RSS
sobota, 28 czerwca 2014
piątek, 27 czerwca 2014
Golgota Picnic

 

 

poniedziałek, 23 czerwca 2014
Moryń, czyli o podwójnych standardach

Właśnie dowiedziałem się kim jest Daniel Dziorek. Jest to aktor młodego pokolenia, udzielający się w serialu „Rodzinka.pl”. Jego kunszt aktorski zostałby pewnie niezauważony, gdyby nie wpis aktora na Facebooku o treści „MOI ZNAJOMI NA FB, KTÓRZY MAJĄ ZDJECIA Z "parady rówoności" CZYLI Z PEDAŁAMI I GRODZKO WYPIERDALAJĄ” (pisownia oryginalna). Na wypowiedź, po której aktor stał się sławny zareagował rzecznik prasowy TVP Jacek Rakowiecki, który sprawę skomentował takimi słowami: „Jeśli wpis z Facebooka jest prawdziwy, to panu Dziorkowi można tylko współczuć głupoty. Musi on jednak szybko podjąć życiową decyzję, czy jego życiową drogą jest aktorstwo, czy kompromitowanie się jako chamski homofob. To drugie wyklucza to pierwsze, przynajmniej w przypadku telewizji publicznej”.

Pudelka nie czytam. O sprawie dowiedziałem się z Frondy, gdzie „Z-ca redaktora naczelnego Fronda.pl”, Sebastian Moryń, nie dość, że bierze w obronę aktora, to atakuje rzecznika TVP:

- Dla mnie wpis Pana Dziorka jest wulgarny, gdyż użył słowa wulgarnego. (…) Natomiast gorszym wulgaryzmem intelektualnym jest komentarz rzecznika prasowego TVP, który pisze, że w TVP nie ma miejsca dla homofobii. Czyli reasumując, nie wolno publicznie krytykować homoseksualizmu. Nawet w wersji złagodzonej, czyli używając słów kulturalnych. Nie można idąc dalej, wyrazić swojej opini na temat związków dwóch panów, nie można skrytykować homoseksualnej parady równości, nie można powiedzieć/napisać/pomyśleć o gejach i lesbijkach nic negatywnego. To już jest poważny problem. Jako podatnik, który finansuje telewizję publiczną nie życzę sobie, by mi narzucano lewacką retorykę odnośnie zachowania względem homoseksualistów. I nie życzę sobie, by w TVP pracowali jedynie sami zwolennicy tego chorego, pseudo-zdrowo-rozsądkowego rozwiązania jakim jest homoseksualizm. Życzę sobie, by można w telewizji publicznej prowadzić debaty na temat homoseksualizmu. Chcę wolności wypowiedzi i wolności przekonań. Chcę, by telewizja publiczna była pluralistyczna, a nie medium które oskarża człowieka, który nie chce mieć na swoim profilu FB gołych, całujących się i obleśnych "pedałów", o homofobię. I proszę nie używać tego idiotycznego pojęcia jakim jest homofobia, która nic nie znaczy.

http://www.fronda.pl/a/krytyka-aktora-za-to-ze-nie-lubi-gejow-a-to-trzeba-lubic-homoseksualistow-w-tvp,38729.html

Wiadomo (też z Frondy), że nie ma w Polsce antysemityzmu, przemocy w rodzinie, nietolerancji. Teraz drugi co do wielkości (po parapapieżu Terlikowskim) mózg redakcji oznajmia, że w ogóle nie istnieje coś takiego jak homofobia, że jest to idea-fix wymyślona przez lewaków. Że rzeczą naturalną dla normalnego człowieka jest niechęć do homoseksualizmu i homoseksualistów. Że w ramach „wolności wypowiedzi i wolności słowa” osoba publiczna może wyrażać pogardę dla mniejszości.

