RSS
sobota, 30 listopada 2013

Konsultacje społeczne funduszy unijnych - nie dla promocji ideologii gender. Zachęcam do wyrażenia sprzeciwu wobec podobnych praktyk

29 listopada 2013 r.

Szanowni Państwo,

trwają konsultacje społeczne Regionalnych Programów Operacyjnych, czyli dokumentów które określą w jaki sposób zostaną podzielone przez województwa środki europejskie na lata 2014-2020. Niestety korzystanie z tych funduszy Komisja Europejska uzależniła od promowania przez beneficjentów ideologii gender, która radykalnie nakazuje zmieniać normy i zachowania związane z płcią. Uznając, że płeć to przede wszystkim sztuczna konstrukcja społeczna, ideologia ta narzuca absurdalne modele wychowania, rodziny, szkoły. Zmusza więc dzieci począwszy od wieku przedszkolnego (!!!) do szkodliwej seksualizacji, łamie bariery wstydu i stosowności, a przede wszystkim indoktrynuje młodych ludzi, łamiąc prawa rodziców do opieki i wychowania własnych dzieci.

Od czasu systemu komunistycznego nie mieliśmy do czynienia z podobnie skandalicznym rodzajem nacisku ideologicznego. W związku z powyższym zachęcam wszystkich zainteresowanych do aktywności poprzez przesłanie do odpowiedniego Urzędu Marszałkowskiego swojego sprzeciwu wobec podobnych praktyk. Proszę przypominać Urzędowi Marszałkowskiemu, że są one nie tylko naganne same w sobie, lecz gwałcą zasady samej Unii Europejskiej zapisane w Traktacie Lizbońskim.

Sprawy związane z wychowaniem i moralnością pozostawione być miały kompetencjom państw narodowym. Środki przeznaczone na Regionalne Programy Operacyjne powinny być przeznaczone na dobro mieszkańców regionów, a w żadnym razie nie na propagowanie podejrzanych ideologii. To, jak dzieci i obywatele będą wychowywani zależy tylko i wyłącznie od nich samych, od przyjętych w Polsce obyczajów i od polskiego prawa. Jak ktoś chce wierzyć w ideologię gender, to niech wierzy, ale zmuszanie innych do jej przyjmowania, to przemoc i to tym groźniejsza, że skierowana wobec dzieci oraz ubezwłasnowolniająca rodziców i nauczycieli.

(...)

(-) Ryszard Legutko

  

http://rlegutko.pl/aktualnosci/konsultacje-spoleczne-funduszy-unijnych-nie-dla-promocji-ideologii-gender-zachecam-wszystkich-zainte,2142.html

 



 

Ryszard (l. 64) najbardziej obawia się edukatorów propagujących ekstremalną seksualizację w szkołach za pomocą coraz bardziej skandalicznych podręczników.

 

piątek, 29 listopada 2013
Katotaliban wzburzony genderem

 

Do Jego Świątobliwości Papieża Franciszka 

My, kobiety zgromadzone w Kongresie Kobiet – największym ruchu społeczno-obywatelskim w Polsce - piszemy do Jego Świątobliwości ponieważ jesteśmy zbulwersowane bezprecedensowym atakiem na prawa kobiet i ideały równości organizowanym przez niektórych hierarchów Kościoła katolickiego w Polsce. Jesteśmy zbulwersowane i bezradne w obliczu rozpętanego szaleństwa nienawiści. Od kilku miesięcy hierarchowie, księża, katecheci, katoliccy publicyści krytykują tak zwaną „ideologię gender” rozumiejąc przez nią emancypacyjne, egalitarne i partycypacyjne dążenia kobiet do pełnego poszanowania ich praw oraz równego statusu i godności.

Wykorzystując niewiedzę części opinii publicznej (słowo gender jest nieznane w języku polskim, a studia gender mają charakter ściśle akademicki) oraz stosując manipulację (tak zwana „ideologia gender”, zależnie od potrzeb jej „krytyków”, mieści w sobie wszelkie zło, z szatanem i komunizmem włącznie) niektórzy hierarchowie skupili się na relatywizowaniu osiągnięć kobiet walczących o równe prawa, wyszydzaniu konstytucyjnych uprawnień kobiet do równego traktowania (w domu, pracy, w polityce) i budowaniu atmosfery grozy wokół wolności kobiet, to znaczy prawa do stanowienia o swoim życiu i życiu rodziny.

