RSS
czwartek, 31 grudnia 2015
Dobra zmiana (1). Strażnik żyrandola vs. książe nocy

środa, 30 grudnia 2015
Kaganiec oświaty. Polska awangardą Europy

 

 

W nocy sejm przyjął ustawę przesuwającą obowiązek szkolny dzieci z 6 do 7 lat. Można domniemywać, że w trybie ekspresowym ustawę poprze senat i podpisze prezydent. Z jednej strony można powiedzieć, że dla rodziców to zmiana kosmetyczna, bo de facto będą mogli decydować, czy dziecko poślą do szkoły o rok wcześniej. W dotychczasowym systemie rodzice mogli ubiegać się u psychologa o odroczenie obowiązku szkolnego o rok - ci, którzy chcieli przedłużyć rzekomą beztroskę dzieci, skorzystali z tego przywileju.  Teraz prawo działa w drugą stronę – to gotowość dziecka do kształcenia w wieku 6 lat ma potwierdzić psycholog.  Te drobne bariery mają zniechęcać do przeciwstawienia się władzy. Jednym będzie się chciało iść pod prąd, innym nie. Dla świadomych rodziców będzie to konieczność i formalność, może dość przykra, poniżająca, bo będą zależni od urzędowego świstka, że ich dziecko „jest gotowe” na naukę.  Mogę domniemywać, że „wykształciuchy” w większości zadbają o to, by ich latorośle nie odbiegały rozwojem od ich zachodnich rówieśników, a nieprzywiązujący wagi do wykształcenia oraz ci, dla których PiS jest niekwestionowanym autorytetem, podporządkują się automatyzmowi nowego prawa.

Wrzesień pokaże jak mentalnie daleko (blisko) nam do Europy.

Jest to pierwszy krok rewolucji edukacyjnej nowej bolszewii, najmniej bolesny, choć wprowadzający duże zamieszanie. Kolejnymi będą likwidacja gimnazjów i przywrócenie systemu oświaty znanego z real-socu, nastawionego w warstwie ideowej – co deklarują politycy PiS wprost – na indoktrynację (choć zwą to inaczej).

Do reformy oświatowej, wprowadzającej obowiązek szkolny dla sześciolatków, Polska przygotowywała się wiele lat. Koszt tej operacji wyrażony w złotówkach nie został do końca oszacowany. Nowej władzy wystarczy kilka dni, żeby stare zasady przywrócić. Nie płacą wszakże ze swoich kieszeni.

http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/reforma-szkolnictwa-w-polsce-kontrrewolucja,27,0,1940507.html

Jednym z argumentów zmiany jest to, że Polska nie będzie jedynym krajem, który edukuje dzieci dopiero od 7 roku życia. Oczywiście nie jest prawdą, że w całej Europie naukę rozpoczynają dzieci sześcioletnie i młodsze.  Natomiast nie zdarzyło się też, żeby którykolwiek z krajów podniósł wiek obowiązku szkolnego. W tym względzie Polska jest prekursorem. Wracamy do pozycji światowej awangardy.

http://eurydice.org.pl/wp-content/uploads/2014/10/wiek_rozpoczynania_obowiazku_szkolnego.pdf

 

 

wtorek, 29 grudnia 2015
poniedziałek, 28 grudnia 2015
Pod-PIS-arczyk

 

 

 

Prezydent andrzej duda podpisał kontrowersyjną ustawę o Trybunale Konstytucyjnym. Kontrowersyjną, bo wszystkie liczące się instytucje reprezentujące środowiska prawnicze oraz obywateli wyraziły wcześniej opinię, że ustawa jest niekonstytucyjna i łamie standardy państwa prawa. Negatywną opinię wystawili m.in. Krajowa Rada Sądownictwa, Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego, Rzecznik Praw Obywatelskich, Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Naczelna Rada Adwokacka, Centrum Edukacji Obywatelskiej, Instytut Spraw Publicznych, Fundacja Panoptykon, Fundacja im. Stefana Batorego, Forum Obywatelskiego Rozwoju oraz Sieć Obywatelska Watchdog Polska, także opozycja parlamentarna, byli prezesi TK oraz grupa byłych prezydentów, premierów i marszałków sejmu.

http://www.tvp.info/23161790/kazda-wladza-mija-demokratyczna-polska-przetrwa-byli-prezydenci-i-premierzy-polski-w-liscie-otwartym-ws-tk

Prezydent andrzej duda po raz kolejny pokazał, że nie ma swojego zdania, że za nic ma opinię opozycji i ponadpartyjnych autorytetów, że urząd podporządkował interesom Prawa i Sprawiedliwości.

