RSS
środa, 31 lipca 2013
Prawda nas wyzwoli?

 

wtorek, 30 lipca 2013
niedziela, 28 lipca 2013
Biblioteka Frondy: Lubiewo bez cenzury

 

 

Dr Zdzisława Kobylińska: Człowiek pióra, który chce odkryć jakiś fragment prawdy o rzeczywistości

Wciąż zastanawiam się, ile osób, choćby w polskim parlamencie, zabierając głos w sprawie osób homoseksualnych, ma choćby podstawową wiedzę na ten temat. I nie chodzi mi tu informacje zaczerpnięte z drugiej ręki, choćby od programowych apologetów z „Gazety Wyborczej”, ale ze źródeł - na przykład z internetowych stron gejowskich, które szokują swoją obscenicznością i wyuzdaniem. Chcąc jednak wyrobić sobie własne zdanie na ten temat warto sięgnąć do sprawnie napisanej książki Michała Witkowskiego „Lubiewo”, której autor, aktywny homoseksualista, wprost dystansuje się od dyżurnych tematów podejmowanych przez rozmaitych obrońców tak zwanych gejów. (…) Lubię Witkowskiego jako pisarza. Odkąd zaczął pisać w „Polityce” czytuję zawsze jego felietony i cenię jako człowieka pióra, który chce odkryć jakiś fragment prawdy o rzeczywistości. Szokującej, bulwersującej, wulgarnej, miejscami tragicznej (jak przypuszczam choćby dla jego Rodziców), brutalnej, a nawet odrażającej, ale prawdy. Za to należy mu się uznanie, gdyż nie każdy miałby odwagę wyznać tę prawdę, nawet gdyby za tym miały pojawić się przekłady książek na wiele języków, wystawiane sztuki na podstawie jego tekstów czy spore pieniądze.

 

Marta Brzezińska-Waleszczyk:  Wstrząsająca lektura faktu

Rok temu w księgarniach królowała książka „Lubiewo bez cenzury” Michała Witkowskiego  reklamowana jako "ciotowski" Dekameron. Tak, lektura może być wstrząsająca. Wprawdzie, to na razie pojedyncze głosy wydobywające się spod lukrowej homopropagandy o trwałości związków jednopłciowych, ale nie sposób je przemilczeć. Zastanawiam się, czym kierowali się panowie Janiszewski czy Witkowski – czyżby uznali, że społeczeństwo jest już na tyle „dojrzałe”, by niczym kawę na ławę wyłożyć mu prawdę o homozwiązkach? (…) Przecież teraz, ilekroć ktoś będzie próbował opowiadać bajeczki o miłości i trwałych relacjach homoseksualistów czy o tym, że zależy im na dzieciach, będzie wystarczyło pomachać mu przed nosem wspomnianymi tekstami ...


Ks. dr hab. Dariusz Oko: Ważny dokument

To bardzo ważny dokument, bo autorstwa samego geja, osoby z samego środka  środowiska gejów, wielbionego przez nich jako najlepszy wyraziciel prawdy o nich. Żeby mieć materiał do literackiej twórczości, autorzy opisują rzeczywistość taką, jaką ona jest. Bez propagandy, bez szminkowania, bez przedstawiania homoseksualistów jako niewinnych aniołków, co (...) dominuje w lewackich mediach. Te ich szczere wyznania mogą bardzo pomóc w przejrzeniu na oczy ludziom, którzy jeszcze wierzą homopropagandzie, jeszcze dają jej się ogłupiać. Bo zaiste, wierzenie lewackim mediom "głównego koryta" w tym, co piszą o homoseksualizmie, jest podobnie mądre, jak wierzenie "Trybunie Ludu" albo sowieckiej "Prawdzie" w tym, co pisały o komunizmie.

sobota, 27 lipca 2013

 

 

Bez zaangażowania społecznego katolików, a także ludzi, którzy choć niewierzący, uznają istnienie trwałych wartości, degeneracja będzie postępowała. Kultura zostanie oddana agresywnej i groźnej mniejszości, która potrafi za to głośno wrzeszczeć. – pisze dzisiaj na łamach „Gazety Polskiej” Tomasz Terlikowski.