W ciągu ostatniego miesiąca wielu spośród arcybiskupów, biskupów, kardynałów, katolickich akademików oraz całe rzesze księży i katechetów potępiało „ideologię gender” głosząc, iż jest ona „gorsza niż nazizm, maoizm i marksizm”, „prowadzi do śmierci danej cywilizacji”, „do zbrodni na ludzkości”, do „seksualizacji dzieci”, do „wielkiej deprawacji seksualnej” w tym „pedofilii”, „eliminacji płci”, „rozbija rodziny”, że jest „głosem szatana”, „źródłem demoralizacji” oraz, że jej efektem będzie „zanik białej rasy”. Liderzy tej krucjaty głoszą nawet, że w walce z ideologią gender „trzeba być gotowym na śmierć”.

Słowa hierarchów rozlegają się w kościołach, na lekcjach katechezy, na publicznych spotkaniach, w mediach. Szaleństwo nienawiści do „ideologii gender” a zarazem do kobiet, do ideałów równości rozlewa się po Polsce budząc lęk, który jak trucizna zatruwa ludzkie dusze i społeczną atmosferę. Daje to między innymi taki skutek, że opinia publiczna, jak również urzędnicy państwowi zaczynają bać się nie tyko słowa „gender” ale również „równego traktowania” czy „równości” – idei tak przecież chrześcijańskich w swojej naturze. Bo czyż to nie Jezus głosił iż „Nie masz Żyda, ani Greka, nie masz niewolnika ani wolnego, nie masz mężczyzny ani kobiety, albowiem wy wszyscy jesteście jednym w Chrystusie”?

My kobiety jesteśmy dumne z Polek, które współtworzyły tożsamość, istnienie i dobrostan naszej narodowej wspólnoty; jesteśmy dumne z Polek, które narażając często życie, zdrowie i spokój decydowały się na walkę o równouprawnienie, bo robiły to nie dla własnych przywilejów, ale dla dobra wspólnego. Tak jak wiele kobiet robi to dziś. I nie pozwolimy, by działania takie nazywano „faszystowskimi” czy „demoralizującymi” tylko dlatego, że są one niezgodne z tradycyjną, stereotypową rolą kobiety.

W Polsce właśnie mija 95 rocznica przyznania kobietom praw wyborczych. Jesteśmy dumne, że nasza ojczyzna należała do krajów, gdzie najwcześniej je uchwalono. Dumny był też z tego papież Jan Paweł II, który w liście z 1995 roku pisał o swoim podziwie „dla kobiet, które walczyły o podstawowe prawa społeczne, ekonomiczne i polityczne”, podziwie tym większym, że „ich słuszne zaangażowanie było uważane za wykroczenie, oznakę braku kobiecości a nawet grzech” („List do kobiet”, 6).

Również Jan Paweł II wiedział i pisał o tym, jak wiele jeszcze pozostaje do zrobienia, by kobiety nie były dyskryminowane. Twierdził, że „sprawą naglącą jest uzyskanie we wszystkich krajach rzeczywistej równości praw osób a więc równej płacy za tę samą pracę, opieki nad pracującą matką, możliwości awansu zawodowego, równości małżonków oraz uznania tego wszystkiego co wiąże się z prawami i obowiązkami obywateli w ustroju demokratycznym” („List do kobiet, 4).

Twierdził, że niezwykle ważna jest walka z przemocą wobec kobiet w jej wszelkich formach. Tymczasem polscy hierarchowie, w swojej większości, są przeciwni ratyfikacji konwencji Rady Europy ds. przeciwdziałania przemocy wobec kobiet i rodziny. Myślimy, że w dzisiejszej Polsce Jan Paweł II ze względu na swoją troskę o równe traktowanie kobiet byłby traktowany jako główny „ideolog gender”, dokładnie tak jak był nim Jezus Chrystus.

Kobiety skupione w Kongresie Kobiet razem z mężczyznami starają się budować wspólną, solidarną Polskę, gdzie równe prawa wszystkich (kobiet i mężczyzn) stanowiłyby podstawę dla równych szans i możliwości w realizacji zróżnicowanych aspiracji jednostek i rodzin. Jesteśmy przeciw dyskryminacji i wykluczeniu. Jesteśmy za sprawiedliwością, miłością, partnerstwem i solidarnością kobiet i mężczyzn, bo wiemy, że bez tych wartości zarówno dobre życie każdego z nas, jak i trwanie wspólnot byłyby pozorne lub w ogóle niemożliwe.