W trakcie kampanii wyborczej kandydat na prezydenta Andrzej Duda wielokrotnie mówił, że w przeciwieństwie do kontrkandydata nie będzie „partyjnym pisarczykiem”.

http://wyborcza.pl/1,75968,19276233,jak-sie-pan-nazywa-panie-prezydencie.html

Istotnie, prezydent andrzej duda nie jest pisarczykiem. Jest podpisarczykiem.


PiS idzie w Pięty. Kołtun Wszechpolski

 

 

Jak patentowany dureń może zrobić karierę polityczną? Jak śmierdzący z kilometra cynizmem i hipokryzją pętak może zostać posłem?

Na te i inne interesujące pytania mógłby odpowiedzieć Stanisław Pięta, polityk Prawa i Sprawiedliwości, poseł na Sejm RP V, VI, VII i VIII kadencji.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_Pi%C4%99ta

https://pl.wikiquote.org/wiki/Stanis%C5%82aw_Pi%C4%99ta

Wrażliwość poseł Pawłowicz, poziom ogólny wyznaczony przez własne nazwisko, inteligencja odwrotnie proporcjonalna do zakłamania, a to ostatnie dorównuje niejakiej Anieli Dulskiej, znanej mieszczce krakowskiej. To moje prywatne odczucia, wynikające z obserwacji z ostatniego dziesięciolecia. Do niedawna poseł Pięta pozostawał nieco na uboczu, ciesząc się uznaniem lokalnego elektoratu, bo z pewnością eksponowanie tej postaci przed szerszą publicznością w okresie zabiegania PiS o poparcie społeczne miałoby efekt podobny, jak obnoszenie się z Macierewiczem czy wspomnianą Pawłowicz. Teraz Pięta może wyjść z ukrycia, bo nowa Polska potrzebuje ludzi wiernych idei i tyleż żarliwych, co niemyślących. Z pewnością znajdzie miejsce w Panteonie RP wer. 4.1, zwłaszcza że ostatnio miga przed kamerami w towarzystwie prezesa Kaczyńskiego.  Jakąż to ważną funkcję Wódz mu przydzieli? Naczelnego Dekomunizatora, Głównego Cenzora?

Moją uwagę przykuły ostatnio dwa happeningi posła Pięty: apel o sekowanie wskazanych przez posła mediów oraz apel o usunięcie popiersia gen. Jerzego Ziętka z gmachu Urzędu Wojewódzkiego w Katowicach. To drugie zdarzenie trafnie komentuje Kazimierz Kutz:

http://katowice.wyborcza.pl/katowice/1,35055,19392253,kutz-ja-ze-swej-strony-insynuuje-ze-posel-pieta-nie-ma-lewej.html


 

Poseł Pięta najwidoczniej nie ma (samo)świadomości sporych deficytów intelektualnych i zawodowych (prawnik!), skoro upublicznia na Twitterze coś, co ociera się o szantaż oraz korupcję. Bo skoro przedstawiciel większości parlamentarnej, która tworzy rząd, wzywa m.in. urzędników państwowych i samorządowych, instytucje podległe administracji rządowej lub samorządowej do zaprzestania umieszczania ogłoszeń w polskiej prasie o największym nakładzie i mediach elektronicznych o największym zasięgu, to tym samym wzywa do działań na niekorzyść skarbu państwa i interesu publicznego. Przecież celem publikowania ogłoszeń jest dotarcie do najszerszego grona odbiorców, przy możliwie najniższym koszcie. Kto zdaniem posła powinien zarobić na drukowaniu rządowych i gminnych ogłoszeń i reklam – znajomi z mediów „niepokornych”, których nikt nie czyta, a większość nakładu trafia na śmietnik?  Poseł nie podał do tej pory racjonalnego wytłumaczenia swojego apelu. To ABW lub CBA powinno sprawdzić, czy poza ideologicznymi przesłankami, za nawoływaniem posła Pięty stoją też bardziej merkantylne powody.

