RSS
czwartek, 31 marca 2011

Jeden z tematów dnia: po wyemitowaniu przez Tomasza Lisa przemówienia Kazimierza Świtonia ze zjazdu USOPAŁ, na którym byli obecni również parlamentarzyści PiS, rzecznik Prawa i Sprawiedliwości zarzucił dziennikarzowi nierzetelność i manipulację oraz zapowiedział skierowanie skargi na Lisa do KRRiTV. O co poszło? O to, że zdaniem Lisa parlamentarzyści nie zareagowali m.in. na antysemickie wypowiedzi Świtonia oraz szkalowanie rządu i ostatnich prezydentów RP (w tym Lecha Kaczyńskiego). Zdaniem Hofmana nieprawdą jest, że obecny Ryszard Bender nie zaprotestował, bo ostatecznie opuścił salę.

Co jest na filmie? Ano to, że przez blisko dziesięciominutowe przemówienie chorego psychicznie człowieka (to akurat nie ulega wątpliwości) Bender siedzi i słucha. Potem wychodzi. Nie widać, czy na znak protestu, czy po prostu zachciało mu się siku. Dla Hofmana sprawa jest jednoznaczna: wyszedł na znak protestu. Koniec i kropka.

Czy pareigenosse Hofman nie widzi nic zdrożnego w tym, że w ogóle jego koledzy wzięli udział w tym żenującym spektaklu. Jakie są poglądy pana Świtonia - wszyscy wiedzą. Wiadomo, co ma do powiedzenia i o czym będzie mówić. Jego przemowa nie była żadną niespodzianką. Jeśli więc Bender i spółka w ogóle zdecydowali się na przyjęcie zaproszenia USOPAŁ, to mogli nie brać udziału w prelekcji Świtonia. Na filmie nie widać ich zażenowania, zniesmaczenia, protestów. Póki film się nie ukazał, żaden z nich nie wyrażał sprzeciwu wobec słów Świtonia. PiS także nie odnosi się do tego, co mówi Świtoń, bo głównie "niepochlebnie" wyraża się o rządzącej koalicji i urzędującym prezydencie. Gdyby Hofman miał w sobie odrobinę przyzwoitości, powinien powiedzieć: potępiam słowa Świtonia, uważam jego wypowiedzi za haniebne, protestuję przeciw jego antysemickim wybrykom i wyrażam ubolewanie, że moi partyjni koledzy wzięli udział w tym absurdalnym spektaklu nienawiści. Ale Hofman woli zrzucić winę na dziennikarzy, którzy ujawniają sprawę i zadają niewygodne dla PiS pytania. Hofman jest dla mnie jedynie tchórzem, hipokrytą, człowiekiem skrajnie podłym. Taki mały, tandetny PiS-owski Goebbelsik.

P.S. Jak bezgranicznie głupi musi być PiS-owski elektorat, skoro widząc filmik i słysząc słowa rzecznika PiS-u stojące w sprzeczności z tym co na filmie widać, dalej bezgranicznie wierzy i ufa ekipie Kaczyńskiego.

 

piątek, 25 marca 2011

Mijając ulicę Dworcową zauważyłem płonący śmietnik, który najpewniej zajął się od niedopałka. Nie zastanawiając się wiele, wstąpiłem do najbliżej położonego sklepu, księgarni, raptem parę metrów od płonącego kosza. Poprosiłem o wiadro z wodą, by ugasić pożar. Do mojej prośby sprzedawczynie odniosły się z dezaprobatą. Teraz już wiem, że w tym nieszczęsnym mieście syf na ulicach bierze się z głów, a nie odwrotnie.

czwartek, 24 marca 2011

Adam Hofman na konferencji prasowej tłumaczył jakie było przesłanie spektaklu z udziałem Kaczyńskiego w sklepie spożywczym, tak jakby nie było to oczywiste. Utwierdza mnie to w przekonaniu, że potencjalny elektorat PiS to debile, skoro trzeba im wyjaśniać taką „oczywistą oczywistość”.

Ja zauważyłem, że w takim stopniu – o jakim mówił pan prezes - zdrożały dwa produkty: cukier i paliwo. Wygląda na to, że menu Kaczyńskiego składa się wyłącznie z tych dwóch składników. Nie dziwi mnie więc, że ciągle mówi od rzeczy.

wtorek, 22 marca 2011

Politycznym wydarzeniem dnia była wizyta lidera opozycji w sklepie osiedlowym.  Licznie zgromadzeni dziennikarze mogli się przekonać, że fałszywe są pogłoski, jakoby Jarosław Kaczyński robił zakupy tylko z mamą. Nadto mogli usłyszeć, że pan Jarosław zna nazwy podstawowych artykułów spożywczych (jak np. chleb). Ci, którzy liczyli na to, że lider PiS zmężniał na tyle, żeby zapłacić kartą płatniczą niestety się zawiedli.

Kaczyński skrytykował poziom cen, twierdząc, że wzrosły w ostatnim czasie blisko dwukrotnie (produkty, za które zapłaciłby w czasach, gdy rządził PiS dwadzieścia kilka złotych, teraz kosztowały go rzekomo około 50 zł).