Moryń miałby prawo uważać, że „ingerencja w to, co aktor pisze na swoim prywatnym koncie Facebooka powinna być sprawą indywidualną” i nikomu (nawet pracodawcy) nic do tego, gdyby nie fakt, że Fronda „rozjechała” dyrektorkę Teatru Ósmego Dnia za jej (też prywatny) wpis na FB na okoliczność wyboru papieża. Wtedy Fronda.pl przedrukowała „List w sprawie Ewy Wójciak” z podtytułem „Wolność słowa nie może bowiem godzić w wolność i godność Drugiego Człowieka”, a zajściu poświęcono kilkadziesiąt (!) notek, domagając się przy tym odwołania Wójciak ze stanowiska.

http://www.fronda.pl/a/list-w-sprawie-ewy-wojcik-wolnosc-slowa-nie-moze-bowiem-godzic-w-wolnosc-i-godnosc-drugiego-czlowieka,27340.html

 

niedziela, 22 czerwca 2014
Puk, puk

 

Jak donosi (!) portal Fronda.pl, Komitet Obrony przed Sektami złożył do Prokuratora Apelacyjnego w Gdańsku doniesienie o popełnieniu przestępstwa poprzez:

  1. Nawoływanie do zabicia Marty Kaczyńskiej,
  2. Grożenie  znieważeniem  zwłok śp. prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego.

 

Zdaniem przewodniczącego Stowarzyszenia „Ogólnopolski Komitet Obrony przed Sektami i Przemocą” Ryszarda Nowaka, o popełnieniu przestępstwa mają świadczyć komentarze internautów, jakie ukazały się na portalu „Wirtualna Polska” pod wywiadem o tytule „Marta Kaczyńska: nie można wykluczyć żadnej okoliczności, również zamachu”.

http://www.fronda.pl/a/grozili-smiercia-marcie-kaczynskiej,38720.html

Co się tyczy „znieważenia zwłok” byłego prezydenta, to autor donosu cytuje tylko jeden wpis: „Lepiej jak ta żydówka zamknie jadaczkę bo już nie długo ojczulka Lecha Kelstein na taczkach z Wawelu wywieziemy”. Jak widać ani Nowak, ani redakcja „portalu poświęconego” nie znają znaczenia najprostszych słów.  Wpis ma charakter wybitnie antysemicki, a trudno się w nim dopatrzeć nawoływania do znieważenia zwłok. To akurat specjalnie nie dziwi, bo przytaczając nawet takie cytaty Terlikowski wraz ze swoją redakcją twierdzą jednym głosem, że antysemityzmu w Polsce nie ma.

Najmocniejszym dowodem w odniesieniu do nawoływania do morderstwa na Marcie Kaczyńskiej są wpisy internautów:  „Czy ktoś ją puknie?” i „Ech Kaczyńska, zamachnąłbym się i trzasnął ci plaskacza, na ten chudy tyłek!”.

„Puknąć” w znaczeniu „zabić” jest archaizmem. Obecnie znaczenie tego słowa jest zupełnie odmienne, a jego efektem może być coś przeciwstawnego zabiciu, czyli powołanie nowego życia. Akurat córa prezydencka do tej pory lubiła być pukana. I przez prawicę, i przez lewicę. I po bożemu, i bez błogosławieństwa. Z pewnością autor wpisu, być może seksuolog lub psychiatra,  miał na myśli terapię, bo jak mówi polska tradycja „baba bez chłopa głupieje”.

Jeśli „plaskacz” oznacza klaps, to też nie bardzo rozumiem, jak drobna kara cielesna, także wpisana w polską i katolicką tradycję wychowawczą*, miałaby się przyczynić do uszczerbku na zdrowiu, a co dopiero pozbawić życia panią Martę Kaczyńską.

Kabaret? Nie.

 *) Klapsy w wychowywaniu dzieci: 

Bicie dzieci jest zjawiskiem strasznym, ale zakazu nie powinniśmy rozszerzać na niewinne klapsy. Nie dajmy się zwariować! Autor: śp. Janusz Kochanowski, były Rzecznik Praw Obywatelskich.

Drobny klaps dla dziecka, jeśli jest bardzo nieznośne, nie jest niczym złym. Kara musi być. Jeżeli nauczyciel nie będzie reagował na rozrabianie, z rozrabiaki zrobi się zabijaka, który zacznie zabierać dzieciom telefony, czy kraść pieniądz. (…) Czasem jeśli dziecko jest nieznośne, nie można z nim dojść do ładu, to klaps może sprawić, że przyjdzie opamiętanie. Autorka: śp. Maria Kaczyńska.