 

 

niedziela, 27 grudnia 2015
Bolszewia parlamentarna

 

Oklepane obrazki z przedednia stanu wojennego. Telewizyjne ekipy odwiedzają przeróżne zakłady pracy. Kryzys gospodarczy, który pogłębiają strajki. Z jednej strony niesłabnący entuzjazm społeczeństwa, z drugiej – rosnąca frustracja władz i jednak jakiś marazm.  Reporterzy pytają łódzkie szwaczki, jakie mają życzenia. Odpowiadają zgodnie: „Spokoju. Spokoju najbardziej chcemy, panie redaktorze”. Ten spokój władz zakłócała solidarnościowa „ekstrema” organizując strajki, wiece i inne formy protestu, drukując ulotki, skutecznie jednocząc naród przeciw (w końcu legalnie wybranej) władzy. Również potem, po 13 grudnia, te łódzkie szwaczki, śląscy górnicy i hutnicy, robotnicy z Ursusa czy Żerania występowali przed kamerami w mediach, dając poparcie ekipie Jaruzelskiego. I tak codziennie. Oczywiście była to szyta grubymi nićmi manipulacja  władz, bo większość narodu opowiadała się przeciw tej władzy, zaś wiedzę na temat rzeczywistej sytuacji politycznej kraju zdobywała chociażby z Radia Wolna Europa. Sprzeciw społeczeństwa był skrywany w mediach pod grubą kołdrą propagandy. Ta propaganda z działaczy opozycyjnych robiła jątrzycieli, targowiczan, czasem zwykłych kryminalistów, oskarżała ich o burzenie jedności i destrukcję państwa. Jednak dla jakiejś części społeczeństwa władza nadal pozostawała niekwestionowanym autorytetem, media państwowe – źródłem wiedzy, a opozycja – wichrzycielami i mąciwodami. Ta część społeczeństwa była przekonana, że żyje w demokratycznym i praworządnym państwie.  

Propaganda niskich lotów, pomimo upływu czasu, ma się dobrze.

Mamy legalnie wybrany parlament i prezydenta. Odbyły się demokratyczne, uczciwe wybory, gdzie każdy obywatel posiadający prawa wyborcze miał możliwość dokonania nieskrępowanego wyboru.

Mandatu legalnie wybranej władzy nikt nie kwestionuje. Nikt nie zarzuca fałszerstw wyborczych. Nikt nie kontestuje faktów, tego, że Zjednoczona Prawica uzyskała wynik wyborczy na poziomie  38%  z górką i że w związku z tym ordynacja wyborcza dała temu ugrupowaniu większość parlamentarną. Wszyscy akceptują taki wybór społeczeństwa i taki układ sił. Dlatego nikt nie ma prawa sprzeciwiać się ustanawianiu nowego prawa przez nową władzę. Ale pod jednym warunkiem: że władza ta będzie przestrzegała prawa nadrzędnego, czyli Konstytucji RP. Że władza ta będzie brała pod uwagę imponderabilia nieokreślone w ustawie zasadniczej zwane demokracją i państwem prawa. Że jednak będzie brała pod uwagę głos tych, którzy się z władzą nie zgadzają. Ten głos, to nie jest głos mniejszości.  

Dwa tygodnie temu dołączyłem do manifestacji KOD-u. Tylko z jednej przyczyny. Protestowałam przeciw łamaniu Konstytucji RP przez parlament i prezydenta. Wynik wyborczy dał Zjednoczonej Prawicy władzę ustawodawczą i wykonawczą, ale nie dał jej władzy sądowniczej. Ingerowanie w działanie Trybunału Konstytucyjnego, niestosowanie się do jego orzeczeń, czy próba spacyfikowania tej instytucji poprzez uchwalenie ustawy, która będzie czyniła zależność Trybunału od aktualnej większości parlamentarnej, a także werbalne (na razie) ataki polityków większości na sądy, są przejawem łamania konstytucji i niszczenia porządku demokratycznego.