Żeby zadać kłam pisowskim szujom przedstawiam mój jadłospis z ostatnich dwóch dni. Kurduplowi zaś doradzam, by robił zakupy w hipermarketach, a nie drogich sklepach osiedlowych.

Poniedziałek:

  • I śniadanie: musli z jogutrem Jogobella, kawa z mlekiem – 1,80 zł,
  • II śniadanie: 3 jajka gotowane, z chrzanem (bez pieczywa, które ostatnio ograniczam) plus herbata Lipton – 1,30 zł,
  • Obiad (po drodze) w IKEA: pomidorowa, schabowy z frytkami, gratisowa kawa z mlekiem – razem 5,00 zł,
  • Po południu serek homogenizowany – 1,00 zł, 2 mandarynki – 1,00 zł,
  • Wieczorem (choć już nie powinienem) – pół udka z kurczaka (przygotowywałem obiad na wtorek: udka z ziołami, duszone w wine) – nie więcej niż 1,50 zł,
  • Nalewka spirytusowa ze śliwek własnej produkcji – powiedzmy, że poza konkursem

Razem: 11,60 zł plus jakieś napoje po drodze (i 2 czekoladki, którymi zostałem poczęstowany).

Wtorek:

  • I śniadanie: Crunchy z mlekiem (zapomniałem kupić jogurt), kawa – 1,50 zł,
  • II śniadanie: drożdżowka i napój owocowy – 2,50 zł,
  • Udkaz kurczaka (1,5 sztuki – około 0,5kg) plus przyprawy – około 4,00 zł,
  • Ryż, sos – 1,00 zł,
  • Kieliszek białego wina wytrwanego – 2,00 zł,
  • Resztę ryżu zjadłem z cynamonem, cukrem i masłem, bo tak lubię  – 1,00 zł,
  • Na dobranoc 2 mandarynki i cos do picia - 1,00 zł,

Razem: 13,00 zł.

Pytam więc zwolenników kłamliwego kurdupla, czy za czasów PiS-u można się było wyżywić za 5 – 7 złotych?

Smacznego!

środa, 02 marca 2011

Miałem się powstrzymać od komentowania wydarzeń politycznych, bo życie polityczne sięgnęło dna. Na politycznym firmamencie ostało się ledwie kilka, kilkanaście osób, które można  co najwyżej darzyć jakąś sympatią - za całokształt, czasem może za normalność, rozsądek lub przewidywalność, jednak nie są dla mnie autorytetami. Nie ma mężów stanu, w większości politycy - nawet ci z pierwszego rzędu - to tylko karierowicze, zorientowani na doraźne sukcesy.

Polityka przestała być służbą dla narodu, a stała się bytem autonomicznym, oderwanym od codziennego życia, swoistą sztuką dla sztuki. Polityka skupia się na sobie, zaś politycy zajmują się głównie albo ripostami albo autokreacją w mediach. Brakuje im czasu na najważniejsze działania, czyli zajęcie się gospodarką. Politycy rządzący, zwłaszcza w roku wyborczym, są sparaliżowani strachem przed podejmowaniem ważnych decyzji (wcześniej szereg decyzji w drodze prezydenckiego weta wstrzymywał Lech Kaczyński), zaś politycy opozycji – bez względu na to, jakie decyzje podejmą rządzący – zawsze będą wylewali na nich wiadra pomyj. Z tak obstrukcyjną opozycją nie mieliśmy w „wolnej Polsce” wcześniej do czynienia.

Również media, zwłaszcza telewizja, skupiają się na walce politycznej, tak jakby od tej samej walki zależało nasze życie. Rezygnuję więc zupełnie z telewizji, która oddaje głos przede wszystkich politykom: głównie krzykaczom bez klasy i bez dorobku, bo mediach w cenie są emocje i eskalowanie konfliktów, tylko po to, by przyciągnąć widownię. W Stanach mają Jerry Springer Show, w którym tłuką się gospodynie domowe, u nas mamy liczne programy „publicystyczne”, w których opluwają się politycy.

Dużego obrzydzenia nabrałem ostatnio do programów informacyjnych TVN, gdzie dominuje bardzo spłaszczony dyskurs polityczny, a fakty ustępują miejsca komentarzom. Niekompetentni politycy swoimi głupimi wypowiedziami kreują rzeczywistość, a dziennikarze obowiązkowo komentują każde wydarzenie lub wypowiedź - w sposób bardzo jednostronny, łopatologiczny acz nielogiczny, obrażając inteligencję sporej części widzów. Brakuje edukacji. Brakuje logiki i sensu. W głosowaniach publiczność decyduje o tym, co jest prawdą. W ten sposób fikcja wypiera to, co jest namacalnym faktem, wyrzuca z przestrzeni zdrowy rozsądek. Informacja w TVN się spłyciła, kierując się ku widzom z wykształceniem maksimum niepełnym średnim.

Cdn.

Tagi
zBLOGowani.pl