RSS
niedziela, 30 czerwca 2013
Sardynia (Archipelag La Maddalena)

 





 

 

sobota, 29 czerwca 2013
Z ostatniej chwili: kongres katolewicy w Sosnowcu

 

wtorek, 25 czerwca 2013
Sardynia (Gallura)

 

 

 

 

poniedziałek, 24 czerwca 2013
Sardynia (od Cagliari do Santa Teresa Gallura)

 

 

 

piątek, 14 czerwca 2013

Kilka dni temu media opublikowały informację jak partie polityczne przepuszczają pieniądze, które dostają z budżetu na finansowanie swojej działalności. Chodzi o parędziesiąt milionów złotych, na które zrzucamy się my - podatnicy. Okazało się, że na „liście płac” Prawa i Sprawiedliwości są bezpośrednio lub pośrednio prawicowi dziennikarze, do tego członkowie zarządu SDP, między innymi prezes Stowarzyszenia (a w wolnym czasie konferansjer PiS) Krzysztof Skowroński i Terasa Bochwic. Ta ostatnia zasiada również w Obywatelskiej Komisji Etyki Mediów, którą współtworzyła.

Dzisiaj Bochwic wydała oświadczenie, które publikuje m.in. niezalezna.pl:

W związku z oszczerczym pomówieniem mnie przez „Gazetę Wyborczą” i jej portal w dn. 12 czerwca 2013, że należę do grona osób, które „dostają” od partii Prawo i Sprawiedliwość „po kilka tysięcy zł” oświadczam, że artykuł ten zawiera kłamstwo.

Nie dostaję ani od początku istnienia partii PiS nie dostawałam stamtąd żadnych pieniędzy. W ciągu kilkunastu lat zawarłam z nią jedną umowę. PiS zakupił ode mnie w 2011 roku prawa autorskie do „Raportu o zagrożeniach wolności słowa w Polsce”. Raport opracowany był pod moim kierunkiem na zamówienie Stowarzyszenia Polska Jest Najważniejsza (nie mylić z partią polityczną), które zasugerowało sprzedaż tych praw. Raport został zaprezentowany publicznie 5.10.2011 roku. Umowę sprzedaży praw podpisałam 10.10.2011 roku. Do Zarządu Głównego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich zostałam demokratycznie wybrana w dwa tygodnie później, 23.10.2011.

Jestem wstrząśnięta zgodą wynajętej do tej roboty Dominiki Wielowieyskiej, córki wybitnego opozycyjnego działacza katolickiego, na oszczercze i kłamliwe potraktowanie mnie w „Gazecie Wyborczej”.

Oczekuję sprostowania od „Gazety Wyborczej” (przeprosin nie oczekuję) w podobnym miejscu co opublikowany artykuł w ciągu 7 dni i wpłacenia przez „Gazetę Wyborczą” 15 tys. zł na Zakład Niewidomych w Laskach. W przeciwnym razie podejmę kroki prawne.

Ja mam wątpliwość, czy na pewno „Wyborcza” łże, skoro Bochwic w tych kilku nieskładnie skleconych zdaniach jest niekonsekwentna. Pisze: „Nie dostaję ani od początku istnienia partii PiS nie dostawałam stamtąd żadnych pieniędzy”. A zaraz potem „PiS zakupił ode mnie w 2011 roku prawa autorskie do Raportu o zagrożeniach wolności słowa w Polsce.”

Pytanie do Autorki oświadczenia: jak można coś sprzedać i równocześnie twierdzić, że się nie dostało za to pieniędzy? To była sprzedaż czy darowizna?