Tak jak większość uczestników demonstracji nie jestem w żaden sposób uwikłany we władzę, nie jestem urzędnikiem, nie płaczę po Platformie, nie jestem udziałowcem lub pracownikiem banku lub instytucji finansowej, w który PiS wraz z koalicjantami uderzy podatkiem. Uważam, że władza może dać 500 PLN na każde dziecko oraz że obciążenie sklepów wielkopowierzchniowych nie będzie naruszało Konstytucji. Po październikowych wyborach nie utraciłem „władzy, przywilejów i wpływów”. Dyplomu uniwersyteckiego nie kupiłem na bazarze.  

Jestem „Polakiem gorszego sortu”, który nie akceptuje łamania prawa.

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia pani premier zaprosiła ekipę TV Trwam na „wywiad” (czyli monolog, orędzie). Zaczęła od potrzeby jednoczenia Polaków, po to by już w drugiej minucie przeciwstawić jej tych, którzy nie zgadzają się na to, żeby „to obywatele mogli decydować o swoich sprawach”. To ci, „którzy tracą własne wpływy, własne interesy, którzy bronią za wszelka cenę swoich przywilejów”. Oni to chcą doprowadzić do sytuacji, żeby „władza wybrana w demokratycznych wyborach przez naród (…) została zdyskredytowana”. Ta manipulacja – zdaniem premier - niestety wciąga też coraz większe kręgi osób niezwiązanych z odchodząca władzą. Po tamtej stronie jest wrzask i histeria (ulubione słowa propagandystów PiS; publicysta Ziemkiewicz pisze o kwiku świń odstawionych od koryta). A co jest nam potrzebne dzisiaj? „Spokój i rozmowa”. Potrzebna jest rozwaga tych, którzy dzisiaj „próbują burzyć i dzielić Polaków”.

http://tv-trwam.pl/film/wywiad-z-premier-beata-szydlo

Tak oto historia (propagandy) zatacza koło.  

 

czwartek, 24 grudnia 2015
Sunny Christmas

 

 

 

 

Jaruzel wzbudzał moją nienawiść. Taką jeszcze dziecinną. Szczerą, ale płytką. Gdy wprowadzał stan wojenny miałem dopiero co ukończone 14 lat. Nie wywoływał zażenowania, jedynie złość. Nie próbował przekonywać, że broni demokracji, nie wmawiał, iż wojsko na ulicach i godzina policyjna to narzędzia w obronie wolności. Gdy rok temu „liftingowałem” tamto pamiętne grudniowe orędzie Jaruzelskiego, dopasowując je do potrzeb prezesa Kaczyńskiego AD 2014, zauważyłem że nie ma w nim jakiejś wyrafinowanej demagogii. Było siermiężne (jak tamte czasy) i miało oględnie wyjaśnić co takiego się stało. Uzasadniało konieczność, a nie próbowało wmawiać, że to „DOBRA ZMIANA” i naród powinien się tylko cieszyć, dawać poklask i wyrażać wdzięczność. Było skierowane do obywateli, a nie do aktywu partyjnego.   

Byłem drugim pokoleniem, które nie zaznało wolności. Krótki „festiwal Solidarności” uzmysławiał nam, że rzeczywistość może być inna, niż ta oparta na monopolu władzy. Stan wojenny odebrał nam ten skrawek wolności i cofnął zakres swobód o ponad dekadę. Do tej pory nie wybaczyłem Jaruzelskiemu, choć sam nie byłem pałowany, a nikt z moich bliskich nie został internowany lub skazany za działalność opozycyjną. Z drugiej strony, mimo niechęci do stanu wojennego, nikt nie jest w stanie ze stuprocentową pewnością wyrokować jak potoczyłyby się losy Polski, gdyby nie ten radykalny ruch Jaruzelskiego.  

