RSS
środa, 27 lipca 2016
(Czy) Europa gwałtem stoi. O statystykach i papieżu Franciszku

 

No peace, no love. War and hate. W ten sposób portale prawicowe witają papieża Franciszka. Ordynarnym hejtem wymierzonym w uchodźców. Pośrednio jest to odpowiedź na potencjalne wezwanie papieża do udzielania pomocy imigrantom.  

Małgorzata Terlikowska na portalu fronda.pl roztrząsa dzisiaj temat gwałtów popełnianych na Europejkach przez emigrantów (http://www.fronda.pl/a/terlikowska-gwalty-w-imie-peace-love,75828.html).


Europa gwałtem stoi. Statystki dotyczące tego przestępstwa wzrosły kilkukrotnie. Czy to cena za otwartość i wielokulturowość, a może takie dość specyficzne podziękowanie za gościnę?

 

Nie wiem skąd Terlikowska czerpie dane, żeby stwierdzać kilkukrotny wzrost gwałtów w Europie. I zapewne się nie dowiem.  Ale przy tej okazji chcę pokazać jak się manipuluje danymi statystycznymi, na przykład tymi, które dotyczą przestępczości seksualnej.

Po pierwszej, istotne jest to (co akcentuje już w pierwszym zdaniu tekst dołączony do statystyk „Eurostatu” dotyczących porównania przestępczości w różnych krajach Europy - http://ec.europa.eu/eurostat/statistics-explained/index.php/Crime_statistics/pl), że zazwyczaj nie można  dokonać bezpośredniego porównania pomiędzy z pozoru tymi samymi typami przestępstw w różnych krajach, ponieważ nie ma jednolitej, uniwersalnej definicji danego przestępstwa. To co jest przestępstwem w jednym kraju, w innym przestępstwem nie będzie. Akurat Szwecja jest przykładem państwa, gdzie definicja gwałtu jest bardzo pojemna, zwłaszcza, że od 1 kwietnia 2005 roku obowiązuje tam dużo szersza definicja prawna przestępstw seksualnych. Gdyby do statystyk nie podchodzić z dystansem, to okazałoby się, że liczba gwałtów w ciągu roku zwiększyła się tam o 64% (dane wg https://en.wikipedia.org/wiki/Rape_statistics#Rape_statistics_by_country). Nowa definicja gwałtu zawiera między innymi także przestępstwa, które wcześniej były kwalifikowane jako wykorzystanie seksualne.

Dla przykładu prawicowy publicysta Rafał Z, który obnosił się z tym, że zdarzało mu się upijać kobiety „przed” (jego słynne wyznanie: „no cóż, kto nigdy nie wykorzystał nietrzeźwej niech rzuci pierwszy kamień”) w świetle szwedzkiego prawa byłby po prostu gwałcicielem i zamiast hejtować, jojczyć i psioczyć jako „obrońca wartości”, gniłby w pierdlu. Żadne szanujące się medium nie ośmieliłoby się publikować, czy cytować gwałciciela. Ale tu jest Polska.    

Dość dobrym przykładem jest sprawa Juliana Assange’a (znanego jako twórca demaskatorskiego portalu Wikileaks). Został on oskarżony przez szwedzki wymiar sprawiedliwości o gwałty, m.in. z powodu odbycia stosunku bez prezerwatywy, czego w porę nie dostrzegła jego partnerka seksualna. Pomimo, że „ofiara gwałtu” wyrażała na stosunek zgodę sprawa została potraktowana poważnie, tak jak wymaga tego szwedzkie prawo. Więcej informacji można znaleźć tu: http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/swiat/1517656,1,sad-nad-tworca-wikileaks-w-londynie.read.

Gdyby nie powaga tematu, można by się w tym miejscu uśmiechnąć, bo wiadomo jaki stosunek do prezerwatyw ma PT Autorka.

Po drugie, inna jest kultura prawna różnych państw, na którą składają się także świadomość obywateli i ich determinacja w egzekwowaniu prawa. Polska, o czym wielokrotnie pisały media, do takich krajów nie należy. Najzwyklejszy wstyd i obawa, że będzie się napiętnowanym lub wytykanym palcami na ulicy, wstrzymuje kobiety przed zgłoszeniem gwałtu organom ścigania. Przypomnę Terlikowskiej kampanie medialne, które wymusiły na policji wprowadzenie procedur, dzięki którym ofiary gwałtów mogą liczyć na szacunek i empatię ze strony funkcjonariuszy prowadzących dochodzenia. Przypomnę też, jak media prawicowe naśmiewały się z marszów przeciwko gwałtom i przemocy.