Przeglądam czasem te żenujące, pisane pod dyktando pis-ideologii felietony Bochwic. Nie że są odległe od standardów dziennikarstwa. Są zwyczajnie świńskie. Ramy tej świńskiej pisaniny nie są w żaden sposób ograniczone datami, które Autorka nie wiem z jakiego powodu podaje. A gdyby nie ta śmierdząca chlewem pisanina, czy Autorka zainkasowałaby jakieś „pieniążki” od Kaczyńskiego? Wątpię. Swoją drogą po co PiS kupował prawa autorskie do „niezależnego” „Raportu o zagrożeniach wolności słowa w Polsce”. Przecież takich niezależnych raportów się nie kupuje, a można co najwyżej się na nie powołać (o ile mają jakąkolwiek wartość merytoryczną).

Nie dość, że świnka, to jeszcze skarbonka.


Tagi: sdp
16:33, gkur
Link Dodaj komentarz »

 

 

Wysokie wyniki PiS w sondażach pobudzają wyobraźnię Jarosława Kaczyńskiego, który zapowiada odznaczenie Antoniego Macierewicza przez prezydenta najwyższymi orderami za swoje oddanie Polsce. Laudacja Macierewicza odbyła się na wczorajszej, codziennej  konferencji prasowej prezesa PiS. Formalne udekorowanie najpewniej po wygranych przez Prawo i Sprawiedliwość wyborach, czyli niebawem, bo jak zapowiada Kaczyński nieodległy jest moment zanim to wszystko zostanie w odpowiedni sposób, zgodnie z prawem, podsumowane i zostaną wyciągnięte wszelkiego rodzaju wnioski”.

„W długim już bardzo życiu politycznym Antoniego Macierewicza, jego długoletniej działalności politycznej, to co w tej chwili robi [jako przewodniczący zespołu parlamentarnego ds. wyjaśnienia przyczyna katastrofy TU-154] , to jest jeden z tych pięknych punktów. (…) Powołanie KOR-u wydawało się w 1976 roku zadaniem niewykonalnym, on je wykonał i odniósł ogromny sukces. Rozwiązanie wojskowych służb to też było zadanie, którego nikt się nie chciał podjąć. Pewien były premier wręcz od tego uciekł, uważał, że to bardzo niebezpieczne. Podjął się tego Antoni Macierewicz i służby rozwiązał.”

Z wielkim uznaniem przyszły prezydent odniósł się do warsztatu naukowego „zespołu Macierewicza”, który w kwestii wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej „bardzo daleko zaawansował się jeżeli chodzi o te wszystkie prace, które zmierzają do tego by pokazać prawdę i to nie mając żadnych bogatszych instrumentów. W ten sposób Jarosław Kaczyński zręcznie nawiązał do najgłębszych pokładów naszej narodowej kultury, jak gdyby parafrazując słowa wieszcza: „Czucie i wiara silniej mówi do mnie, niż mędrca szkiełko i oko”.

http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/zespol-laska-ma-realizowac-zadania-z-moskwy,332699.html

 

 

czwartek, 13 czerwca 2013

 

 

Wczoraj w sejmie odbyła się wspólna konferencja prasowa prezesa PiS (zaanonsowanego jako "premier") oraz przewodniczącego "Solidarności". Zakomunikowano dziennikarzom zbieżność poglądów i celów obydwu organizacji, a także zacieśnienie współpracy. Piotr Duda oświadczył między innymi, że "polityka liberalna poniosła w Polsce i Europie klęskę i trzeba mieć Europę socjalną i Polskę socjalną". Może panowie po przejęciu władzy dekretem zmienią prawa ekonomii? Premier z Warszawy. Prezydent ze Śląska. Albo odwrotnie.

 

środa, 12 czerwca 2013
Z frontu walki. Terlikowski relacjonuje.

 

 

wtorek, 11 czerwca 2013
Nieplanowane jest piękne?

Tomasz Terlikowski kontempluje planowanie poczęć (Nieplanowane jest piękne, Fronda.pl):

Planowanie, z niewiadomych powodów, ma – szczególnie w życiu rodzinnym – świetną markę. - Wszystkie były planowane – słyszę nieustannie pytanie. A gdy odpowiadam, że dzieci nie produkty zaplanować się nie dają, nieodmiennie widzę oburzenie i szok. I tlące się w oczach przekonanie, że jestem zacofany.

