RSS
wtorek, 25 marca 2014
Król makulatury zwiększa produkcję

 

Udało się nam odbudować nakład „Gazety Polskiej” i „Gazety Polskiej Codziennie”, który drastycznie spadł po ostrych cięciach w Ruchu. (…) Przy okazji tego konfliktu okazało się, że można odbudować w Polsce prawdziwą solidarność ludzi kochających wolność słowa. (…)  Misją jest doprowadzenie do takiej zmiany ustrojowej, by już nikt nie zagrażał naszej niepodległości. Nie stoi za nami żaden wielki kapitał. A jednak mamy kapitał największy i najważniejszy: to jest Państwa zaufanie i zaangażowanie. Bez względu na problemy z kolportażem liczymy na to, że znajdą Państwo kioski, w których są nasze gazety, a każdy, kto jest w stanie, zakupi wersje elektroniczne.Ponieśliśmy ogromne straty, ale myślę, że dzięki Państwu uda się nam przetrwać ten niezwykle trudny okres. Gazeta jest zawsze odbiciem aspiracji i pragnień czytelników. My nastawiliśmy się na tę najlepszą część Polski, zdolną do ofiar i szukającą prawdy, nawet gdy jest bolesna. Takich ludzi zawsze jest mniej niż tych, którzy chcą mieć święty spokój i jakoś się urządzić. Ale to właśnie dzięki takim jak Państwo Polacy przez wieki potrafili walczyć o niepodległość. Póki tacy Polacy istnieją, póty Polska jest gotowa do obrony tego, co dla niej najważniejsze. Dzisiaj pokazaliście swoją siłę, broniąc wolności słowa. - pisze Tomasz Sakiewicz na swoim blogu.

http://tomaszsakiewicz.salon24.pl/575569,zwyciezyla-wasza-solidarnosc

 

Dane styczniowe dotyczące większości tytułów prasowych są dostępne na stronie: http://www.teleskop.org.pl/zkdp/index.jsp?p=publicData

Gazeta Polska Codziennie (średnio): nakład - 86.416, faktyczna sprzedaż - 21.430, zwroty (makulatura) - 64.986, poziom zwrotów - 75%.

Gazeta Polska (średnio): nakład - 135.255, faktyczna sprzedaż - 44.374, zwroty (makulatura) - 90.881, poziom zwrotów - 67%.

Może Sakiewicz wyjaśni jak się ma żądanie kolportera (RUCH S.A.) ograniczenia nakładu o połowę do jego rzekomych strat. Chyba, że ma na myśli straty moralne (ugodzone ego, potraktowanie wydawcy mediów patriotycznych jak najzwyklejszego przedsiębiorcy), a nie finansowe. Bo wniosek płynący z jego wywodu jest jeden: wyprodukowanie prawie 65.000 egzemplarzy, które trafiają na przemiał, daje mu większą korzyść niż jakiekolwiek ograniczenie nakładu. Według tej logiki produkcja gazet na makulaturę (razem z logistyką do kiosku oraz z kiosku) ma jakiś sens ekonomiczny. Im więcej wytworzy makulatury, tym większy ma zysk. Jeśli tak, to Sakiewicz powinien zwiększyć nakład co najmniej do miliona egzemplarzy.

piątek, 21 marca 2014

 

 

Najdalej wysunięta na południe dzielnica Warszawy. Pogoda była piękna, a biznes - nie. 

wtorek, 18 marca 2014
Czy warto być pięknym, mądrym i bogatym?

 

 

Komunizm wróci wcześniej, niż nam się to wydaje. Oczywiście nie ten czerwony, ale brunatno-czarny, którego twarzą będzie Jarosław Kaczyński (w okresie transformacji ustrojowej) i jego zaplecze medialne z „niezależnym i niepokornym” koncernem Tomasza Sakiewicza (na znacznie dłużej).

- Każdy prowokator czy szaleniec, który odważy się podnieść rękę przeciw władzy ludowej, niech będzie pewny, że mu tę rękę władza ludowa odrąbie, w interesie klasy robotniczej, w interesie chłopstwa pracującego i inteligencji, w interesie walki o podwyższenie stopy życiowej ludności, w interesie dalszej demokratyzacji naszego życia, w interesie naszej Ojczyzny. – tak mówił Józef Cyrankiewicz w swoim sławetnym przemówieniu radiowym po „wydarzeniach poznańskich”, 29 czerwca 1956.