Swojemu „zaangażowaniu społecznemu” Terlikowski daje świadectwo codziennie na „Frondzie” i w innych zaprzyjaźnionych, prawicowych mediach, dwojąc się i trojąc, skacząc przy tym z tematu na temat, występując raz jako katolicki ekspert od in vitro, a innym razem jako szary obywatel zatroskany zamordyzmem Tuska, bo popyt na opinie tego autora w paraprawicowych mediach wydaje się być nieograniczony. Tak samo nieograniczone są pokłady nienawiści. Bo właśnie jeśli idzie o te „trwałe wartości”, to jedyną, jaka się przewija przez dorobek publicystyczny autora w ostatnim czasie, jest nienawiść. Taka prosta, pierwotna, ludzka nienawiść. Nienawiść do wszystkiego, co stanowi najmniejsze odstępstwo od światopoglądu publicysty: do niewierzących, do tych wierzących, których razi doktrynerstwo lub obłuda kościoła katolickiego, od mniejszości seksualnych po „rozwiązłych” heteroseksualistów, od wojujących feministek po tych, którzy jedynie zwracają uwagę na przemoc w rodzinie. Wiadomo, że nienawiść przysłania zdrowy rozsądek, pewnie dlatego Terlikowski ceni głupią i chamską, ale przy tym wierną hierarchii kościelnej poseł Pawłowicz,   niż rzeczowe i rozsądne wypowiedzi publicystów związanych z „Gazetą Wyborczą” lub „Tygodnikiem Powszechnym”.

Wczoraj na przykład, dowiedziawszy się, że  Agnieszka Holland będzie kręcić film o Jaruzelskim napisał tak: „(…) tak sobie pomyślałem, że jest jeszcze wielu innych bohaterów, których życiorysy można by ułożyć w swoistą serię „żywotów laickich świętych”. I dzięki temu Holland miałaby pełne ręce roboty. Dlaczego bowiem pominąć – gdy już czcimy filmem Jaruzelskiego – także Bieruta, Gomułkę, Moczara (…), Kiszczaka, Józefa Różańskiego, a także rozmaitych prokuratorów stalinowskich. A na koniec można by nakręcić wstrząsający film o dylematach Feliksa Dzierżyńskiego i Juliana Marchlewskiego (których prawicowcy niesłusznie pozbawili pomników w Polsce). Dopiero, gdy oni wszyscy zostaną uczczeni, będzie można powiedzieć, że postępowi stało się zadość. A zatem filmowcy do dzieła!”.

Zdaniem Terlikowskiego informacja o tym, że powstanie film „doskonale pokazuje, do jakich źródeł nawiązując nasze autorytety”.

Akurat Agnieszce Holland trudno odmówić uczciwości zawodowej. Trudno byłoby ją posądzać o próbę gloryfikowania twórców stanu wojennego lub zbrodniarzy stalinowskich. Wydaje się to wręcz absurdalne. Nie wiem skąd taki chamski atak na reżyserkę: może dlatego, że publicznie opowiadała się za usankcjonowaniem związków partnerskich (jej córka jest lesbijką), może dlatego, że ma korzenie żydowskie, a może dlatego że jest po prostu uczciwym i bezkompromisowym człowiekiem.

Cała twórczość Agnieszki Holland pokazuje „do jakich źródeł nawiązuje”: to esencja chrześcijańskiej miłości bliźniego. Twórczość Terlikowskiego kojarzy mi się z przeciwległym biegunem.


piątek, 26 lipca 2013

 

 Z cyklu: Rodzina Wildsteinów


czwartek, 25 lipca 2013

 

 

Pośród komentarzy na sakiewiczowym portalu nie ma ani jednego rzeczowego wpisu (168 komentarzy). Czy to taka zbieżność poglądów Polaków? Nie, tak działa cenzura w niezależnych mediach. Wyśmienite stalinowskie wzorce.