Nie jesteśmy więc w stanie zrozumieć postawy niektórych hierarchów Kościoła katolickiego w Polsce, którzy odrzucają ideę porozumienia, równości, wyrozumiałości, poszanowania równej godności wszystkich; ich „akcja” przeciwko rzekomej „ideologii gender” nas zatrważa.

Dlatego prosimy Cię, Jego Świątobliwość o możliwość rozmowy: co robić by zahamować falę nienawiści wobec zwolenników i zwolenniczek równości i sprawiedliwości w Polsce?  Co powinni robić wierzący i niewierzący by przepiękna, nasycona duchem ewangelicznej miłości, otwartości, odnowy i pragnieniem pokoju Adhortacja Apostolska Evanageli Gaudum Waszej Świątobliwości stała się realnym projektem życia naszego Kościoła i naszej  wspólnoty?

Jak zwykle na łamach prasy prawicowej najpierw były komentarze katocelebrytów na wieść o tym, że rzekomo Magdalena Środa pisze list do papieża Franciszka (pojawiały się też informacje jakoby to nie Środa miała pisać, a Warakomska  lub Bochniarz), a dopiero później list, który okazał się być nie listem prywatnym jakiejś tam sfrustrowanej feministki, ale listem dość znanej organizacji społecznej, został na części portali opublikowany. W każdym razie dla narodowo - katolickiego talibanu i tak nie jest istotne to, co przedstawicielki Kongresu Kobiet miały do zakomunikowania Ojcu Świętemu, bo z góry zostało przesądzone, że feministki kłamią zarówno w kwestii merytorycznej listu, jak i w tym, iż są przedstawicielami jakiegoś szerokiego ruchu społecznego (zdaniem publicystów są ekstremą i marginesem), a celem ideologii gender jest zabójstwo rodziny, wyeliminowanie tradycyjnych wartości, decydowanie o tym, jaką płeć chcemy sobie wybrać, edukacja seksualna niemowlaków i tym podobne brednie. Taliban wie swoje i już. I żadnych listów czytać nie musi. A komentarze publicystów i internautów jedynie potwierdzają tezy zawarte w liście.


 

 

czwartek, 28 listopada 2013
Z ostatniej chwili: Krystyna Pawłowicz rzecznikiem Stolicy Apostolskiej. Gender na indeks ideologii zakazanych

Poseł profesor Pawłowicz odpowiada na inicjatywę wystosowania listu przez profesor Środę do papieża Franciszka w kwestii obrony genderyzyzmu:

Mam nadzieję, że w swej największej litości chrześcijańskiej Ojciec Święty przyśle Magdalenie Środzie adres dobrego egzorcysty. Inicjatywę etyczki można właściwie tylko tak skomentować. Przecież ten cały homo-gender to uosobienie, symbol zbrodniczej, antyludzkiej ideologii. Człowiek jest najwyższą wartością. Jeśli ktoś broni śmierci, zła, anty-dekalogu, anty-moralności, a sam jest symbolem, uosobieniem antywartości i ma jeszcze czelność zwracania się do papieża, to oczywiście Franciszek, taką mam nadzieję, nie będzie odpisywał na taki list, ale od razu podeśle pani Środzie adres dobrego egzorcysty. Ja się nawet chętnie dołożę do tej inwestycji. A może i zarządzimy na ten cel zbiórkę wśród Polaków. 

 

Z cyklu: Poseł Pawłowicz ja jestem (Egzorcyzmy nad uosobieniem antywartości, które ma czelność zwracania się do papieża )

niedziela, 24 listopada 2013
Przyszła k' nam nowina!

 

sobota, 23 listopada 2013
Wielka sobota: a słowo ciałem się stało

 

 

Dobry komentarz:

piątek, 22 listopada 2013
Z ostatniej chwili: Upadek człowieka z wazeliny

 

 

poniedziałek, 18 listopada 2013

 

W murach kościelnych miały miejsce dwa wydarzenia, o których było głośno w ostatnich dniach na portalach katolickich. Pierwsze to pokaz mody ślubnej i komunijnej, zorganizowany przez Macieja Zienia, który odbył się w warszawskim kościele św. Augustyna przy Nowolipkach. Drugim wydarzeniem był I Kujawsko – Pomorski Kongres Katolików „Stop Ateizacji”, który odbył się wczoraj w bydgoskiej Bazylice.  