W tym momencie warto wspomnieć o przemocy domowej. Ile kobiet ją w Polsce zgłasza (w porównaniu z krajami „starej” Unii). Jak często w przypadku „poobijanej miski” stosuje się przed sąsiadami wymówkę o tym, że spadło się z krzesła przy myciu okien? Czy Terlikowskiej wydaje się, że w Szwecji takie sprawy „zamiata się pod dywan”, a sąsiedzi pozostają głusi? Zapewniam, że nie. Albo jak często „obiera” się dzieci rodzicom – w przypadku błahych przewinień w Niemczech lub krajach skandynawskich - czego „ofiarami” byli nieświadomi i nieprzywykli do standardów cywilizowanego świata polscy emigranci. To są również argumenty na to, że nie da się statystyk czytać „wprost”.

Poniżej oficjalne statystyki gwałtów w różnych krajach (za rok 2006, ze względu na bogate  dane w tym okresie - wg https://en.wikipedia.org/wiki/Rape_statistics#Rape_statistics_by_country). Chyba każdy się zgodzi, że z danymi jest coś nie tak.


 

 

Jako komentarz do felietoniku Terlikowskiej niech posłuży również też ten wpis:

http://natemat.pl/152999,internet-znow-robi-ze-szwecji-zachodnia-stolice-gwaltu-jak-sie-narodzila-statystyczna-manipulacja

 

***


Na tym samym portalu wczoraj podano informację o tym, że w Niemczech „79 - letnia kobieta [została] zgwałcona na cmentarzu przez uchodźcę” (http://www.fronda.pl/a/niemcy-79-letnia-kobieta-zgwalcona-na-cmentarzu-przez-uchodzce,75815.html). To kolejny odcinek w serialu notek spreparowanych w celu udowodnienia tezy o złych imigrantach.

Jako jeden z komentarzy na tym „portalu poświęconym” pojawił się taki: „I tak pierwszą ukochaną zostanie na zawsze dla niego jego koza. Tak jest z każdym muzułmaninem - bardziej cenią swoje kozy które rżnęli w chlewach, niż swoje skądinąd bardzo piękne kobiety”. Brawo Terlikowscy, Morynie, Teluki … . Jeśli Bóg istnieje, to żywię nadzieję, że to wy będziecie się smażyć w piekle.

Ciekawsotka: http://pila.naszemiasto.pl/art.... Sprawca nie był imigrantem. Media nie podają, czy był ochrzczony. Ja też potrafiłbym manipulować informacją.

Bo można pogrzebać w różnych statystykach - np. statystykach przestępstw wśród polskich emigrantów i okaże się, że my Polacy też nie mamy powodów do dumy. W Wielkiej Brytanii, również ze względu na swoją liczebność (około 850 000), Polacy popełniają największą liczbę przestępstw pośród emigrantów (w 2015 roku za winnych przestępstw uznano 10 300 naszych rodaków). Czytaj więcej: http://wiadomosci.onet.pl/wiel...

Po prostu nie ma społeczności wolnych od przestępstw. Im bardziej liczna będzie populacja, tym przestępstw będzie więcej. W ciągu ostatnich lat do Europy przybyło z bliskiego wschodu około 2 milionów uchodźców i imigrantów ekonomicznych (http://biuletynmigracyjny.uw.e...), z czym musi się wiązać wzrost przestępczości. Gdyby w tej grupie nie zdarzały się przestępstwa, byłby cud.

Prośmy Boga o cud!

Czemu ma służyć podawanie informacji, że "uchodźca" (Muzułmanin) zgwałcił straszą kobietę? Może czystemu, bezinteresownemu hejtowi, tak typowemu dla prawicowych portali. Może, żeby z kseonofobii uczynić cnotę. A na pewno, żeby potrafić ładnie odpowiedzieć na pytanie: dlaczego katolik nie musi czuć dyskomfortu, że nie udziela pomocy uchodźcom, którzy opuścili własne ojczyzny w ucieczce przed nędzą, gwałtem, śmiercią.

Warto pamiętać, że również Polacy (katolicy) dopuszczają się najohydniejszych przestępstw - i tu, i na emigracji.

W 2015 roku tylko w Polsce popełniono 833 281 przestępstw, w tym 502 zabójstwa i 1233 gwałty. Proszę się zastanowić ile tych przestępstw popełnili innowiercy, ateiści, emigranci, mniejszości etniczne i seksualne. A ile zwykli polscy katolicy. Statystyka. Ten kij też ma dwa końce.