Warto zapoznać się z większym fragmentem tego przemówienia, chociażby po to, by porównać je z tonem bogoojczyźnianych przemówień liderów polskiej prawicy.

https://www.youtube.com/watch?v=kSK5sY13Gv8

Sięgam do serwisu niezalezna.pl. W felietonie Piotra Lisiewicza „Chalupec skończy jak Janukowycz” (przedruk z „Gazety Polskiej Codziennie”) znajduję sporo analogii do tego wiekopomnego  przemówienia premiera wczesnego PRL-u. Nie ma tam co prawda straszenia odrąbaniem rąk właścicielom lub zarządowi przedsiębiorstwa Ruch S.A., ale pewnie tylko dlatego, że w świetle prawa byłaby to groźba karalna (przynajmniej na razie, zgodnie z obowiązującym kodeksem), ale jest coś ciekawszego, a mianowicie stwierdzenie, że skończą oni „podobnie jak Janukowycz” i do tego „wcześniej niż im się to wydaje”.  Czyżby po dojściu PiS do władzy Ruch S.A. i inne przedsiębiorstwa, miały zostać znacjonalizowane, a ich właściciele, rady nadzorcze i zarządy w najlepszym wypadku skazani na emigrację?

Jeszcze raz przypomnę słowa sprzed kilku dni Tomasza Sakiewicza, bo wpisują się one idealnie w ten obraz parcia do przejęcia rynku medialnego przez podupadających materialnie (i upadłych moralnie) dziennikarzy i biznesmenów z mediów „niezależnych” po potencjalnej zmianie władzy w Polsce:

„Bezczelny szantaż i metody stosowane przez ludzi, którzy przejęli "Ruch" muszą spotkać się zainteresowaniem z wymiaru sprawiedliwości. Jest to działanie na szkodę wolności słowa. Jestem przekonany, że ci ludzie wcześniej czy później pójdą do więzienia, a ja poświęcę bardzo dużo czasu, żeby tak się stało”.

Jak sugeruje tytuł felietonu Lisiewicza serwis niezalezna.pl „na tapetę” bierze Igora Chalupca (rocznik 1966), który pełni obecnie funkcję prezesa zarządu Ruch S.A.. Oczywiście trudno komuś, kto za komuny był nastolatkiem zarzucić udział w mordach na żołnierzach niepodległościowego podziemia lub chociażby pacyfikację kopalni „Wujek”, niemniej, gdy się pogrzebie -  wzorem Doroty Kani - w życiorysach przodków, to znajdzie się też jakiś kij i na Chalupca ryj. Dodam, że nie chodzi o Apolonię Chałupiec, znaną jako Pola Negri, która była stryjeczną babką Igora. Zdaniem Lisiewicza „w karierze pomógł Chalupcowi fakt, że jego matka Henryka Chalupec była wieloletnim dyrektorem Budimeksu, powstałej w 1968 r. peerelowskiej centrali handlu zagranicznego. Z kolei ojciec od 1957 r. był prezesem umacniającego przyjaźń bratnich socjalistycznych narodów Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Czechów i Słowaków w Polsce, a jednocześnie działaczem PZPR‑u i redaktorem naczelnym pisma „Život”, wydawanego przez Towarzystwo”.

Życiorys Igora Chalupca: http://pl.wikipedia.org/wiki/Igor_Chalupec   

Na marginesie, w czasach, gdy Chalupiec zdobywał solidne wykształcenie i piął się po szczeblach kariery zawodowej, autor felietoniku (rocznik 1972) zabawiał gawiedź antykomunistycznymi happeningami  (http://pl.wikipedia.org/wiki/Piotr_Lisiewicz); kłania się przysłowie: Jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz.

Zmniejszenie przydziału papieru – tak za komuny cenzura ograniczała zasięg legalnych pism, które nie miały trafić do zbyt szerokiego odbiorcy. Dziś bliźniaczym odpowiednikiem tamtej metody, tyle że skuteczniejszym, stało się wymuszanie obniżenia nakładu o ponad połowę. To stało się z „Gazetą Polską. Ruch kontroluje dziś ok. 40 proc. rynku kolportażu, oznacza to więc, że w wielu kioskach, pytając o „GP” lub „Codzienną”, usłyszą Państwo: „Nie ma”. Zdeterminowani znajdą gazetę w punktach Kolportera i Garmond Press, ale jakaś część zrezygnuje z zakupu albo kupi konkurencyjny tytuł. A to gigantyczne straty finansowe dla gazet, które nie mają reklam państwowych przedsiębiorstw, postkomunistycznych oligarchów czy uzależnionego od zamówień rządowych biznesu. Kto stoi za tą akcją cenzorską? Ludzie rodem z dawnych komunistycznych układów, zarządzający Ruchem sprywatyzowanym w 2010 r. przez rząd Donalda Tuska.” – pisze Lisiewicz.