A przecież wiemy z doświadczenia komunizmu, że gospodarka planowa się nie sprawdza. Nie jest więc jasne, dlaczego większość ludzi, także tych doświadczonych przez komunizm, nadal wierzy, że sprawdza się planowana prokreacja. I to mimo że nie ma dowodów na to, że planowane dzieci są bardziej kochane, lepiej wychowane czy choćby inne od tych niezaplanowanych. Brak też jakichkolwiek argumentów za przekonaniem, że te zaplanowane mają lepsze wyniki w nauce, bardziej kochają rodziców czy choćby prowadzą szczęśliwsze życie...

Tak wiem, że takie myślenie dowodzi tylko tego, że jestem zacofanym, nierozsądnym i nieodpowiedzialnym katolem. Ale mam też nieodparte wrażenie, że, nie tylko w tej sferze, to, co najlepsze przydarzyło mi się (zostałem tym pobłogosławiony przez Boga) zupełnie nieplanowanie. I że gdybym żył według swoich własnych planów, a nie był otwarty na to, co jest darem zupełnie czasem niespodziewanym, to prowadziłbym dużo gorsze życie.

Nieplanowane jest piękne. Ale czy planowane jest brzydkie, gorsze?

Terlikowski nie jest zacofany, jest najzwyczajniej głupi. Terlikowski najpewniej nie ma świadomości rozmiaru swojej głupoty. Dla mnie niepojęte jest jak można głosić takie kretynizmy i być z siebie dumnym.

Po pierwsze: nie każdy jest w tak korzystnym położeniu życiowym jak Terlikowski (wykształcenie, praca, możliwość utrzymania licznej rodziny).

Po drugie: w każdej gospodarce trzeba planować; ta socjalistyczna (komunistyczna), do której się odwołuje Terlikowski,  była „planową” tylko z nazwy.

Po trzecie: nie słyszałem, żeby ktokolwiek twierdził, że dzieci „zaplanowane” bardziej kochają rodziców, same są bardziej kochane i prowadzą szczęśliwsze życie. Ale jest całkiem prawdopodobne, że statystycznie mają lepsze wyniki w nauce: w rodzinach, gdzie nie stawia się na ilość, rodzice zapewniają lepsze warunki do rozwoju. To dość prosta do udowodnienia teza.


Psychokatol

Gość ustawia przed sobą kamerkę, załącza ją, wygłasza dość ekspresyjny monolog. Mocno gestykuluje. Jest ze swojego występu tak bardzo zadowolony, że film umieszcza na portalu, którego jest redaktorem naczelnym. A wszystko pod znanym obrazem Chrystusa, który wypowiada takie słowa: „Nie przyszedłem potępić. Przyszedłem zbawić”.

„Pani Agnieszka Kozłowska - Rajewicz przekonuje nas, że bycie gejem bardzo służy państwu, bo jak wiadomo geje budują system emerytalny, mają dziesiątki dzieci, które będą nas utrzymywać i bardzo się wspierają w związkach … problem polega na tym, że trwałe związki wśród gejów to 1 – 2%, a cala reszta to zmienia i zmienia i zmienia tych partnerów. Może to w jakiś sposób buduje państwo. Ja wiem jedno: na pewno buduje to potęgę oddziałów chorób wenerycznych, bo znakomita większość klientów, statystycznie, i każdy lekarz to przyzna (nieoficjalnie, bo oficjalnie się boi, bo mu jeszcze jakieś dotacje odbiorą), że są to osoby homoseksualne.

Autor tych słów nazywa się Tomasz Terlikowski, a jeśli ktoś nie wierzy niech zajrzy tu:

http://www.fronda.pl/fronda-tv/video/filmy-frondowe-dzieci-a-nie-geje-sluza-panstwu,1797.html

 

 
1 , 2
Tagi
zBLOGowani.pl