lektury dokumentu wynika, że nie jest on skierowany przeciw wartościom bliskim tradycji europejskiej (rodzina, chrześcijaństwo etc), ale raczej przeciw negatywnym efektom polityki multi-kulti: konsekwencją otwarcia na emigrację spoza Europy jest właśnie wzost przemocy w rodzinie. Nie bez powodów już w preambule zwraca się uwagę na „przestępstwa w imię honoru” i okaleczanie narządów płciowych” kobiet. Temat genitalnego okaleczania kobiet”, jak również wymuszania małżeństw został rozwinięty dalej (artykuły 37 i 38 konwencji); nie są to patologie związane z kręgiem kultury chrześcijańskiej, ale z islamem, gdzie funkcjonuje model rodziny podporządkowany religii, w której prawa kobiety są mocno ograniczone. To również „usprawiedliwia” przyjętą definicję płci społeczno - kulturowej.

Trzeba mieć bardzo dużo złej woli, żeby interpretować zapisy konwencji tak, jak zrobili to zarządcy kościoła katolickiego w Polsce. Wynika to albo z ich deficytów intelektualnych albo z chęci dołożenia partiom sprawującym realną władzę (a przy okazji poszerzenia włanych wpływów w państwie). W tym drugim przypadku świadczyłoby to o tym, że zaczyna brakować kościołowi prerogatyw moralnych niezbędnych do uczestnictwa w dialogu społecznym.

P.S.

Odnośnie koralików z tytułu, to tu można przywołać katolików, hiszpańskich konkwistadorów, którzy grabili i mordowali rdzennych mieszkańców Ameryki Południowej, a o których PT Autor pewnie czytał.

piątek, 13 lutego 2015
Superduda

 

 

Z ostatniej chwili: niezależny kandydat PiS na prezydenta Andrzej Duda uratował życie i zdrowie narciarzowi

Do nieszczęśliwego wypadku doszło dziś na stoku „Polczakówka” w Rabce-Zdroju, gdzie odbywał się narciarski III Memoriał Marii Kaczyńskiej. Jeden z biorących udział w zawodach posłów Prawa i Sprawiedliwości przewrócił się i długo nie podnosił się z ziemi. (…) Wszystko mogłoby się skończyć o wiele groźniej, gdyby nie błyskawiczna reakcja Andrzeja Dudy. Widząc upadek kolegi na stoku szybko podjechał do niego na nartach, fachowo oznaczył i zabezpieczył miejsce wypadku i udzielił Kwiatkowskiemu pierwszej pomocy.

http://niezalezna.pl/64145-andrzej-duda-ratowal-rannego-posla

 

 

Jaki jest Andrzej Duda, w chwilach, gdy z poświęceniem nie ratuje życia innym?  Jak oceniają go - jako człowieka i polityka - niezależni intelektualiści?

 

 

„Duda jest lepiej wykształcony i bardziej wiarygodny, gdy mówi o służbie państwu, niż obecny, uwikłany w różne zależności prezydent. To oczywiście propagandyści PO będą chcieli zakrzyczeć – ale nie wszystko da się przekłamać. Duda, wykładowca akademicki i jeden z ministrów Lecha Kaczyńskiego, należał do stworzonego przez śp. Prezydenta zespołu urzędników państwowców. Ludzie to wiedzą – po katastrofie w Smoleńsku było to jedno z najważniejszych przesłań, jakie do nich dotarły. Jeśli Polakom faktycznie zamarzy się zmiana – Duda ma wszelkie szanse na zwycięstwo.”

Joanna Lichocka, niezależna publicystka Gazety Polskiej, zastępca redaktora naczelnego Gazety Polskiej Codziennie, wcześniej niezależna dziennikarka związana z TVP, dwukrotna laureatka Nagrody Głównej Wolności Słowa SDP (za rok 2012 i rok 2013)

http://niezalezna.pl/61389-ma-z-kim-przegrac

„Są dwa najważniejsze życzenia na Nowy Rok: dla Andrzeja Dudy, żeby wygrał wybory prezydenckie; i dla Jarosława Kaczyńskiego, żeby wygrał wybory parlamentarne.”

Andrzej Waśko, publicysta niezależny „Gazety Polskiej” i „Gazety Polskiej Codziennie”, członek Prawa i Sprawiedliwości.

http://niezalezna.pl/62823-2015-rok-wyborow

„Aż się prosiło, by kandydat PiS‑u na prezydenta wykorzystał skandal związany z ustawioną likwidacją kopalń do silnego zaprezentowania siebie i swojego programu. (…) Do Ślązaków musi dotrzeć przekaz, że już za parę miesięcy mogą mieć prezydenta, męża stanu, który za wszelką cenę zadba o ich interesy. I że nie muszą zerkać na naszego zachodniego sąsiada.”