Prezydent andrzej duda, nie dość, że wywołuje we mnie wściekłość, to bezustannie wprawia mnie w konsternację i przyprawia o mdłości. Wściekłość wywołuje „kreatywne” podejście do prawa, prostytuowanie urzędu i działania w kierunku ograniczenia wolności (poprzez likwidację barier do wszechwładzy jednej siły politycznej i upartyjniania życia społecznego).  

Od grudnia ’81 dzielą nas 34 lata. W większości mamy świadomość, że pamiętny rok „Solidarności” był tylko ersatzem prawdziwej wolności i swobód obywatelskich, że prawdziwa zmiana dokonywała się później, a przełomem były porozumienia okrągłostołowe – bo dopiero wtedy władze komunistyczne (także formalnie) zgodziły się na daleko idące ustępstwa, a jednym z owoców „ugody” były wybory do „sejmu kontraktowego”, do których dopuszczono opozycję, zapewniając jej połowę miejsc w Sejmie. W 1991 roku odbyły się pierwsze w pełni wolne wybory, odzwierciedlające „wolę narodu”.     

Nie bez powodu przywołuję postać Jaruzelskiego i zderzam z nią urzędującego prezydenta. I nie chodzi o to, że legitymizuje bezprawie, że łże, że niszczy demokratyczny ład, że uwstecznia Polskę.  Chodzi też o sposób traktowania społeczeństwa i stosunek do opozycji, które znajdują odbicie w publicznych wystąpieniach: orędziach, wywiadach, okolicznościowych przemowach.   

Wczoraj na przykład przed kamerą publicznej telewizji PAD stwierdził, że demokracja w Polsce ma się dobrze. Świadczyć mają o tym demonstracje KOD-u, których dziś nikt nie pacyfikuje. Polacy mogą wyjść na ulice, żeby wyrazić swój sprzeciw, a to zdaniem prezydenta jest istota demokracji. Póki władza nie pałuje i nie strzela do opozycji – jest OK.  

To debilne zdanie PAD powtórzył w trakcie wywiadu dla BBC. Ciekawe, czy Brytyjczycy kupują takie brednie.

Tę sentencję mają wbitą do głowy wszyscy politycy Prawa i Sprawiedliwości; od prezydenta RP oczekiwałbym jednak więcej niż cytowanie durnych, pełnych cynizmu „przekazów dnia”, preparowanych dla szeregowych członków PiS przez ich biuro prasowe, w celu zapewnienia spójności partyjnego przekazu.    

https://www.youtube.com/watch?v=hDcxA-cahtQ

Panie prezydencie, argumentacja, która jest dobra dla sekciarzy, normalnych ludzi mierzi. Opiera się ona na założeniu, że widzowie to debile, wasz aktyw partyjny lub zabetonowany elektorat „Zjednoczonej Prawicy”. Panie prezydencie, te grupy stanowią łącznie 1/3 społeczeństwa. Zdecydowana większość to ludzie świadomi swoich praw, nieotumanieni propagandą, potrafiący ze zrozumieniem czytać Konstytucję i docenić znaczenie Trybunału Konstytucyjnego w demokratycznym państwie.

Dla nich wasze słowa o „dobrej zmianie” są obelgą. Są obrazą ich inteligencji, patriotyzmu, świadomości. Na taką obrazę nie zdobył się nawet generał Jaruzelski.     

Senat nocną porą przegłosował ustawę o Trybunale Konstytucyjnym.

Pluton egzekucyjny po ostatnim zadaniu porozjeżdżał się do swoich żon, dzieci i wnuków, żeby w rodzinnej atmosferze, przy wigilijnym stole kontemplować cud narodzin naszego wybawcy, Jezusa Chrystusa. „Niech podniesie rękę Boże Dziecię, błogosławi ojczyznę miłą, w dobrych radach, w dobrym bycie, wspiera jej siłę swą siłą".

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,19393959,swiateczne-zyczenia-od-pary-prezydenckiej-milosc-i-zgoda-zwyciezaja.html?lokale=katowice#BoxNewsLink

Gloria in excelsis Deo!