Oczywiście Lisiewicz łże jak pies. Gazety, które wymienia zalegają w kioskach i innych punktach sprzedaży. W zależności od tytułu na makulaturę trafia od 2/3 do 3/4  nakładu, a to oznacza, że ograniczenia w liczbie dystrybuowanych egzemplarzy w żadnym razie nie wpłyną na ich dostępność. Coraz mniej liczni amatorzy prawicowych gadzinówek z pewnością nie będą musieli, co sugeruje Lisiewicz, wykazywać się dużą wytrwałością, determinacją i heroizmem w zdobywaniu upragnionych tytułów. Gdzie tu ktoś (oprócz prawicowego oszołomstwa) widzi cenzurę?

Lisiewicz demaskuje rzekome powody decyzji prezesa Chalupca dotyczące nacisku na wydawców GP i GPC: „To z nadania rządu SLD został w 2003 r. wiceministrem finansów, a rok później prezesem PKN Orlen. Potem współpracownicy Chalupca z Orlenu trafili do Ruchu. Wiadomo, jak w komunie – dziś jesteś specjalistą od ropy, jutro od pismaków. Nazywając więc sprawy po imieniu, gdyby nie reżim Wojciecha Jaruzelskiego, biznesmen Chalupec mógłby zaczynać na zmywaku jak wielu jego rówieśników, a nie odbierałby 1,5-milionowej odprawy z Orlenu. Tupet, który pozwala człowiekowi o takim rodowodzie poważyć się na dławienie wolności słowa, jest bezczelnością w stylu zeka Janukowycza”. Stąd już płynie prosty wniosek i podsumowanie: Kraj, w którym baron paliwowy Igor Chalupec, karierę zawdzięczający rodzicom z komunistycznej nomenklatury oraz „bankowcowi” z PRL‑u, może zniszczyć opozycyjny tygodnik, w którym piszą legendarni twórcy Solidarności z 1980 r., zdecydowanie bardziej przypomina Rosję Władimira Putina niż zachodnią demokrację. (…)  Do końca życia będzie [Chalupec] symbolem zamordyzmu i dławienia wolności słowa przez postkomunistyczną oligarchię. Nasi Czytelnicy, w tym ponad 400 klubów „Gazety Polskiej”, już się o to postarają. Sięgając po metody Janukowycza, Chalupec skończy jak Janukowycz. Szybciej, niż mu się wydaje.” – finiszuje Lisiewicz

http://niezalezna.pl/52994-chalupec-skonczy-jak-janukowycz

IV RP BIS będzie skrojona na miarę autora felietonu – to niemalże pewne. Z pewnością nie będzie przyjazna dla pięknych, mądrych i bogatych.

 

***

 

Oświadczenie Spółki RUCH S.A. w sprawie nieprawdziwych informacji rozpowszechnianych na łamach tytułów prasowych „Gazeta Polska Codziennie” i portalu internetowego: www.niezależna.pl.

Zarząd RUCH S.A. oświadcza, że informacje publikowane na łamach tytułów prasowych „Gazeta Polska Codziennie” i portalu internetowego: www.niezależna.pl, sugerujące, że RUCH S.A. podejmuje działania mające na celu ograniczenie wolności prasy w Polsce oraz działa na zamówienie polityczne, są nieprawdziwe, godzą w dobre imię RUCH S.A. oraz Pracowników Spółki, a także wprowadzają w błąd opinię publiczną, nosząc znamiona manipulacji.

Propozycja RUCH S.A. ograniczenia nadziałów (ale nie nakładu!) tytułów „Gazeta Polska” i „Gazeta Polska Codziennie” nie może być odczytana w żadnym stopniu jako próba ograniczenia zasięgu i wielkości sprzedaży obu tytułów. RUCH dysponuje wieloletnim doświadczeniem oraz systemami informatycznymi pozwalającymi na optymalne zaplanowanie wielkości nadziałów i dystrybucji prasy. Analizując parametry dystrybucji obu tytułów w sieci dystrybucyjnej RUCH obserwujemy stały trend spadkowy sprzedaży, wyrażający się ponad 70% poziomem zwrotów przy obecnej wielkości nadziału. Zaproponowany poziom nadziału w zupełności pokryje realne zapotrzebowanie na te tytuły, nie wpływając w żadnym stopniu negatywnie na wielkość ich sprzedaży. Szacujemy, że te zmiany pozwolą również wydawcom obu tytułów na osiągnięcie wysokich oszczędności kosztów druku i papieru a jednocześnie ograniczą koszty logistyki po stronie RUCH, co powinno pozytywnie przełożyć się na rentowność dalszej współpracy. Wymaga również podkreślenia, że zmiany nadziału obu tytułów nie mogą być utożsamiane z nakładem wydawnictw, na które RUCH nie ma, nie może i nie chce mieć jakiegokolwiek wpływu.