Anita Gargas, publicystka niezależna „Gazety Polskiej” i „Gazety Polskiej Codziennie”, wcześniej niezależna dziennikarka związana z TVP, laureatka Nagrody Głównej Wolności Słowa SDP za rok 2011 oraz nagrodą Watergate SDP za rok 2013.

http://niezalezna.pl/63315-w-drodze-do-zwyciestwa

„Wystarczy wspomnieć słowa Jarosława Kaczyńskiego w wywiadzie „Gazety Polskiej”: "W Polsce jest potężne oczekiwanie zmiany, co pokazują też ostatnie wybory. Kandydatura Andrzeja Duda to wybór zmiany także pokoleniowej. Komorowski jest z kolei uosobieniem obecnego układu rządzącego – któremu przeciwstawimy Dudę. To opowieść o młodym, energicznym, merytorycznie wyrobionym, zdolnym, ale i przystojnym człowieku, który naprawdę może przekonać bardzo wielu Polaków średniego i młodszego pokolenia. Młodą Polskę przeciwstawimy starej, i nie mówię tego w sensie metrykalnym, tylko stetryczałości tego systemu."”

Samuel Pereira, hipster i niezależny publicysta „Gazety Polskiej”, rzecznik pokolenia TU-154; nie jest jeszcze laureatem nagród SDP.

http://niezalezna.pl/63523-polowanie-na-magde-ogorek

„Duda – to się uda. (…) Po prostu wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią, że Andrzej Duda te wybory może wygrać.  Na czele państwa stoją politycy niezwykle słabi, nie tylko pozbawieni cech przywódczych, ale i niezbędnych możliwości intelektualnych. (…)  Konwencja wyborcza Andrzeja Dudy zdemaskowała i przaśność, i postkomunistyczny charakter, i uderzającą słabość PO. Propaganda robi, co może, ale król jest nagi. I trwa w szoku. Andrzej Duda to polityk, który dał już się poznać jako świetny mówca – na kongresie programowym PiS-u przed rokiem. Wtedy jednak mało kto to zauważył, bo blokada medialna na PiS nie pozwoliła dostrzec tego nawet propagandystom PO. Dlatego dopiero teraz układ III RP odkrył, że ma potężny problem.”

Joanna Lichocka, niezależna publicystka Gazety Polskiej, zastępca redaktora naczelnego Gazety Polskiej Codziennie, wcześniej niezależna dziennikarka związana z TVP, dwukrotna laureatka Nagrody Głównej Wolności Słowa SDP (za rok 2012 i rok 2013)

http://niezalezna.pl/64037-andrzej-duda-sie-uda

„Jestem fizjonomistą i widzę twarz szczerego i inteligentnego człowieka. Ma w sobie ogromną ilość ciepła i jest emocjonalnie mocno zaangażowany i jego przekaz jest szczery. Potrafię odczytać czy przekaz jest szczery, czy kandydat bawi się w jakiś gry. Gdy jest szczery zyskuje moją sympatię. Za słowami muszą iść też czyny i na nie musimy czekać, aż do czasu wyboru na prezydenta. (…)Jego przygotowanie merytoryczne daje na to nadzieję. Jest nie uwikłany, nie wplątany w jakieś układy. Kieruje się patriotyzmem i chce dobra Polski. Został wybrany za najaktywniejszego z polskich eurodeputowanych.”

Jerzy Zelnik, aktor niezależny, w wywiadzie dla mediów niezależnych

http://niezalezna.pl/64029-zelnik-o-dudzie-kieruje-sie-patriotyzmem-media-rzadowe-chca-zdezawuowac

„Dotychczas nawet w twardym elektoracie PiS – wśród ludzi, którzy nie mają wątpliwości, że partia Jarosława Kaczyńskiego to jedyna alternatywa odzyskania Polski z rąk pasożytniczych grup interesów – pojawiały się wątpliwości co do dynamiki działań Dudy i sprawności jego zaplecza politycznego. (…) kandydat ma potencjał przywódczy i potrafi mobilizować wokół siebie wyborców. Jego przemówienie było niezwykle trafnie zbudowane. (…) Pokazało kogoś, kto jest liderem wyzbytym kompleksów, kto widzi perspektywy rozwoju kraju. (…) Okazało się, że partia ma w sobie potencjał, a wybrany został taki kandydat, że w tej chwili trudno wyobrazić sobie lepszego.