Niesiołowski to klon dwóch zbrodniarzy: Hitlera i Stalina.

Ot, wypowiedział się ubecki kapuś

Ten polityczny szkodliwy robak znowu w akcji ? Jest szansa , że jego wstrętna morda zamilknie , kiedy PO się wykrwawi . Za ostatnie bluzgi , jako recydywistę , należy go profilaktycznie ukarać wysoką grzywną .

To ta żmija Niszczy POLSKE wraz ze swoją POlszewią i przydu.... z PSLu Niech spojrzy w lustro to zobaczy upiora państwa POLSKIEGO.

Wy wszyscy POwskie dranie jesteście fałszerzami i zdrajcami narodu dlatego Naród was już nie długo rozliczy a Policja i Wojsko POmoze by żaden z was nie zwiał do angli czy usraela a POtem żebyście nie domagali się rytualnie mordować Polskie zwierzęta .

Dobrze, ze to nie są lata stalinowskie, bo on chętnie by pozabijał wszystkich Polaków, zwłaszcza tych po prawej stronie. Na poważnie, to Niesiołowski powinien zgłosić się do psychiatry, gdyż jego wypowiedzi i zachowanie przypominają mi Hitlera, Gomułki i innych "wielkich". Normalnym człowiekiem to on na pewno nie jest.

Ze to POprostu nie zdechnie na jakąś zarazę! Ścierwo i kapuś! Robaczywy szczawian! To jeden z tych bandytów, który cywilizację pcha w otchłań!

Aaron Nuselbaum ksywa Niesiołowski jest wizytówką swoje partii. Nikt myślący nie uwierzy, że może tak szaleć bez przyzwolenia /a może polecenia/ władz

Jak slysze nazwisko Nusselbum-niesiolowski lub Kopacz-Braun, Szczynukow (Komorowski,) i moc, moc innych, to mnie szlak trafia, czy nie ma w Polsce Polakow? Na najwyższe stanowiska się wepchali Brauny, wiec co się dziwić ze jest tak a nie inaczej, Brauny Polaków nie lubią.

Lista wrogów p.Niesiołowskiego coraz dłuższa. To typowe. P.Niesiołowski nie tylko utracił zdolność wykonywania mandatu posła, on utracił zdolność rozumienia znaczenia czynów. Chory człowiek - NIEBEZPIECZNY DLA OTOCZENIA.

On jest cymbał do kwadratu, a nie chory, nie potrafi odpowiedzieć na proste pytania , bo odpowiedzi go przerastają. Można go porównać z tchórzliwym burkiem , kiedy się boi to ujada, i szczerzy kły, żeby odstraszyć, dla niego to jest bezpieczne nie musi odpowiadać . U Olejnik czuje się jak ryba w wodzie,tam nie ma trudnych pytań, i drążenie do prawdy, no chyba że chodzi o PIS. Niesiołowski tak naprawdę nie ma nic do przekazania, pusty jak beczka po kapuście.

 W "psychiatryku" leczy się ludzi, chorych ludzi a nie wściekłe bydlęta.


 

środa, 24 lipca 2013
Naj ...

 

 

- Co robi blondynka gdy kupi komputer? 
- Robi dwa szpagaty, a dlaczego? 
- Bo w instrukcji napisane jest kliknąć dwa razy myszką.