RUCH jest prywatną spółką prawa handlowego, która, przy poszanowaniu wielu interesariuszy, w swoich działaniach musi kierować się przede wszystkim interesem ekonomicznym. Świadczenie usług kolportażowych poniżej kosztów oraz świadome subsydiowanie dystrybucji nierentownych tytułów przynosi Spółce straty, czemu Zarząd Spółki zgodnie z prawem musi przeciwdziałać.

RUCH zapewnia, że to Klienci Spółki mają decydujący wpływ na prasę i towary dystrybuowane przez Spółkę oraz deklaruje zasadę gotowości sprzedaży każdego legalnie działającego w Polsce tytułu prasowego, niezależnie od opcji politycznej, pod warunkiem, że będzie to zgodne z interesem ekonomicznym Spółki.

RUCH wyraża zdziwienie i ubolewanie, że dyskusja, której przedmiotem była wielkość sprzedaży „Gazety Polskiej” oraz „Gazety Polskiej Codziennej”, została wykorzystana przez wydawców tych tytułów do podjęcia działań godzących w dobre imię i renomę RUCH S.A. oraz Pracowników Spółki, wraz z rozpowszechnianiem nieprawdziwych informacji, wprowadzających w błąd opinię publiczną. Przeciwstawiając się takiemu tonowi debaty na temat rynku prasy w Polsce, RUCH przedsięweźmie zdecydowane kroki prawne w celu obrony dobrego imienia Spółki i swoich Pracowników.

Spółka RUCH jest gotowa wypracować rozwiązanie pozwalające na niezakłóconą sprzedaż tytułów „Gazeta Polska” i „Gazeta Polska Codzienna”, pod warunkiem, że pozwoli to RUCH S.A. osiągnięcie pozytywnych wyników finansowych z tej współpracy.



poniedziałek, 17 marca 2014
Co tam panie w polityce?

 

Rebranding

niedziela, 16 marca 2014
Żebractwo konserwatywno - liberalne

 

Król makulatury

 

 

Kilka miesięcy temu, w serwisie niezalezna.pl został opublikowany apel do czytelników, żeby wpłacali pieniądze na obronę w sądach dziennikarzy niepokornych. Pieniądze miały trafiać do Fundacji Niezależne Media, założonej m.in. przez Tomasza Sakiewicza, redaktora naczelnego, prezesa spółki Słowo Niezależne, wydającej też m.in. "Gazetę Polską".

Apel został opublikowany pod tytułem "Wolne media – wolna Polska! Pomóż niezależnym dziennikarzom". "Wolność słowa ma swoją cenę. W Polsce jest ona wyznaczana przez sądy, które skazują niepokornych dziennikarzy. W związku z licznymi procesami, które pochłaniają czas, a także pieniądze na prawników, niezależne media popadają w kłopoty finansowe" - czytamy w apelu. Kończy się on słowami: "Prosimy o wsparcie budowy wolnych mediów!". 

- Pomożemy każdemu, kto się do nas zgłosi, jeśli tylko nie pozostaje w konflikcie prawnym z naszymi redakcjami – zapewnia Tomasz Sakiewicz. Wyjaśnia, że niepokorni dziennikarze to ci, którzy nie reprezentują władzy.

Więcej na ten temat można przeczytać na:

http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/43574,Fundacja-Niezalezne-Media-apeluje-o-pomoc-finansowa-na-obrone-niepokornych

Sięgając do statutu fundacji można wyczytać, że jej celami są:

1. PROMOWANIE NIEZALEŻNOŚCI MEDIÓW WE WSZELKICH FORMACH: PRASY, RADIA, TELEWIZJI, PORTALI INTERNETOWYCH ITP., POMOC OSOBOM PRAWNYM JAK I FIZYCZNYM W ROZPOCZYNANIU I PROWADZENIU DZIAŁALNOŚCI MEDIALNEJ, ZWŁASZCZA WSPIERANIE MEDIÓW PROPAGUJĄCYCH WARTOŚCI KONSERWATYWNE I LIBERALNE.