Prof. Andrzej Zybertowicz, socjolog niezależny, a także niezależny publicysta  „W Sieci”, „Naszego dziennika”, „Gazety Polskiej”

http://niezalezna.pl/64055-jak-w-szwajcarskim-zegarku

A na koniec prawdziwa perła z portalu SDP:

„Nooo… To teraz się zacznie… Po znakomitej konwencji PiS, po świetnym wystąpieniu programowym Andrzeja Dudy (co zaskoczyło nawet zdeklarowanych sympatyków Prawa i Sprawiedliwości powątpiewających, czy A. Duda to dobry kandydat) oś kampanii jest widoczna: będzie to spór między Polską nomenklaturową, Polską partyjną, „Polską dla niektórych”, a krajem, który będzie starał się wrócić do ideałów Sierpnia ’80, do władzy działającej w imieniu i dla dobra obywateli, do władzy ze społeczną legitymizacją, wreszcie do władzy, która chce być bliżej obywateli niż dalej, która nie schowa się w URM-ach, Pałacach Prezydenckich czy na ciepłych brukselskich „posadach”. Andrzej Duda pokazał się jako człowiek energiczny, inteligentny, zdeterminowany – a do tego dobrze przygotowany. Jeżeli do prezydentury jest przygotowany tak samo, jak był przygotowany do sobotniej Konwencji PiS – przed Polską dobre perspektywy. Ale to, co zdarzyło się na Konwencji, obudzi też z pewnością niepokój (by nie używać słów mocniejszych!) obecnego establishmentu: ludzi bez wizji, bez charyzmy, bez wiedzy o tym, jak działa państwo, wreszcie – bez krzty patriotyzmu i empatii dla tysięcy ludzi tracących z dnia na dzień nadzieję, że coś się nad Wisłą zmieni, tracących pracę, zdrowie, rodziny… Chronieni przez sprzedajne media, przez dyspozycyjny aparat wymiaru sprawiedliwości, wreszcie przez setki tysięcy pożytecznych idiotów i ich bezmózgie opinie, ich nienawiść, wreszcie – ich egoizm: („niech tam sobie kto chce głoduje, protestuje, moja chata z kraja”) gdy poczują się zagrożeni, zdolni są niemal do wszystkiego. „Wyborcza”… TVN… Nienawistnicy w rodzaju Niesiołowskiego, Kutza, różnych czubaszków… Oni z pewnością znów pokażą, co potrafią!

Więc już od poniedziałku 9 lutego zacznie się…

Musimy być na histeryczną kampanię nienawiści przygotowani psychicznie, a przede wszystkim przygotowany na to musi być Kandydat – Andrzej Duda. I nie może w żadnym wypadku zwalniać tempa ani zmieniać retoryki. To, co wprowadziło Polskę w bagno – rządy Tuska/Komorowskiego/Sikorskiego/Rostowskiego, te wszystkie drańskie podnoszenia VAT-u, wieku emerytalnego, całkowity polityczny paraliż aparatu wymiaru sprawiedliwości, wreszcie niewolnicze podporządkowanie Niemcom, Unii – to wszystko znalazło się (expressis verbis lub na zasadzie programowych elementów, werbalnie nie wymienionych) w przemówieniu A. Dudy. I tak powinno być nadal! Polska wie, co ją gnębi, co jej szkodzi, co ją wreszcie niszczy, wie bardzo dobrze.

Więc niech Pan Lewatywa dalej bajdurzy o „reformach” PO, o „niezbędnej” polityce „zaciskania pasa” (i jednocześnie rozbuchanym trwonieniu pieniędzy na P-R, na korupcję kadry urzędniczej i menadżerskiej, na kurczowe trwanie przy władzy!). Niech on to robi dalej! Tak trzymać, panie Komorowski! Nie będzie II tury – Duda wygra już w I-ej!

Ale żeby tak się stało, kandydat PiS, kandydat Polski praworządnej, niepodległej i niezależnej od obcych, musi ze swym programem dotrzeć do każdego Polaka. Media, które mamy, muszą teraz zdobyć się na maksymalny wysiłek, by sprostać nienawistnej kampanii mainstreamu, która zacznie się już od jutra.

I jeszcze jedno: Andrzej Duda musi po prostu na siebie uważać… Agenciaki zagrożone w swych prerogatywach, w swych wpływach i w swym stanie posiadania, nie cofną się przed niczym.

Zbrodnia smoleńska jest dowodem aż nadto wymownym.

Wojciech Piotr Kwiatek, dziennikarz (najprawdopodobniej) niezależny 

http://sdp.pl/felietony/10873,mozemy-pomoc-wygrac,1423476241

 

Andrzej Duda się rewanżuje mediom niezależnym skromnym, acz miłym i wymownym gestem:

http://niezalezna.pl/64047-andrzej-duda-srodowisko-gazety-polskiej-przyznajac-nagrody-przywraca-nadzieje



 

czwartek, 12 lutego 2015
 
1 , 2
Tagi
zBLOGowani.pl