środa, 23 grudnia 2015
Pornokracja. Trybunał Spacyfikowany

 

 

Proszę Państwa,

Wczoraj zaczął się w Polsce komunizm. A właściwie demokratura, czyli rządy większości, bez respektowania jakichkolwiek praw mniejszości. Niektórzy tę formę sprawowania władzy nazywają bez emocji rządami autorytarnymi. Faktycznie rządy jednej osoby, w imieniu której działania podejmuje największa partia, rząd i prezydent.  Podobnie jest w Rosji i na Białorusi. Do tych dwóch państw dołączają ostatnio Węgry. Po Trybunale Konstytucyjnym przejechał walec PiS-u. Formalnie TK będzie nadal istniał, bo jego byt i zadania określa Konstytucja, jednakże nowa ustawa praktycznie paraliżuje jego funkcjonowanie. Padła ostatnia instytucja, która powstrzymywała do tej pory polityków, niezależnie od ich barw i przekonań, od wszechwładzy. Zatrważające jest, że likwidację ostatniego bastionu demokracji popiera 30% Polaków. Ta głuchota obywatelska niestety postępuje.  

Zarówno ustawa, jej procedowanie, jak również okoliczności jej towarzyszące są zaprzeczeniem ideałów Państwa Prawa. Sporządzona w kilka dni na kolanie PZPR-owskiego aparatczyka i prokuratora aktywnego  w zwalczaniu opozycji stanie wojennym. Bez dyskusji, bez dopuszczania opozycji do wyrażania swojej opinii. Z pogwałceniem wolności słowa i dobrych obyczajów. Bez vacatio legis, żeby Prezesa otrzymał na czas prezent bożonarodzeniowy, a obywatele wyzbyli się nadziei i wiedzieli, co czeka ich w nowym roku. Głosowanie w sejmie było formalnością; takim samym pustym rytuałem będzie pewnie głosowanie w Senacie i podpisanie przez Drugą Osobę w Państwie, czyli prezydenta andrzeja dudę.

Po przegłosowaniu ustawy „Prawi i Sprawiedliwi” skandowali „de-mo-kracja”. Szczyt zakłamania. Równie dobrze demokracją można nazwać rządy Hitlera, czy Mussoliniego – również ci politycy mieli przyzwolenie większości. 

Wczoraj partia Prawo i Sprawiedliwość obchodziła hucznie dziesięciolecie zaprzysiężenia Lecha Kaczyńskiego na urząd Prezydenta RP.

Lech Kaczyński to trupek, którego rozkładający się zezwłok powiewa na drzewcach PiS-u, a którego postać jest wykorzystywana w sposób tyleż wybiórczy, co cyniczny. (W taki sam sposób wykorzystywany jest znak „Solidarności”, kiedyś niezależnego związku zawodowego i wielomilionowego ruchu społecznego, a dzisiaj sprzedajnej organizacji na usługach Pierwszego Satrapy.)

Lech Kaczyński mówił:

"Trybunał Konstytucyjny jako instytucja kontroli konstytucyjności (...) jest instytucją utrwaloną w kulturze europejskiej. (...) tam gdzie istnieje praworządne państwo, tam istnieją i organy kontroli konstytucyjności. Nawet jeżeli w moim przekonaniu każda władza może podlegać krytyce, a więc także i Trybunał, to jest to władza, której istnienie, kompetencje są co do zasady niepodważalne. To też niezwykle wzmacnia pozycję tych, którzy funkcje sędziów Trybunału objęli. Zdaję sobie sprawę, że między różnymi organami władzy, organami władzy sądowej, władzy wykonawczej, ustawodawczej bywają napięcia. To jest rzecz normalna w demokracji. Jest również rzeczą normalną, że orzecznictwo Pań i Panów sędziów może być przedmiotem dyskusji. Ale nie zmienia to faktu, że ta dyskusja, szczególnie po wydaniu orzeczenia, ma jedynie teoretyczny charakter, ponieważ zgodnie z naszą Konstytucją orzeczenie takie ma moc powszechnie obowiązującą. To kolejny dowód na ogrom Pań i Panów władzy. Wspominam o tym dlatego, że w trakcie uroczystości, która wiąże się ze zmianą na stanowisku prezesa Trybunału, z powołaniem jednej piątej składu sędziów Trybunału, o takich rzeczach wspominać należy" (4.11.2016).