Jeśli chodzi o pierwszą imprezę, to na jednej tylko Frondzie poświęcono jej kilka krytycznych artykułów (niektóre nawet bardzo analityczne i rzetelne). Dla większości publicystów katolickich pokaz mody w kościele to coś pomiędzy niestosownością a świętokradztwem (środek ciężkości opinii raczej jest bliżej tego drugiego określenia). Konserwatywni publicyści zwracają uwagę, że kościół to z definicji miejsce kultu i generalnie powinno być wyłączone z udostępniania go na imprezy o charakterze świeckim lub komercyjnym (najczęściej przywoływany jest na tę okoliczność Chrystus, który przy pomocy bata skręconego ze sznurków przeganiał kupczących ze świątyni); pojawiają się nawet głosy, że jakiekolwiek imprezy odbywające się w kościołach muszą mieć sakralny charakter, co prowadzi do absurdu, bo według tej zasady np. muzyka organowa musiałaby być stricte religijna. Jeśli gramy Bacha, to chorały – tak, toccaty i fugi – nie. Ale czy w ogóle w katolickiej świątyni można propagować twórczość protestanta Bacha? Albo masona Mozarta? Zapewne nie, skoro przed  jazzmanem Chickiem Coreą, który wierzy w coś innego niż bóg katolików, doktrynerzy zamykają drzwi świątyń (prawicowe media przypominały, że „wykonawca jest członkiem i promotorem destruktywnej sekty scjentologów”, a jego wcześniejszy koncert został przez nie nazwany „profanacją archikatedry warszawskiej”, oczywiście nie przez muzykę, ale przez osobę wykonawcy).

A propos muzyki: w trakcie pokazu mody grano między innymi kołysankę Krzysztofa Komedy do filmu „Dziecko Rosemary” oraz muzykę filmową do „Tajemnicy Brokeback Mountain”. Ponieważ według Terlikowskiego pierwszy film to obraz satanistyczny, zaś drugi propagujący homoseksualizm, pokaz mody był jawną prowokacją. Świątynia została zbrukana.        

Na łamach katolickiego portalu PCh24.pl wydarzenie określone zostało wprost jako bluźniercze, a piszący na jego forum internetowym domagali się zamknięcia świątyni na miesiąc i jej ponownej rekonsekracji” (sic!). Skończyło się tylko na mszy przebłagalnej.

Na Frondzie głos zabrał także przewielebny dk. dr Jacek, Jan Pawłowicz, patentowany moralizator (członek Stowarzyszenia Teologów Moralistów), przytaczając zapisy Kodeksu Prawa Kanonicznego, który stwierdza, że „kościół oznacza budowlę świętą przeznaczoną dla kultu Bożego, do której wierni mają prawo wstępu w celu wykonywania w niej kultu, zwłaszcza publicznego” (Kan. 1214). (…) „W kościele, zgodnie z prawem poświęconym lub pobłogosławionym, mogą być sprawowane wszystkie czynności kultu Bożego, z zachowaniem uprawnień parafialnych”. Przewielebny ksiądz Pawłowicz retorycznie pyta:  „Czy kościół, przestrzeń sacrum, miejsce obecności Boga jest stosowną przestrzenią dla jakichkolwiek pokazów mody?! Nie dziwię się więc, że wielu pisało o prawdziwym skandalu, bo to rzeczywiście jest skandal, aby w miejscu poświęconym, wyłączonym przez akt konsekracji i oddanym na potrzeby kultu urządzać coś, co z kultem nie ma nic wspólnego!”