 

***


Rownież na Frondzie, zapewne z tych samych powodów, o których pisałem powyżej,  cytowano wiceministra sprawiedliwości Patryka Jakiego, który na antenie TVP Info dywagował:


Mieliśmy w Europie spokój, dopóki nie sprowadzono uchodźców. Niech „mędrcy” zadadzą sobie pytanie: czy zamachy przeprowadzają chrześcijanie?


http://www.fronda.pl/a/patryk-jaki-troje-obywateli-polski-zginelo-bo-europejscy-politycy-nie-potrafili-przewidziec-ze-to-sie-skonczy-euroarabia,75824.html

Minister wróży, że zamiast Europy będziemy mieli Eroarabię, opartą na islamie. Nie wiem co będziemy mieli. Wiem co mamy: ministrów na miarę elektoratu. Jeśli minister używa debilnych argumentów, to oczywiście nie znaczy że jest debilem. To znaczy tylko, że ludem ciemnym można łatwo manipulować. Jaki jest idealnym przykładem na to, jak strachem przed obcymi pomnażać kapitał polityczny (zresztą nie tylko polityczny: http://wyborcza.pl/politykaekstra/1,150856,19604387,jaki-troll-od-sprawiedliwosci.html).

 „Mieliśmy w Europie spokój, dopóki nie sprowadzono uchodźców” - mówi Jaki. Co znaczy spokój? Co znaczy Europa? W Polsce w 2015 popełniono ponad 800 tysięcy przestępstw, w tym ponad 500 morderstw. Czy to według Jakiego jest spokój. Zapytam retorycznie: czy te 500 morderstw popełnili Muzułmanie? Psim obowiązkiem wiceszefa resortu sprawiedliwości jest przede wszystkim dbanie o bezpieczeństwo ludzi w Polsce. Ministrze Jaki, wykaż się - jak poprzednie rządy - spadkiem przestępczości w Polsce (do tej pory z roku na rok systematycznie malała), nie używaj ksenofobicznych i antyislamskich haseł, żeby odwrócić uwagę od realnych problemów Polski i Polaków. I od nieudolności tego rządu. Graniem pod publiczkę projektami zmian w kodeksie karnym, zaostrzającymi kary, nie podniesie się poziomu bezpieczeństwa i nie zmniejszy się przestępczości. Ministrze Jaki, nie wycieraj swojej (...) gęby wartościami chrześcijańskimi. Zapewne jutro po raz kolejny usłyszysz z ust zwierzchnika kościoła katolickiego, że obowiązkiem chrześcijanina jest pomoc potrzebującym, bez względu na to jakiej są rasy i wyznania, że nie można zamykać drzwi przed ludźmi, którzy porzucili swoje domy dla ratowania życia swojego i swoich bliskich. Jezus nie był ani karierowiczem, ani samolubem. I nie wyzyskiwał ubogich intelektualnie. Z pewnością nie byłby zadowolony z faktu, że „kurorty nad naszym morzem są pełne” podczas, gdy na bliskim wschodzie giną dziennie setki niewinnych osób, którym rząd Beaty Szydło nie chce pomóc. Bóg nie lubi hipokrytów. Uchodźcy uciekali przed piekłem. Piekło jest pokazane tu:

https://youtu.be/XWVC9jKp0FE,

i tu: https://youtu.be/zF35a5E0uss,

i tu: https://youtu.be/BnlNCV8Ca04?list=PLR39jzqFlbKiUdLrEltmYWpY_ZiataYdT,

i tu: https://youtu.be/MF79dPKitBU,

i tu: https://youtu.be/zLmfAjOpgYQ.

Nikt ich do Europy "nie sprowadzał".

„1/3 muzułmanów w Europie jest zwolennikami szariatu” - mówi minister; rad byłbym zobaczyć badania, które by tę tezę potwierdziły. „Jeżeli Polska przyjęłaby taką liczbę uchodźców jak Niemcy czy Francja, nie byłoby u nas bezpiecznie” – informuje Jaki. Ja wiem, że do Europy napłynęło w ostatnich paru latach ok. 2 miliony uchodźców i imigrantów. Polska zobowiązała się przyjąć 7 tysięcy (po odpowiedniej selekcji). W ubiegłym roku do Niemiec dziennie (!) docierało średnio 10 tysięcy imigrantów. Łącznie 7.000 a dziennie 10.000 to jest chyba jakaś różnica? Oczywiście nie dla debili.

http://biuletynmigracyjny.uw.edu.pl/53-grudzien-2015/dane-na-temat-migrantow-i-uchodzcow-w-europie

niedziela, 24 lipca 2016
Łyk wiedzy

 

 

 