Dzieci niebite są mniej współczujące i bardziej histeryczne. Autor: Marek Jurek (były poseł ZChN), debata nad wpisaniem do konstytucji zakazu kar cielesnych (1993 rok).

Jak mi syn będzie wyjadał rodzynki z ciasta przed wigilią, to dostanie szmatą w łeb. Autor: Tadeusz Cymański (były poseł PiS), podczas prac nad ustawą o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie (grudzień 2004).


sobota, 21 czerwca 2014
piątek, 20 czerwca 2014
SDP i Stalin

 

- Pisarz jest inżynierem ludzkiej duszy – miał powiedzieć Stalin na spotkaniu najwybitniejszych pisarzy radzieckich w domu Maksyma Gorkiego w październiku 1932. Innym razem, przy okazji rozważań o roli elit w narzucaniu ustroju komunistycznego w powojennej Polsce pisał:  „Nie trzeba kupować narodu, wystarczy mieć tych inżynierów dusz i to zupełnie załatwia problem zniewolenia”. Nad duszami narodu pracują obecnie setki pismaków prawicowych, kształconych – mam wrażenie – na propagandzie Stalina i Goebbelsa (po raz kolejny zacytuję tego ostatniego, bo to naczelna dewiza niezależnych mediów: „Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą”).

Na stronie SDP Teresa Bochwic, w rocznicę urodzin Lecha Kaczyńskiego, popełniła swoisty panegiryk. Swoisty, bo obok pochwały byłego prezydenta obrzuca błotem kogo popadnie: Andrzeja Zolla – za wysmażenie nowelizacji kodeksu karnego, który „wziął stronę ofiar a nie bandytów” (następcą Zolla był Kaczyński), a to Mazowieckiego i Geremka jako prekursorów „przemysłu pogardy” wobec braci Kaczyńskich (bracia K. jak zwykle u Bochwic – to zawsze ofiary, nigdy kaci). Autorka zwraca uwagę na „współdziałanie mediów III RP z interesami rządzących ówcześnie polityków, a także zorkiestrowanie prasy polskiej w walce z Lechem Kaczyńskim” (śmieszne, bo dotyczy to okresu sprzed kilkunastu lat). W typowy dla prasy prawicowej sposób zadaje pytania i odpowiada na nie: „Dlaczego [Kaczyński] był groźny? Niech wyjaśniają politolodzy. Widocznie był.”

http://sdp.pl/felietony/9913,lech-kaczynski-mialby-dzis-65-lat,1403073737

Przypomnę tow. Bochwic, że Lech Kaczyński nie miałby szans na reelekcję, a jego notowania poszły w górę dopiero po śmierci. Na nic nie zda się kolejna laurka; nie przekona mnie Bochwic, że ktoś, kto po wygranych wyborach prezydenckich zameldował liderowi partii, iż "zadanie zostało wykonane" był (1) mężem stanu, (2) prezydentem wszystkich Polaków. We wcześniejszych tekstach Bochwic, jak również w najróżniejszych elukubracjach innych "niemainstreamowych" pismaków można znaleźć frazy o "przemyśle nienawiści", jaki został stworzony, żeby zniszczyć prezydenta Kaczyńskiego. Ten "przemysł nienawiści" w porównaniu z tym, co często czynią koledzy po piórze Bochwic, a i sama Autorka (celowo unikam słowa "dziennikarze" - zajrzyjcie jełopy czasem do swojego statutu), wobec urzędującego prezydenta raczej kojarzy się z mała, niewydolną manufakturą. Niniejszym tekstem (zapewne licząc na to, że nikt nie pamięta tamtych czasów) Bochwic twierdzi, że już wybór Kaczyńskiego na prezydenta Warszawy wstrząsnął sceną polityczną. Tymczasem nie było to nawet głośne pierdnięcie. Bochwic oczywiście ma prawo w wolnym kraju do swojej opinii, a nawet kreowania jakiejś historii "równoległej" (prawo tego wszakże nie zabrania, a kaganiec na wolne media próbują właśnie zarzucić koledzy Bochwic, organizując "majdan" przed redakcja Gazety Wyborczej i siedzibą TVN-u ). Chcę jednak PT Autorkę oświecić, bo sama chyba nie jest skłonna do autorefleksji, że robi z siebie kretynkę. A że nikt na poziomie z tzw. środowiska nie sili się uświadomić jak moralnie i intelektualnie upadła (być może dlatego, że gówno raczej się omija, a nie kopie), czynię to ja, szary, prosty, nieuwikłany obywatel.  