W kontekście słów księdza doktora moralizatora chciałbym się odnieść do drugiej hucznej imprezy, czyli wspomnianego Kongresu Katolików „Stop Ateizacji”, który odbywał się także w murach kościoła. Na dodatek kościoła nie-byle-jakiego, bo bazyliki. W kongresie brali udział politycy PiS-u, a największą gwiazdą był ks. Dariusz Oko, który za swoje wystąpienie otrzymał długie oklaski. Gazeta.pl, która relacjonowała kongres pisała: „W czasie jego wykładu poświęconego gender dostało się nie tylko kobietom walczącym o swoje prawa, ale też homoseksualistom i ateistom, którzy zdaniem kapłana stworzyli ideologię gender - naukę maniaków seksualnych, jak ją zdefiniował. - Ateizm jest nieusychającym źródłem ideologii. Kiedyś ateiści byli autorami takich ideologii jak marksizm, stalinizm, maoizm, nazizm. Teraz potrzebują nowej ideologii. I właśnie genderyzm jest taką nową ideologią, która jest równie groźna. Tamte ideologie prowadziły do największych zbrodni w skali świata. Najwięksi zbrodniarze świata to są ateiści - przekonywał Oko. Uczestnicy od kapłana dowiedzieli się też m.in., że niemal zawsze geje są pedofilami, do tego najczęściej są zarażeni HIV, a dzieci wychowywane w jednopłciowych rodzinach dużo gorzej radzą sobie w życiu. Kościół nie przeszkadzał prelegentom, z których większość stanowili posłowie Prawa i Sprawiedliwości, w uprawianiu polityki. Siedząc na krzesełkach ustawionych przed ołtarzem, otwarcie krytykowali swoich politycznych wrogów, nie szczędząc przy tym ostrych sformułowań. -Platforma Obywatelska to formacja, która nie mówiąc tego wprost, wprowadza przepisy szkodzące Kościołowi i godzi w polskość. To oszuści, kłamcy. Powołują się na wartości, a robią coś innego - mówił poseł PiS Łukasz Zbonikowski.”

Cały tekst:

http://bydgoszcz.gazeta.pl/bydgoszcz/1,48722,14964399,Kongres_katolikow__Gender_jak_nazizm__gej_to_pedofil.html?bo=1#ixzz2kvAeoBXp

No i teraz pytania do licencjonowanych moralizatorów. Czy polityczny wiec w kościele uderzający w konkurencyjną partię to przejaw kultu religijnego? Czy pełne nienawiści i oczywistych kłamstw o mniejszościach seksualnych wykłady ks. Oko mieszczą się w ramach katechezy?

Ten rodzaj hucpy zasługuje w pełni na określenie mianem świętokradztwa, bluźnierstwa, splugawienia Domu Bożego.

W tej sytuacji katolicki portal PCh24.pl, ze względu na kaliber świętokradztwa, powinien domagać się zburzenia świątyni (najlepiej spalenia) i zbudowania nowej w zupełnie innym miejscu. Bo nie pomogą tu ani żadna msza przebłagalna, ani nawet rekonsekracja.

Polscy katolicy - doktrynerzy i katoliccy politykierzy w ogóle nie zauważają niestosowności takich przedsięwzięć, jak wspomniany wiec w bydgoskiej bazylice. Bo przecież cel jest szczytny: umocnić kościół w Polsce. Gdy cel jest zbożny, to uświęca środki. Ta zasada, choć sprzeczna z tzw. chrześcijańskim systemem wartości, jest stosowana od zarania. 

 

niedziela, 17 listopada 2013
Coming Out

 

Kilka dni temu Tomasz Terlikowski odkrył swe serce przed czytelnikami Frondy i napisał jakim naprawdę jest człowiekiem. Wszyscy byli wstrząśnięci, bo zwierzenia już samym tytułem szokowały: „Czas na coming out”. Faktycznie co niektórzy forumowicze byli poruszeni, bo z terlikowskiej autorefleksji wynikało, że jest chrześcijaninem otwartym na człowieka: wychował się na polakożercy Dostojewskim, ucztą intelektualną jest dla niego twórczość myślicieli żydowskich:  Rosenzweiga, Levinasa i Bubera, których stawia nad innych filozofów, podziwia piękno prawosławnych ikon. Ale to jeszcze nic, bo w introspekcji Terlikowski posuwa się dalej, stopniowo dawkując czytelnikom emocje, na finisz zostawiając prawdziwą bombę. Pisze: I na koniec, czas na „najgorsze”. Mam przyjaciół w TVN 24, i wielu z nich szczerze szanuję i podziwiam, mam także znajomych - i to nienajgorszych - w „Gazecie Wyborczej”, a nawet współpracuję i przyjaźnię się z osobami homoseksualnymi (co nie oznacza, że nie wiedzą one, co sądzę o skłonności homoseksualnej). Po co o tym wszystkim piszę? Bo mam dość budowania kolejnych murów między nami, odcinania się ścisłymi liniami od innych nieczystych, niewystarczająco dobrych, konserwatywnych, albo mainstreamowych. Mocne, ostre zdecydowane poglądy nie muszą oznaczać siedzenia za murem... I kultywowania swojej rytualnej czystości. Mam swoje poglądy, nie waham się ich użyć, ale lubię spotykać się z ludźmi. Innymi ode mnie.