2. POMOC DZIENNIKARZOM I INNYM OSOBOM TWORZĄCYM MEDIA WE WSPIERANIU NIEZALEŻNOŚCI MEDIÓW LUB W ZACHOWANIU WOLNOŚCI SŁOWA, W TYM UDZIELANIE IM POMOCY PRAWNEJ I MATERIALNEJ.

http://www.imsig.pl/pozycja/2012/81/KRS/56476,FUNDACJA_NIEZALE%C5%BBNE_MEDIA

Teraz na tym samym serwisie Sakiewicz apeluje o wpłatę na konto Fundacji Niezależne Media, ale w zupełnie innym celu, a mianowicie w kwestii wsparcia finansowego „Gazety Polskiej Codziennie”. 

http://niezalezna.pl/52806-apel-do-czytelnikow-gazety-polskiej-codziennie

Przypomnę, że ¾ nakładu tego dziennika trafia na makulaturę. Sakiewicz liczy, że tę skandaliczną niegospodarność zapłacą miłośnicy twórczości „niezależnych” dziennikarzy lub wprowadzeni w błąd statutem fundacji lub wcześniejszymi deklaracjami Sakiewicza donatorzy. Kuriozum, a właściwie skurwiozum. Bo jak nazwać wyciąganie kasy z fundacji, która z założenia miała służyć pomocą prawną dziennikarzom i wspierać nowe niezależne dziennikarstwo, na podreperowanie budżetu swojej deficytowej i sprzecznej z rachunkiem ekonomicznym działalności wydawniczej.

Ordynarne żebractwo w stylu przysklepowych mend.   

sobota, 15 marca 2014
Atak rządu na producenta makulatury

 

„Ruch wypowiedział otwartą wojnę wszystkim mediom z naszej grupy - tak skomentował Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny "Gazety Polskiej" pismo jakie otrzymał ze spółki Ruch S.A. Firma zajmująca się kolportażem prasy wyznaczyła limit egzemplarzy "GP" jaki będzie rozwoziła. - To bezczelny szantaż - dodaje Sakiewicz.

Redaktor naczelny "Gazety Polskiej" Tomasz Sakiewicz otrzymał dzisiaj od pismo podpisane przez Piotra Ludwickiego, dyrektora Biura Kolportażu i Prenumeraty Ruch SA. Jego treść jest kuriozalna, a żądania firmy niespotykane.

"Z uwagi na spadkowy trend sprzedaży tygodnika "Gazeta Polska" i wynikający z powyższego nadmiarowy w stosunku do zapotrzebowania sieci sprzedaży poziom zwrotów, oczekujemy nadziałów w wysokości 28 000 egz. począwszy od numeru z datą wydawniczą 19 marca 2014 r." - napisał Ludwicki.

I równocześnie zastrzegł: "W przypadku dostarczenia nadziału ponad wskazaną w niniejszym piśmie wielkość, egzemplarze stanowiące nadwyżkę, kierowane będą do magazynu depozytów a kosztami składowania będą obciążani Państwo do czasu ich odbioru".

Tomasz Sakiewicz nie ma wątpliwości, że to celowy atak na "Gazetę Polską", a rzekomy spadek sprzedaży posłużył jedynie za pretekst.

- Ruch wypowiedział otwartą wojnę wszystkim mediom z naszej grupy. O ile w przypadku dziennika "Gazeta Polska Codziennie" nie mogliśmy się porozumieć co do podpisania umowy, to w przypadku tygodnika porozumienie zostało zawarte i umowa została podpisana przez Ruch S.A. - mówi redaktor naczelny "Gazety Polskiej".

- Ścięcie o połowę nakładu jest niebywałe i ma jeden tylko cel - zniszczenie wolności prasy w Polsce. Bezczelny szantaż i metody stosowane przez ludzi, którzy przejęli "Ruch" muszą spotkać się zainteresowaniem z wymiaru sprawiedliwości. Jest to działanie na szkodę wolności słowa. Jestem przekonany, że ci ludzie wcześniej czy później pójdą do więzienia, a ja poświęcę bardzo dużo czasu, żeby tak się stało - podkreśla Tomasz Sakiewicz.”

Cytat pochodzi z portalu niezalezna.pl:

http://niezalezna.pl/52858-trwa-atak-ruchu-na-strefe-wolnego-slowa-tomasz-sakiewicz-zamykaja-nam-usta

Albo Sakiewicz jest idiotą albo uważa za idiotów bez wyjątku wszystkich, do których kieruje te słowa lub też żeruje na niewiedzy swoich czytelników. Bo fakty są takie, że tygodnik „Gazeta Polska” oraz dziennik „Gazeta Polska Codziennie” zalegają w kioskach, a ich zwroty w stosunku do wydrukowanego nakładu są kolosalne. Powtarzam: kolosalne, jeśli odniesiemy je  do wszystkich innych pism o podobnym charakterze. Można sięgnąć do oficjalnych danych gromadzonych przez Związek Kontroli Dystrybucji Prasy http://www.teleskop.org.pl/

A dane dotyczące grudniowej sprzedaży sakiewiczowych gazet, w porównaniu z innymi tytułami prasowymi są następujące (w tabeli podany jest średni nakład pism):

 

Mówiąc wprost, sprzedaje się mniej więcej co trzeci egzemplarz Gazety Polskiej oraz co czwarty GPC. Odpowiednio 2/3 i 3/4 nakładu idzie na przemiał. Sakiewicz bardziej stał się producentem makulatury niż wydawcą prasy.