P.S. Stalin miał też powiedzieć: „Wy macie teraz taką siłę, że jak powiecie 2 razy 2 jest 16, to wasi przeciwnicy potwierdzą to (…)”. Mam nadzieję, że nigdy nie będziecie mieć takiej siły.



środa, 18 czerwca 2014
65.

 

Gdzie jest prezydent, gdy łamie się konstytucję? - pyta się Joachim Brudziński. Wiadomo - za Kaczyńskiego było inaczej. Wczoraj północnokoreański przywódca Kim Dzong Un na pokładzie okrętu podwodnego dawał rady kapitanowi. Prezydent Kaczyński dla odmiany uczył pilotów jak mają latać.


Dziś są nasze urodziny


Fakt (fucked) medialny

 

Wybudzenie się ze śpiączki Michaela Schumachera każe spojrzeć na nowo na problem życia i śmierci. Minęły czasy, gdy heroldzi cywilizacji śmierci nieśmiało piszczeli, że w skrajnych wypadkach, gdy oszalały z bólu chory „sam prosi”, trzeba mu pomóc umrzeć. Teraz sytuacja wyraźnie się odwraca – to obrońcy życia i naturalnej śmierci muszą się tłumaczyć, że nie zabiją zagrożonego dziecka ani chorego w śpiączce. Z Holandii uciekają ile sił w nogach starzy ludzie, przerażeni pójściem do szpitala, skąd droga prowadzi na cmentarz. W Polsce środowiska lewackie, wpływowe nawet w Sejmie, żądają, by uśmiercać chore dziecko w łonie matki, bo „na pewno” wkrótce umrze. Tymczasem natura – Pan Bóg? – pokazuje im figę. W klinice Budzik udało się dotąd wybudzić ośmioro dzieci będących w stanie beznadziejnym. Co rusz słyszy się o podobnych wypadkach – po 3, 7, nawet po 19 latach. Czy doczekamy się, że trzeba będzie kupować powietrze i wodę, a potem prawo do życia na kolejne lata? Czy ciężarówki aborcyjne będą wyłapywały dzieci, a tiry eutanazyjne osoby po „70”? Orwell ani Huxley tego nie wymyślili.

Fakt, nie wymyśliliby takich bzdur ani Orwell, anie Huxley. Takiego scenariusza nie napisało również życie. Faktem jest jedynie, że lekarze wybudzili ze śpiączki farmakologicznej kierowcę rajdowego, który doznał poważnego uszkodzenia mózgu. Wiadomo jedynie, że pacjent „reaguje na podstawowe bodźce”. To jest niewątpliwie sukces medycyny. Ale w tym miejscu kończą się fakty i rzetelność dziennikarska, a zaczyna się prymitywna propaganda typowa dla prawicowego rynsztoka. Tak cywilizacji zachodniej, jak czyni to Teresa Bochwic na łamach Gazety Polskiej Codziennie, nie potrafił obrzydzić cały aparat propagandowy PRL-u w przeciągu niemalże półwiecza.

Pierdol się prawico.

http://niezalezna.pl/56467-schumacher-i-budzik

 




niedziela, 15 czerwca 2014
Nekrofilia

 

 

Wigilia, dzień świąteczny pierwszy, dzień świąteczny drugi … beatyfikacja, kanonizacja?

http://www.pis.org.pl/article.php?id=23024

Czyżby PiS zupełnie zapomniało o żyjącym bliźniaku?



czwartek, 05 czerwca 2014
Jaki jest związek pedofilów z seksedukacją

 

Jaki jest związek pedofilów z seksedukacją - zastanawiają się katolickie portale: fronda.pl i gosc.pl, które zwyczajowo dyskusję o pedofilii w kościele traktują jak zamach na chrześcijaństwo i niechętnie drążą temat grzechu w kościele. Obydwa portale przeprowadziły wywiad z niejakim Mariuszem Dzierżawskim, szefem fundacji „Stop Pedofilii”, która łączy wprost pedofilię z mniejszościami seksualnymi. Teraz wskazuje się kolejnego winnego pedofilii – edukację seksualną.