Nie wiem, co skłoniło Terlikowskiego do napisania tego tekstu. Być może to, że redakcje mediów elektronicznych po ekscesach z 11 listopada zapowiedziały, że nie będą zapraszały faszystów i innych maści ekstremistów, żeby niepotrzebnie nie robić im reklamy. A może był to dowcip: za oknami w końcu aura jak na prima aprilis. Albo – co najbardziej prawdopodobne – cynizm autora (bądź rola aktora).

Proszę mi wybaczyć, ale jeśli jakiś homoseksualista ma przyjemność obcowania z TPT, to musi być przy tym masochistą. Jeśli uważa nadto, że z czołowym homofobem RP łączy go przyjaźń, to powinien udać się do lekarza.

Czy osoba, która „lubi się spotykać z ludźmi” o innym światopoglądzie, mogłaby spłodzić i opublikować taki oto „Laicki Dekalog ” (całość na http://www.fronda.pl/blogi/contra-gentiles/nowy-laicki-dekalog-moja-propozycja,35917.html):

 

  1. Nie będziesz oddawał czci Bogu, gdy wokół tylu idoli i bałwanów, których uwielbiać możesz.
  2. Będziesz bluźnił i obrażał wierzących na każdym kroku, dzięki czemu zrobisz karierę jak Nergal, a autorytety będą cię bronić.
  3. Nie pozwól, aby ludzie odpoczywali w niedzielę, jeśli tobie się to nie opłaca.
  4. Rodziców oddaj do eutanazji, żeby ci nie przeszkadzali w konsumowaniu życia.
  5. Zabijaj słabszych, szczególnie tych, którzy sami bronić się nie mogą.
  6. Cudzołóż i niszcz małżeństwo, bo ono stoi na drodze do nowoczesności.
  7. Kradnij dzieci rodzicom, żeby ci przypadkiem nie wychowali ich po swojemu.
  8. Opluwaj wierzących do woli.
  9. Pożądaj wszystkiego, co się rusza.
  10. I rzeczy nieruchomych także.

Czy to są słowa człowieka otwartego? To są słowa skrajnego ksenofoba. Taka sentencja nie miała prawa paść z ust kogoś, kto nazywa się filozofem.

Ja w każdym razie będę nadal obstawał przy opinii: Gdyby Terlikowskiego zabić, wysuszyć i sproszkować, otrzymalibyśmy czysty cyjanek.

sobota, 16 listopada 2013
Pod ciemną gwiazdą Dawida W.

 

 

Kapo di tutti kapi niezależnej prasy otwiera usta i to nawet dwukrotnie na okoliczność Marszu Niepodległości. Ani twierdzenie, że za faszyzację życia publicznego odpowiada nie kto inny tylko Michnik, ani też sposób kreowania rzeczywistości, przy którym wysiadłby Antoni Macierewicz, nawet gdyby stwierdził, że samolot prezydencki nie podlega prawom ciążenia, zupełnie mnie nie zaskakują. Wręcz przeciwnie, niejakim zaskoczeniem byłoby gdyby tak Wildstein Młodszy odszedł od wypracowanego schematu i napisał, że grzechem (zresztą zarówno w tradycji judaistycznej, jaki i chrześcijańskiej) jest zamach na cudzą własność. Ale nic z tych rzeczy. Może to i dobrze, bo wygląda na to, że latorośli rodu Wildsteinów zakończyła rozwój (ten rekord cynizmu będzie trudny do pobicia) i tylko patrzeć jak zacznie zjadać swój własny ogon. Zresztą jest bardziej prawdopodobne (sądząc po komentarzach dotyczących pochodzenia Wildsteina), że wcześniej to rewolucja skonsumuje swoje dziecko.        