"Trybunał Konstytucyjny jest nieodłączną częścią systemu ustrojowego państwa prawnego, a więc był, jest i pozostanie, dopóki Polska będzie miała taki charakter. Miejmy nadzieję, że na zawsze" (30.11.2016.).


http://www.prezydent.pl/archiwalne-aktualnosci/rok-2006/art,882,trybunal-jest-nieodlaczna-czescia-panstwa-prawa.html

To przemówienie było przypominane przez media głównego nurtu. Również przypominano postać urzędującego prezydenta, który twierdził, że jest spadkobiercą ideałów Lecha Kaczyńskiego, a nie tak dawno, w trakcie kampanii wyborczej, domagał się poszerzenia kompetencji i wzmocnienia roli TK. Tak wówczas mówił o Trybunale: https://youtu.be/RFwwTghcENI

Ostatnio zapewniał: „Powołam zespół, którego celem będzie wypracowanie zasad wyboru sędziów oraz funkcjonowania Trybunału Konstytucyjnego”. Słowa andrzeja dudy, jak widać, nie są warte złamanego grosza. To a propos obywateli gorszego sortu.

Większość sejmowa, mówiąc wprost, obesrała grób Lecha Kaczyńskiego. Choć tuby propagandowe Prawa i Sprawiedliwości mówią zgoła (i zgodnie) co innego.

Na nic zdały się prośby prawie wszystkich byłych polskich premierów, prezydentów, prezesów trybunału Konstytucyjnego, sędziów Sądu Najwyższego, Rzecznika Praw Obywatelskich, niekwestionowanych autorytetów, marsze pod egidą Komitetu Obrony Demokracji. Ta większość sejmowa ma swoje, inne autorytety. A właściwie jeden autorytet.

Szkoda Polski, szkoda Polaków. Szkoda tych kilkudziesięciu lat budowania państwa i demokracji.


Ja, mentalny potomek targowicy, który za 100 złotych udaję opozycję. Każdy ma swojego komucha

 

 

 

Do PZPR-u zapisywali się albo ideowcy, naiwnie wierzący w dogmat o tym, że jednie w ustroju socjalistycznym będzie możliwa prawdziwa sprawiedliwość społeczna, albo cyniczni karierowicze, albo zwykli oportuniści, przeświadczeni o tym, że legitymacja partyjna może nieco pomóc w życiu codziennym i zawodowym, zaś jej brak – to życie utrudni.   

Odkryłem ostatnio taką zależność w szeregach sympatyków i członków Prawa i Sprawiedliwości: im dłuższy staż w PZPR, tym teraz większa gorliwość w dekomunizacji oponentów, tym donośniejszy ich głos w nazywaniu nawet tych, którzy nigdy nie splamili się przynależnością do PZPR-u i jej przybudówek:  zdrajcami, targowicą, sprzedawczykami, lewakami, komuchami. Ponieważ kiedyś nikt nie protestował i nie oburzał się, gdy Leszek Moczulski przed parlamentem „rozszyfrował” ten skrót, przypominam jakie słowa padły wtedy z mównicy sejmowej: „Płatni Zdrajcy, Pachołki Moskwy” (wcześniej obowiązywała mniej parlamentarna interpretacja: „Pierdolone Zasrane Pachołki Rosji”).

Ja nie byłbym tak jednoznaczny w ocenie jak Leszek Moczulski.

Warto jednak przypominać, że gdy jedni trafiali do więzień za swoje przekonania, inni w tym czasie poddawali się dobrowolnej indoktrynacji w WUML-ach, gdy jednych policja przepuszczała przez „ścieżki zdrowia”, drudzy dawali swoje poparcie partii, która właśnie wprowadzała do konstytucji PRL-u zapis o wiecznym sojuszu ze Związkiem Radzieckim, gdy jednych czerwony reżim wsadzał do aresztów, drudzy pisali dlań akty oskarżenia. Dzisiaj o tych drugich. Bo nawet jeśli się zrehabilitowali, to wieloletnia przynależność do PZPR-u jest plamą na ich honorze, a z pewnością odbiera im prawo do osądzania tych pierwszych.