 

Dowcip tyle seksistowski, co absurdalny. Ale, że ma być nawiązanie do 1. Klikania, 2. Absurdu, dowcip pasuje jak ulał. Bo oto parę tygodni temu Bytom wygrał organizowany przez producenta czekolady Milka konkurs „fejsbukowy” o tytuł „najmilszego miasta”. Zasady konkursu sprowadzały się do tego, żeby mieszkańcy jak najczęściej oddawali głos na miasto właśnie „kliknięciem” na odpowiedniej stronie. Czyli liczba kliknięć zadecydowała o tym, że moje miasto zostało z dnia na dzień najmilszym w Polsce. Jest to cud, bo z mentalnego syfu, który otacza mnie codziennie (przepraszam za uogólnienie, ale odsyłam chociażby do statystyk policyjnych i wskaźników gospodarczych i zachęcam do spaceru po centrum), w jednej chwili przeobraziło się w rzekę miłości, morze radości i ocean szczęścia. Odrażająca larwa przepoczwarzyła się – tylko dzięki iluś tam tysiącom kliknięć – w najpiękniejszego motyla.

Można powiedzieć OK: ludność klikała, bo miasto oprócz tytułu dostało pieniądze na promocję, występ Maryli Rodowicz i kilka fioletowych-milkowych „witaczy” przy wjeździe do centrum.

Ale mania klikania trwa nadal. Otóż jak informuje magistrat: „5977 głosów otrzymało Bytomskie Centrum Tańca w plebiscycie Dziennika Zachodniego na Superbudowę województwa śląskiego. Taki wynik dał nam zaszczytne drugie miejsce. W konkursie wyprzedziły nas tylko Pyrzowice, gdzie trwa obecnie rozbudowa portu lotniczego. Trzecie miejsce zajęło Miasteczko Twinpigs w Żorach, które uzyskało ok. 2500 głosów. O tytuł Superbudowy 2013 roku walczyło ponad dwadzieścia obiektów w kilkunastu śląskich miastach.”

Bytom zdobył kolejny „zaszczytny” tytuł za budowę, którą - ze względu na lokalizację - mało kto widział (przejeżdżam tamtędy często rowerem i mogę powiedzieć, że sam nie byłbym w stanie ocenić jak przebiegają prace i jakie wrażenie robi ta inwestycja). A cała inwestycja polega ledwie na rewitalizacji paru gmachów po kopalni Rozbark (budynku administracyjnego i cechowi), w której miała się mieścić siedziba zlikwidowanego właśnie Śląskiego Teatru Tańca; do głowy by mi nie przyszło, że ktoś w ogóle mógł zgłosić ten obiekt do konkursu, bo nie jest to skala żadnej superbudowy.

Mamy więc kolejny sukces. Sukces pustej propagandy i jakiejś porażającej durnoty. Bo oto kilka tysięcy Bytomian uwierzyło, że kliknięciami da się zaczarować rzeczywistość. 


poniedziałek, 22 lipca 2013

 

 

 

 

Miarą skretynienia narodu są sondaże preferencji politycznych. One pokazują jak bez większych oporów jego znaczna część daje się wodzić (zwodzić, uwodzić) politykierom i ich szczujniom, bądź też religijnym szamanom, mając za nic logikę i wiedzę i wszystko inne, co sprawia, że „człowiek – to brzmi dumnie”. Kula tępoty i zawiści toczy się coraz szybciej, powiększając  swoją masę. Właśnie w bezmyślną, a przy tym bezwolną masę (acz przekonaną o swojej niezależności, nieomylności i niekoniunkturalności) przerabiają prawicowe media społeczeństwo.

Co mnie dzisiaj poruszyło? Kolejna chamska manipulacja Sakiewicza. Zaczęło się od tego, że niezalezna.pl opublikowała próbę podjęcia rozmowy telefonicznej przez „niezależnego dziennikarza”, Samuela Pereiry, ze Stefanem Niesiołowskim.

- Halo! (w tle hałas)

- Dzień dobry panie pośle. Ja dzwonię w sprawie nowelizacji ustawy w sprawie armii prezydenta Komorowskiego. Czy mógłbym od pana …

- Skąd pan dzwoni?

- Samuel Pereira z Gazety Polskiej Codziennie. Chciałem pana spytać jako przewodniczącego komisji …

- Jaka gazeta, przepraszam, bo nie mogę usłyszeć … skąd pan dzwoni?