Ruch S.A. oraz inne podmioty gospodarcze zajmujące się kolportażem prasy są normalnymi przedsiębiorstwami, które muszą kierować się swoim interesem ekonomicznym. Zachcianki ich kooperantów, które psują im biznes, nie powinny być przedmiotem dyskusji politycznej, a mogą być jedynie rozpatrywane w kontekście ekonomicznym. Debilom tłumaczę: kolporterzy ponoszą koszty związane z dystrybucją i czerpią zysk ze sprzedaży; jeśli towar, jakim jest prasa, się nie sprzedaje, a zalega niepotrzebnie na półkach, to w ich dobrze pojętym interesie jest zmniejszenie stanu nierotującego towaru i wprowadzenie w to miejsce produktu, który zwiększy ich przychód. Ta zasada dotyczy każdego przedsiębiorstwa.

Sakiewicz to albo ekonomiczny idiota, skoro godzi się na produkcję towaru tak znacząco przekraczającą zapotrzebowanie rynku, albo celowo zawyża nakład, żeby może mieć większe wpływy z reklam. Tak czy inaczej z rachunku ekonomicznego kolporterów wynika jasno, że muszą wymóc na wydawcy ograniczenie nakładów przeznaczonych do sprzedaży, żeby zwiększyć swój zysk. Gdy Sakiewicz doczeka się komunizmu, czyli władzy PiS, być może sytuacja się zmieni. Tymczasem mamy jeszcze kapitalizm: to nie kolporter lub polityk decydują o tym, co sprzedaje, ale klient - tu: czytelnik. A rynek na sakiewiczowe gadzinówki zdycha. To nie obóz władzy decyduje o spadku czytelnictwa, co próbuje wmówić swoim wiernym Sakiewicz, ale ludzie, którzy kupują coraz mniej patriotycznych tabloidów jego koncernu.

Sakiewiczowi podobno wtórują posłowie PiS, Dawid Jackiewicz i Adam Kwiatkowski, którzy o ultimatum „Ruchu” powiedzieli, że „jest to działanie, które nosi znamiona nieuczciwej konkurencji”. Według niezależnej.pl ci politycy PiS w sejmie wmawiali absurdalność decyzji kolportera oraz mieli także powiedzieć, że wytyczne polityków partii rządzącej są takie , iż Gazeta Polska ma zniknąć do wyborów” i że „obóz władzy niszczy wolne media

http://niezalezna.pl/52887-ruch-zaatakowal-tygodnik-krytykujacy-wladze-mowia-oburzeni-politycy-pis

(Artykulik okrasza zdjęcie prezesa Kaczyńskiego czytającego Gazetę Polską.)

Jeśli cytaty posłów PiS nie są wyrwane z kontekstu, to o panach Jackiewiczu i Kwiatkowskim mogę powiedzieć to samo co Sakiewiczu: szumowiny lub debile. Posłowie PiS, świadomie lub nie, lobbują za biznesami Sakiewicza. To nie działanie kolportera nosi znamiona przestępstwa, ale działania posłów, którzy naciskami politycznymi próbują wymóc na przedsiębiorcy niekorzystne dla jego firmy decyzje. 

Na koniec akcent humorystyczny pod tytułem: „Brutalny atak na wolność słowa Polsce. Obrońcy praw człowieka z całego świata protestują”:

http://niezalezna.pl/52880-brutalny-atak-na-wolnosc-slowa-polsce-obroncy-praw-czlowieka-z-calego-swiata-protestuja

Jeśli więc Państwo poprzecie protest Sakiewicza, zostaniecie OBROŃCAMI PRAW CZŁOWIEKA. JeŚli w tym czasie będziecie na zagranicznych wojażach, zostaniecie okrzyknięci  OBROŃCAMI PRAW CZŁOWIEKA Z CAŁEGO ŚWIATA.

czwartek, 13 marca 2014
Michał Kamiński: pytania i odpowiedzi. Polskie ZOO (bydlę, menda i pluskwa)

Michał Kamiński, deputowany do Parlamentu Europejskiego, ex-polityk oraz spin–doktor Prawa i Sprawiedliwości, były rzecznik prasowy prezydenta Kaczyńskiego, został „jedynką” na lubelskiej liście Platformy Obywatelskiej do „europarlamentu”.  