W kpiarskim tonie pisze on tak (tytuł artykułu „Tęczyzm – nowa religia mas”):

Nie przystają mnie zadziwiać religijne potrzeby naszych liberalnych i skrajnie zlaicyzowanych modnych postępowców. Gdy czyta się np. o marszu niepodległości, od razu widać, że jest to język religijny, taki, przy którym modlitwy o deszcz w polskim parlamencie wydają się być niewinnym happeningiem. Marsz niepodległości jest zły, ale w sensie sakralnym. Jest demoniczny. Jest ostateczny. Jest jak holocaust. Nie wywołuje strachu ale grozę, dreszcze bojaźni – „boję się i wstydzę”; „ogarnęła mnie jakaś zgroza”. Jest to „diaboliczny bal”; „Uliczny terror”. Konsekwencją tego ostatecznego zła jest radykalne rozbicie tożsamości naszych postępowców… „Pozbawiono mnie złudzeń”; „Tej nocy byłem zmuszony zweryfikować moje poglądy na temat ludzkości”; „zobaczyłem zło, jakiego nigdy wcześniej nie widziałem”. Skutkuje on „symbolicznym kryzysem”. Język nie jest już w stanie opisać tej potworności, zostaje płacz „Tylko żona tego co gasił płakała, i ja też sobie trochę popłakałam”; ktoś inny patrzył na marsz „ze łzami w oczach”. Po takim koszmarze trudno wrócić do człowieczeństwa „Nigdy w życiu nie widziałem tyle nieuzasadnionej nienawiści w życiu”; „Jego marzenia legły dzisiaj w gruzach”. „Zostałem zbrukany”. Pomaga tylko rytuał oczyszczenia, padnięcie na kolana przed najwyższym, przed obiektywnym dobrem. Jest nim tęcza. Tysiące ludzi pielgrzymuje skłonić się przed tym symbolem świętości. Rytuał odkupienia tęczy trwa. Kwiaty i karteczki z modlitwami wkładane są w naszą Ścianę Płaczu, symbolizującą utraconą niewinność. Egzorcyzmy antyfaszystowskie trwają... „wszyscy jesteśmy tęczą”; „nie spalicie nas wszystkich” dobiegają zewsząd inkantacje. Metafizyka nowej religii jest prosta. Siły demoniczne to marsz. Siły światłości – to zdradzona i zamordowana przez faszyzm tęcza. Obecnie cała debata publiczna jest ogniskowana w ten sposób, że tęcza staje się symbolem Polski tolerancyjnej i homofilskiej przeciwstawiającej się tej homofobicznej. Nawet jeśli ta tęcza nie miała mieć związku z symbolem homoseksualizmu, to właśnie został nad nią odprawiony gejowski chrzest symboliczny. (…)

http://niezalezna.pl/48283-teczyzm-nowa-religia-mas

Krótki komentarz. Tekścik jak na Wildsteina Młodszego „lajtowy”, w zasadzie o tym, że słaba, zmanipulowana i rozhisteryzowana publika opłakuje spaloną tęczę, jakiś tam niby-symbol tolerancji.  Może sobie szydzić z tych, którzy patrzą „ze łzami w oczach” na ten akt głupoty (dalej na Frondzie publikują tacy, co kpią z  pamięci o „nocy kryształowej”) – jego prawo w państwie wolności słowa.

Symptomatyczne, że Wildstein, występujący coraz częściej jako nieformalny rzecznik lub mecenas ONR-u, nawet nie zająknął się o tym, że tego tyleż głupiego, co barbarzyńskiego dzieła dokonała banda hajlujących łysych młodziaków tudzież niezrzeszonych kiboli, których codziennie zagrzewa do walki z Tuskiem. To nie jakiś zdegustowany kiczowatością tęczy Kowalski podszedł i podpalił. To zrobiła banda wyrostów zorganizowanych pod hasłem pogardy dla mniejszości seksualnych, którym Wildsteinowie, Sakiewicze, Terlikowscy i inne dewotki lub zwykli cynicy wmówili, że ta tęcza została ustawiona jako symbol tychże mniejszości i że w związku z tym godzi w polską tradycję i wartości katolickie.   

Wildstein zapomina (?) o tym, że to ten prymitywny czyn miał wydźwięk metaforyczny przede wszystkim dla jego kolegów po piórze, komentatorów z mediów prawicowych, nie zaś dla przeciętnego Polaka, dla którego najczęściej był zwykłym aktem wandalizmu. Cytując wcześniej kilka wypowiedzi pokazałem, że to właśnie dla wojujących katoli płonąca tęcza była znaczącym symbolem. Symbolem katharsis, znakiem oczyszczenia przestrzeni z przyzwolenia na ruchy „gender” i tolerancję dla wszelkich mniejszości. Pogorzelisko stało się alegorią wypalenia zła. Dla mnie dla odmiany podpalenie tęczy jest gestem małości i nienawiści, przejawem tego, że życie duchowe dużej części narodu się skurczyło, że naród degeneruje się w sensie mentalnym do małego, faszyzującego narodku. Komentarz Wildsteina wpisuje się w politykę terroru, jaką prowadzi katokibolstwo i katotaliban przede wszystkim w stosunku do przeciętnej większości. Spalić, zniweczyć, zepsuć, a protestujących wyśmiać. Wmówić im infantylizm.