- Samuel Pereira z Gazety Polskiej. Chciałem spytać o … pana jako przewodniczącego komisji … .

- Ja z propisowskim szmatławcem nie rozmawiam, proszę pana. Jesteście pisowską propagandową szmatą i z wami nie rozmawiam. Dobranoc.

- A w sprawie obronności armii. Pan jest przewodniczącym komisji obrony narodowej … .

I co dalej? Rozmowa została opublikowana na „niezależnej”, zaś później redaktor Sakiewicz napisał komentarz pt.  Koniec tolerancji dla „recydywy”.

Gazeta Polska zdecydowała się pozwać Stefana Niesiołowskiego, którego zachowanie już nie pierwszy raz bulwersuje. Polityk po raz kolejny, nie przebierając w słowach obraził naszego dziennikarza. Ten prosił o komentarz od posła PO, który pełni funkcję przewodniczącego komisji obrony narodowej.

Podajemy posła Stefana Niesiołowskiego do sądu z art. 212 kodeksu karnego. Chyba, że poseł Niesiołowski przedstawi zaświadczenie dowodzące, że w momencie rozmowy z naszym dziennikarzem był niepoczytalny – mówi redaktor naczelny „Gazety Polskiej Tomasz Sakiewicz.

Tak Sakiewicz uzasadnia swoje kroki:

Dzisiaj wściekłość Niesiołowskiego spowodowało pytanie na temat podpisywanej dziś przez prezydenta Bronisława Komorowskiego nowelizacji ustawy o armii. Poseł Platformy Obywatelskiej przewodniczącym sejmowej komisji Obrony Narodowej. - Z pisowską propagandową szmatą nie rozmawiam – rzucił do słuchawki Niesiołowski.

Zachowanie Niesiołowskiego po raz kolejny bulwersuje. Kiedy w styczniu "Gazeta Polska Codziennie" próbowała zapytać się Niesiołowskiego o jego przejażdżkę samochodem Jerzego Urbana, poseł odpowiedział mówił: –Odczepcie się. Nie rozmawiam z wami! Nie rozmawiam ze szmatławcami! – odpowiedział w Sejmie b. wicemarszałek. 

Inny przykład z kwietnia tego roku. - Brzydzę się wami. Nie chcę nawet na was patrzeć. Wiem, co piszą wasze propagandówki – obrażał publiczność i media zebrane w sądzie poseł PO Stefan Niesiołowski. Wykrzykiwał to przed procesem, który wytoczył Gazecie Polskiej.

Sakiewicz oczywiście kłamie, bo nie pytanie było denerwujące dla Niesiołowskiego, ale interlokutor reprezentujący skrajnie nieetyczne media. Nie specjalnie zależy mu także na cytowaniu dziennikarzyny, który ma problem ze skleceniem jednego sensownego i poprawnego zdania.

Na forum próbowałem wpisać swój komentarz, jak zwykle nieskutecznie. Wkurzam się bezradnie, patrząc jak Sakiewicz karmi swoją durną, zakompleksioną i niewyedukowaną klientelę bredniami. Towarzystwo spod „krzyża” ufa mu i przyswaja bez namysłu każde kłamstwo. Cała jego działalność publicystyczno-polityczna  to intelektualny śmietnik. Niesiołowski jest łaskawy nazywając ten rynsztok szmatą lub szmatławcem. To rodzaj publicystyki, która zasadami etyki dziennikarskiej dupę sobie podciera. Rodzaj tchórzostwa, które boi się światła prawdy, nauki, racjonalności, wpychając – że pompatycznie powiem - swoich czytelników w otchłań pustki intelektualnej i kłamstwa. Ale z drugie strony,  w końcu mamy demokrację: każdy pisać i pozywać sobie może.  