@Tom_P88: Tłusty sk.....n który pluje na rękę która z takiego zera jak on zrobiła kogoś. Bydlę i tyle.

Drogi Przyjacielu, Kamiński był tzw. "spin-doktorem" PiS-u. I to w dużej mierze dzięki niemu i Adamowi Bielanowi PiS razem z Lechem Kaczyńskim sięgnęli kiedyś po władzę. To nie PiS zrobił z zera eurodeputowanego, ale Kamiński zrobił z wielu zer prominentnych dziś polityków Prawa i Sprawiedliwości. Poglądu Kolegi, że to bydlę nie podzielam. Bo to akurat jest świnia.

@Polipid3: zawsze był menda.

Kolega uważa, że "zawsze był menda". Zgadzam się z tym , ale uważam, że zwłaszcza wtedy "był menda", gdy służył PiS-owi. Trochę mam inne od Kolegi poglądy polityczne, ale czasami podobnie oceniamy ludzi.

@temida: Ten kto zmienia partię i wiarę to pluskwa!!

Doprawdy Pan/Pani uważa, że "ten kto zmienia partię i wiarę to pluskwa"? Tak samo jak np. europarlamentarzysta Ryszard Czarnecki, który zaliczył zdecydowanie więcej ugrupowań politycznych.

A ja się dziwię, że Platforma, z nazwy "obywatelska", z poglądów rzekomo liberalna, oferuje stołek komuś, kto w Europie ma opinię "homofoba i rasisty". Zastanawiam się tylko, czy to Kamiński (który np. o gejach przed kamerą mówił bez skrępowania "pedały") zmienił poglądy na liberalne. Czy raczej PO staje się partią homofobiczną i rasistowską?


wtorek, 11 marca 2014

 

 

Tomasz Terlikowski zrezygnował z funkcji duszpasterza i podjął się zadania przewodnika narodu. Ultrareligijność ustąpiła miejsca hiperpatrioztymowi. Muszę przy tym przyznać, że żarliwość Terlikowskiego – katolickiego taliba w porównaniu z jego nową pasją wypada tak skromnie, jak mikry karzeł przy przerośniętym Pudzianie. To uczucie miłości do ojczyzny to esencja patriotyzmu (esencja gęsta jak maź, już niemalże proszek): ekstatyczna, gorliwa, fanatyczna. Zresztą jak to zwykle u koniunkturalnych neofitów. (Coś podobnego zakonotowałem kiedyś u Grażyny G., która przeszła metamorfozę od małej wiary pasterkowo-wielkanocnej katoliczki do prawdziwej bożej owcy).

Wczytując się w Terlikowskiego ma się wrażenie, że żyjemy pod ciężkim butem okupanta, w samym środku wojennego terroru. Dlatego to ujęcie patriotyzmu u Terlikowskiego niewiele ma wspólnego z tym, czego uczyliśmy się w szkole, a więc wyrażania go poprzez przywiązanie do ziemi, tradycji, jakąś jedność z wszystkimi, którzy władają językiem polskim, poczucie solidarności z innymi mieszkańcami tego kraju (lub naszej „małej ojczyzny”), rzetelną pracę, uczciwość w płaceniu podatków itd. Ponieważ zdaniem Terlikowskiego trwa wojna, domaga się na ołtarzu patriotyzmu większej ofiary. Jak w piśmie świętym starego testamentu oczywiście chodzi o daninę krwi swojej i swoich bliskich. Bo jak mówi TPT: „kto nie jest gotów poświęcić się dla Ojczyzny ten będzie zdychał jak niewolnik!”.