Wywiady na stronach:

http://gosc.pl/doc/2032246.Jest-zwiazek-pedofilow-z-seksedukacja

http://www.fronda.pl/a/dzierzawski-pedofilska-szajka-chce-opanowac-panstwo,38124.html

Tytuły są znamienne: „Jaki jest związek pedofilów z seksedukacją” oraz „Pedofilska szajka chce opanować państwo”.

 

Są to kolejne teksty, które dyskusje o pedofilii w kościele mają zepchnąć na boczny tor. Teza Dzierżawskiego - mówiąc wprost - jest idiotyczna. Zgodnie z logiką Dzierżawskiego, gdy mniej się mówi i uczy o seksie, tym mniej pedofilii. Czyli w czasach, gdy na ten temat milczano, pedofilii w ogóle nie było. Nie mówmy w ogóle o tym - problem zniknie. A jest odwrotnie. Bo trzeba przypominać, że to przez pedofilię kościół za Atlantykiem niemalże "poszedł z torbami"; warto też przypominać literaturę i filmy, które powstały w związku tym problemem (np. "La mala educación"). Piszę nie żeby atakować kościół, ale zwrócić uwagę na hipokrytów pokroju Dzierżawskiego oraz tych, którzy go promują, że znaleźli sposób na ujście swoich fobii, a przy okazji wstrzelili się w temat, dzięki któremu mogą funkcjonować w mediach (a może i zarobkować). Parę dni temu na portalu Fronda.pl został zamieszczony kolejny wywiad z Dzierżawskim (wygląda na to, że jest to Krajowy Katolicki Konsultant ds. Pedofilii Ale Nie w Kościele). Byłem skonsternowany i  zacząłem się zastanawiać, czy przypadkiem Fronda nie jest na usługach jakiegoś kościelnego lobby pedofilskiego. Bo wiadomo, że najciemniej jest pod latarnią. Z jednej strony niechęć do pisania o pedofilii w tej instytucji, a z drugiej wspieranie takich tez, jak niniejsza, że to edukacja seksualna jest wstępem do pedofilii. Oczywiście gra na emocjach czytelników, bez powoływania się na opracowania naukowe (bo tzw. raport Renegusa, który dla środowisk katolickich homofobów jest biblią, ma dla naukowców wartość papieru toaletowego), czy chociażby opinii seksuologów na ten temat. Nie wiem, czy Dzierżawski ślini się powtarzając po raz kolejny bajeczkę, że "dzieci mają być zachęcane do masturbacji od niemowlęctwa (...), ale wiem, że nie ma racji. Jego zdaniem edukacja seksualną „niszczy (…) naturalną barierę wstydu dziecka, która pełni funkcję ochronną”, bo "jeśli dziecko dowiaduje się w szkole, że głaskanie narządów intymnych to nic złego, ma mniejszą szansę przeciwstawić się pedofilowi, który robi to samo.”. Bo przecież rolą edukacji seksualnej jest również wskazywanie dzieciom, że pewne zachowania osób dorosłych są niedopuszczalne. To działanie Dzierżawskiego, które ma powstrzymać edukację będzie poszerzało szarą strefę pedofilii, gdyż dziecko molestowane przed dorosłego albo nie będzie zdawało sobie z tego sprawy, albo będzie się wstydziło zawiadomić o tym fakcie opiekunów, wychowawców lub kogokolwiek innego. Dodać koniecznie trzeba, że nasilenie akcji fundacji Dzierżawskiego (oraz Frondy i "Gościa", które promują jego teksty), a która wszelkie przypadki pedofilii usiłuje łączyć a to z mniejszościami seksualnym, a to edukacją, nasiliło się z chwilą odkrywania kolejnych afer pedofilskich w kościele katolickim. Amen.



 
1 , 2
Tagi
zBLOGowani.pl