Dzisiaj Jan Pietrzak – PRL-owski kabareciarz, potem polityk, kandydat na urząd prezydenta, publicysta prawicowych pism. W latach 1948–1957 był kolejno słuchaczem Korpusu Kadetów im. gen. Karola Świerczewskiego oraz Oficerskiej Szkoły Radiotechnicznej w Jeleniej Górze. Po odejściu z wojska pracował w Warszawskich Zakładach Telewizyjnych przy produkcji telewizorów. Studiował na kursie wieczorowo-zaocznym na Wydziale Socjologii Wyższej Szkoły Nauk Społecznych przy KC PZPR, którą ukończył w roku 1968. Był członkiem Związku Młodzieży Polskiej, a także Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Potem odrodził się moralnie. Teraz, u schyłku życia, stetryczały starzec w niewybredny sposób, w świetle fleszy, demonstruje wyższość moralną nad co najmniej połową społeczeństwa.

Gdy mówi o prawicy, osuwa się na kolana, na słowo Duda pada krzyżem i doznaje religijnej ekstazy. Inaczej, gdy myśli o oponentach PiS-u – wpada w amok i wówczas wszystkim otworami wylewa jad. Ciekawi mnie, czy gdy załatwiał zgodę na występy swoich kabaretów tak samo płaszczył się przed partyjnymi dygnitarzami i cenzorami (teraz przed ekipą Kaczyńskiego czapkuje jak chłop pańszczyźniany) – w końcu w czasach reglamentowanej wolności słowa wszystko musiało odbywać się za przyzwoleniem i akceptacją aparatu partyjnego. I wszystko miało swoją cenę. Trybunał Konstytucyjny to dla byłego aparatczyka „kukułcze jajo podrzucone narodowi przez Jaruzelskiego”, a największe stacje telewizje to targowica. Ci, którzy maszerują z KOD-em są głupi, a jeśli nawet legitymują się wyższym wykształceniem, to pewnie dyplom sobie kupili. W ostatnim wywiadzie, jaki przeprowadził z nim portal niezalezna.pl można wyczytać, że media głównego nurtu „służą do niszczenia Polski i eksterminacji narodu polskiego”, że ci, którzy protestują przeciwko działaniom sejmu i prezydenta najzwyczajniej „chcą aby rząd był antypolski”. - Walczą na wszystkie możliwe sposoby, aby dalej nas okradać. Oni nie mają żadnych złudzeń i boją się, że przepadną im miliardy z podatku bankowego czy zachodnich korporacji. Oni o to walczą. Przekupują ludzi, płacą im po 100 zł, aby udawali opozycję. To jest metoda wojny hybrydowej. Nie chodzi im o to, aby się coś poprawiło w naszym życiu, są chytrzy i bezczelni. – mówi Pietrzak. - Stare komuchy, michnikowszczyzna i tuskoidy też nie chcą dopuścić, aby Polska się rozwijała – dodaje. Pietrzak wskazuje na nasilone działania propagandowe. – Czekają na jakieś niezręczne słowo, minę, ustawę, aby rozkręcić awanturę. Mają łatwo, bo posługują się wielkimi telewizjami, które oglądają miliony ludzi. Polska jest pod nawałem propagandy, a ona jest częścią wojny przeciwko polskiemu nardowi. Może to zbyt ostre słowa, ale im chodzi, byśmy się kłócili, byśmy byli wściekli na siebie. Z Sejmu ma być robiony śmietnik i widowisko, a nie aby przegłosowywać dobrych ustaw – na tym polega ich działanie – podsumowuje Pietrzak. Jak widać wapno mocno zlasowało się w wysłużonych szarych komórkach. Starzec zdaje się już dawno zapomniał, że sam bym komuchem z długim stażem. Coż - zapomniał wół jak cielęciem był.

http://niezalezna.pl/74136-jan-pietrzak-bez-ogrodek-sa-trzy-wielkie-media-ktore-sluza-do-niszczenia-polski

Wideoblog – Pietrzak na temat demonstracji KOD

https://www.youtube.com/watch?v=1IZYemHZptA

 

 

 
1 , 2 , 3
Tagi
zBLOGowani.pl