„Bezpieczeństwo Ojczyzny, tak jak Jej dobrobyt i dobrostan buduje się na gotowości do poświęceń Jej obywateli. Gdy jej nie ma, gdy nie ma świadomości, że czasem trzeba oddać zdrowie lub życie dla swoich bliskich (bo to w istocie oznacza oddanie ich dla Ojczyzny), to nie ma również gotowości do poświęceń mniejszych. A do tego stan braku woli poświęceń oznacza w istocie stan, w którym nie jesteśmy w stanie bronić rzeczy dla nas najważniejszych. I właśnie dlatego Ci, którzy nie mają w sobie dość woli, by oddać zdrowie i życie za Ojczyznę, ci, którzy lekceważą sobie swoje obowiązki wobec innych, ci, którzy nie mają niczego co jest dla nich wartością, ci wszyscy nie przetrwają. A ich dzieci, a kto wie czy nie oni sami, będą zdychać pod obcym batogiem jak niewolnicy. Opowieści o tym, że teraz niewolnictwo, wojny, przemoc dobiegły końca możemy włożyć między bajki. Jeśli więc chcemy przetrwać, jeśli chcemy być wolni musimy mieć odwagę o to walczyć, a nie uciekać jak szczury i kryć się za tchórzliwymi opowieściami o tym, że nie ma w nas woli do życia i umierania dla Polski ... A jeśli ktoś będzie chciał mnie przekonywać, że to niechrześcijańskie, to odpowiem krótko: do miłości Ojczyzny obliguje nas przykazanie „czcij ojca swego i matkę swoją”, a do obrony Ojczyzny prosta świadomość, że jeśli ona nie będzie bezpieczne, to nie będą bezpieczne także nasze żony i dzieci. Ucieczka przed walka nie jest w takiej sytuacji chrześcijańskim pacyfizmem, ale jak świetnie zauważał Sołowjow – jest zwyczajnym tchórzostwem!”

http://www.fronda.pl/blogi/contra-gentiles/nie-chcesz-oddac-zycia-za-ojczyzne-bedziesz-zdychal-jak-niewolnik,38046.html



sobota, 08 marca 2014
Międzynarodowy Dzień Kobiet (niech się święci)

 

Zdrowie wszystkich pięknych pań

 

 

oraz Matek Polek

 

 

piątek, 07 marca 2014
Kaczyński, premier na czas wojny

 

Orędzie wojenne Tomasza Sakiewicza

„Rosja jest nie tylko ciemiężycielem otaczających ją narodów, ale też zagraża pokojowi w Europie. Do rozzuchwalenia się Kremla doprowadziła głupota rządzących elit, które porzuciły politykę wschodnią Lecha Kaczyńskiego i pozwoliły Moskwie na bezczelną politykę imperialną. Polska w ten konflikt wchodzi nieprzygotowana, z przerażonym premierem i prezydentem, niemal bez armii, niezakończoną dywersyfikacją dostaw paliw i osłabionym sojuszem z USA. Jednak jesteśmy w NATO i możemy chyba liczyć w razie bezpośredniego zagrożenia na pomoc. Chyba, bo Zachód zachowuje się na razie równie głupio jak wobec Hitlera w 1938 r. Trzeba więc natychmiast dozbroić polską armię. Rząd musi wystąpić do sejmu o zmianę budżetu na ten rok, przesunąć część wydatków inwestycyjnych na rzecz zbrojeń. W grę muszą wchodzić sumy co najmniej rzędu 20–40 mld zł. Dzięki temu będzie też można zmniejszyć wydatki na bezrobotnych, bo bezrobocie spadnie. Trzeba przynajmniej częściowo powrócić do poboru do wojska. Natychmiast należy przyspieszyć prace nad gazoportem i poprawić połączenia rurociągowe z Niemcami. Sądzę, że zasadne byłoby wystąpienie o wsparcie finansowe polskiej armii przez USA i bogatsze państwa NATO. Należy domagać się rozlokowania wojsk NATO-wskich (USA) na wschodniej granicy Polski. Równocześnie musimy żądać ochrony lotniczej i przeciwlotniczej naszego nieba.Tego wszystkiego nie da rady zrobić obecna ekipa, której najwspanialszym symbolem jest Jacek Protasiewicz. Do skutecznych działań potrzebny jest kompetentny rząd, mający właściwą diagnozę sytuacji i odrobinę ikry. Oczekuję od PiS-u, że jeżeli obecna władza będzie podejmowała niezbędne dla wzmocnienia naszego bezpieczeństwa działania, to je wesprze. Jeżeli jednak sytuacja się zaostrzy, trzeba będzie utworzyć rząd obrony narodowej i jedynym możliwym szefem takiego rządu może być Jarosław Kaczyński. Trzeba będzie go powołać na funkcję premiera jeszcze przed wyborami, w obecnym parlamencie. Liczę, że w sejmie jest dosyć ludzi, którzy dla własnego dobra zrozumieją, że nie ma innego wyjścia. Elity brytyjskie potrafiły po kompromitacji polityki wobec Niemiec hitlerowskich powołać Winstona Churchilla na szefa rządu, bo tylko on prawidłowo ocenił zagrożenie. Polskie elity muszą być dzisiaj równie mądre.”

 
1 , 2
Tagi
zBLOGowani.pl