Zacytuję więc mój wpis, który na tchórzowskim portalu Sakiewicza nie ujrzał światła dziennego:

Cała "niezależna" prasa jojczy jaki to nieżyciowy i niesprawiedliwy jest art. 212 KK. Jaki to kaganiec na media i niezależną dyskusję. A teraz po raz kolejny okazuje się, że ci którzy najwięcej szczekali w tej sprawie, sami sięgają po ten nieżyciowy i niesprawiedliwy instrument prawny. Narzędzie tchórzy, którzy nie mając argumentów mogą na koszt podatnika wyżyć się na ideologicznym bądź politycznym wrogu.

W Polsce każdy, kto czuje się pomówiony może skorzystać z sądów cywilnych. Dlaczego Sakiewicz tego nie zrobi? Ano z prostej przyczyny. Przed sądem cywilnym nie miałby żadnych szans i zostałby najzwyczajniej wyśmiany. Tu chodzi o zorganizowanie kolejnej hucpy, bo wiadomo, że w tej sprawie najpierw sejm musiałby Niesiołowskiego pozbawić immunitetu. A tego nie zrobi. Wszakże Niesiołowski nie nazwał redaktora Sakiewicza ani jego dziennikarza w sposób obelżywy, nie przypisał im żadnych negatywnych i zarazem nieprawdziwych cech, nie zarzucił haniebnego czynu, którego nie popełnili, a jedynie pośrednio odniósł się do ich rzemiosła i rzetelności dziennikarskiej. Jak każdy obywatel ma do tego prawo. Wracając do meritum, gdy okaże się, że sejm nie pozbawi Niesiołowskiego immunitetu, Sakiewicz i spółka zarzucą Niesiołowskiemu najzwyklejsze tchórzostwo, a Platformie, że chroni swojego posła - bandziora.

Gremia, w jakich obraca się Sakiewicz z mają prawo nazywać konkurencyjny tytuł "gównem", zaś ich tytuł nie może być nazywany szmatą lub propisowskim szmatławcem. Gdzie tu ktoś widzi logikę?

A ja nazywam się Grzegorz Kurpanik i chętnie wystąpiłbym w procesie karnym jako świadek obrony.

 



Nie czytam g ... a (to widać). 

niedziela, 21 lipca 2013
Fotoplastikon

 

Najmilsze, choć drogie.

środa, 17 lipca 2013

Jak donosi niezlezna.pl w najbliższą sobotę w Radymnie odbędzie się rekonstrukcja jednego z epizodów ludobójstwa na Wołyniu. Nad zalewem stanęło osiem budynków, które na zakończenie zostaną spalone.

Zanim dobrnąłem do końca notki pomyślałem, że równie niedorzeczna byłaby np. inscenizacja zabójstwa Gabriela Narutowicza. Albo może coś z większym rozmachem (prawdziwego Polaka stać na wielkość) - może zbudowanie w skali 1:1 modelu krematorium w Auschwitz albo wręcz całego obozu koncentracyjnego,  koniecznie z ogrodzeniem pod napięciem i tysiącami statystów.

Bo po co? Czy możliwe żeby w tym kraju znalazł się ktoś ma tak mizerną wyobraźnię, że potrzebny jest mu widok i swąd palonych atrap domostw, żeby poczuć współczucie dla tych wymordowanych stu tysięcy niewinnych ludzi i ogarnąć ogrom ich tragedii. Czy film i książka już nie wystarczają do tego by wywołać jakąś emaptię?

Profesor Andrzej Paczkowski na łamach "Gazety Wyborczej" poszedł moim tropem.  - Nie wyobrażam sobie rekonstrukcji rzezi i nie widzę jej sensu. To miałoby taki sam sens jak rekonstrukcja palenia ludzi w piecach krematoryjnych lub w stodole w Jedwabnem.

Autor notki nie podziela naszych wątpliwości i szczuje tytułem: „GW” przerażona inscenizacją ludobójstwa na Wołyniu. Czego się boi?

Mogę odpowiedzieć tylko za siebie. Jeszcze większego zdziczenia mieszkańców tego pięknego kraju.

 


 
1 , 2 , 3
Tagi
zBLOGowani.pl