Niestety hołota czyni bezprawie przy milczącej zgodzie kościoła, a nawet wsparciu jego hierarchów. Ale to już temat na inną okazję. 

Wydaje się, że dureń Wildstein nie rozumie, że w przestrzeni publicznej jest sporo miejsca między homofobią a homofilią, między religijnym doktrynerstwem a wojującym ateizmem, czy między społeczeństwem otwartym a narodowym gettem. Wildstein jest namacalnym przykładem na to, że łatwiej jest posiąść jakąś wiedzę i ogładę, niż wyplenić z głowy kompleksy, fobie i zacofanie. Można szczerze współczuć Bronkowi posiadania syna wyzutego z empatii, który wszystkich, którzy  nie zgadzają się na barbaryzację przestrzeni publicznej zwie „liberalnymi i skrajnie zlaicyzowanymi młodymi postępowcami”. Na razie tyle uwag ad personam.

 

„Michnik podpala tęczę” to drugi z felietonów Wildsteina Młodszego, napisany w formie (fikcyjnego oczywiście) listu Adama Michnika do Seweryna Blumsztajna.

„Drogi Sewciu, zupełnie nie rozumiem tego, co tu się stało, w tej naszej Warszawie. Ci potworni i paskudni faszyści podpalili tęczę. Czemu – ja się pytam? Czemu tak nienawidzą tego symbolu i tego dzieła sztuki? Przecież wszyscy zachowywali się wobec nich tak w porządku i z szacunkiem. Nazywaliśmy ich bydłem, mówiliśmy, by zamykać ich w rezerwatach albo w zoo, jak mieliśmy lepszy humor. Drukowaliśmy odezwy o tym, że niepodległość jest niepotrzebna, że tylko debile świętują 11 listopada, że patriotyzm to rasizm. Pisaliśmy, że mają brudne gęby i tępe mordy. Cieszyliśmy się, jak wsadzano polską flagę w psie gówno. Wyliśmy z radości, gdy postawiono tęczę, wołając, że w końcu patriotyczny faszyzm odejdzie do lamusa na rzecz tolerancji i homofilii. Gdy została przypadkowo podpalona przez fajerwerki, od razu zareagowaliśmy, chcąc, by zakazać nacjonalizmu i zdelegalizować całą prawicę. A oni co? Nie znoszą nas. Podpalają i krzyczą. Nie pojmuję tego. Sewciu, weź mi to, proszę, wytłumacz. Twój Adam, wieczór 11 listopada 2013 r.”. List przejęty przez wywiad „Gazety Polskiej” 14 listopada 2013 r. Komentarz odredakcyjny: Panie Michnik, to przez Pana ta tęcza spłonęła.

http://niezalezna.pl/48309-michnik-podpala-tecze#comment-1787662

Ten teks Wildsteina jest bardziej treściwy, więc taki też komentarz.

Najzwyczajniej trudno pochylić się nad gównem. Bo po co? Wiadomo, co w odchodach po IV RP można znaleźć.

Trzeba być ścierwem, żeby bez zająknięcia wypisywać kłamstwo za kłamstwem, manipulacją przykrywać półprawdę, ze świadomością, że taka pisanina jest dla wielu czytelników źródłem wiedzy i nie każdy prawicowy jaskiniowiec ma na tyle wyobraźni, żeby dostrzec przerysowanie i sarkazm. Większość czytelników prasy prawicowej traktuje to dosłownie, jak Prawdę, Dogmat, Aksjomat.

Nie wiem, czy Wildstein jest na tyle durny (zakładam, że nie jest socjopatą), że nie zdaje sobie sprawy, że tą swoją denną pisaniną wspiera odradzające się ruchy faszystowskie (chciałbym wierzyć, że to tylko zwykła głupota). I że w ten sposób sam sobie buduje getto. Nie śmiem myśleć jakiej funkcji podjąłby w takich okolicznościach … 


piątek, 15 listopada 2013
 
1 , 2
Tagi
zBLOGowani.pl