Przeciętny obywatel RP nie wie jakie kwoty są „znaczące” dla budżetu – milion czy miliard – z tej prozaicznej przyczyny, że wartości te przekraczają jego wyobraźnię. To jakby z perspektywy bakterii oceniać świat człowieka. Mało kto wie czym jest budżet państwa i dokładnie co go zasila i co go obciąża. Tej wiedzy państwo szczędziło swoim obywatelom, czego efekty możemy obserwować dzisiaj: przejęcie władzy przez PiS jest w głównej mierze skutkiem ignorancji Polaków, którzy dali sobie wmówić, że ośmiorniczki za kilkadziesiąt złotych, spożywane „na koszt podatnika” przez notabli najwyższego szczebla są powodem wszechobecnej biedy. W istocie kolacje za kilka tysięcy złotych finansowane z budżetu państwa były patologią, natomiast zważywszy skalę, nie miały najmniejszego wpływu na stan finansów publicznych. Również podwyżki po kilka czy kilkanaście tysięcy złotych dla urzędników państwowych najwyższego szczebla tudzież parlamentarzystów, które chciało sobie zafundować Prawa i Sprawiedliwość, pomimo tego, że kosztowałyby podatnika ze dwadzieścia kilka milionów PLN, nie wstrząsnęłyby budżetem. Nawet takie „zdarzenia” można rozważać tylko w kategoriach etyki, że to czyste skurwysyństwo, bo kwoty o których mowa są „relatywnie małe”.      

Wiedza o skali wpływów budżetowych jest obywatelowi niezbędna, żeby na przykład wiedzieć, czy obietnice wyborcze typu „darmowe leki dla seniorów”, „Program 500+”, czy obniżenie wieku emerytalnego mogą się odbyć bez szkody dla ogółu, tzn. czy ich realizacji obywatel nie odczuje w tym, że pozbawi go innych, istotnych „profitów” jak rewaloryzacja świadczeń, czy dostęp do kultury.     

Te informacje są dostępne na stronach Ministerstwa Finansów: http://www.finanse.mf.gov.pl/budzet-panstwa/wplywy-budzetowe - wpływy budżetowe oraz http://www.finanse.mf.gov.pl/pl/web/bip/ministerstwo-finansow/dzialalnosc/finanse-publiczne/sytuacja-makroekonomiczna-i-finanse-publiczne/informacja-kwartalna - wydatki

Sprawa wpływów jest prosta – składa się na nie kilka podatków

Wyszczególnienie – rok 2015

Wpływy [tys. PLN]

Udział

Podatek dochodowy od osób prawnych

32 894 156

11%

Podatek dochodowy od osób fizycznych

83 140 145

27%

Podatek od towarów i usług

123 120 798

40%

Podatek akcyzowy

62 808 633

21%

Podatek od gier

1 337 125

0%

Podatki zniesione

60

0%

Cła

2 929 145

1%

Razem

306 230 062

100%

Widać tu przede wszystkim skalę wpływów – to około 300 miliardów. Także udział poszczególnych podatków. Pewne dane zaskakują, jak np. niski wpływ cła. Między bajki można włożyć prognozę rządu, że uszczelnienie systemu podatkowego da nam dodatkowe przychody na poziomie 50 miliardów.

Mając teraz świadomość skali łatwiej teraz odpowiedzieć sobie na pytanie, czy państwo stać na takie gesty jak „Program 500+”, który (po uwzględnieniu faktu, że jego część wróci do budżetu w postaci podatku) wart 14 miliardów PLN (około 4,6% wpływów budżetowych), czy wcześniejsze emerytury, które będą dodatkowym kosztem rzędu nie mniej, niż 10 miliardów PLN rocznie (co stanowiłoby 3,3% wpływów budżetowych).

https://www.obserwatorfinansowy.pl/dispatches/projekt-koszt-obnizenia-wieku-emerytalnego-w-latach-2016-2019-to-okolo-40-mld-zl/

sobota, 23 lipca 2016
piątek, 22 lipca 2016

 

czwartek, 21 lipca 2016
Szydło rżnie głupa

 

 

 

„Rząd rżnie głupa” – powiedział Janusz Korwin Mikke z trybuny sejmowej w 1992. Nie wiem, czy to on jest twórcą związku frazeologicznego, który na trwale wniknął do języka polskiego i zadomowił się w słownikach (https://pl.wiktionary.org/wiki/r%C5%BCn%C4%85%C4%87_g%C5%82upa). Znaczy to tyle samo, co „udawać Greka”, „strugać wariata”, czyli „z premedytacją udawać brak doświadczenia, niewiedzę, w celu wprowadzenia kogoś w błąd”.

Po medialnych reperkusjach PiS wycofało się z programu podwyżek dla wysokich urzędników i posłów, który został przez tabloidy okrzyknięty programem „Koryto +” (© Paweł Kukiz).

Najpierw okazało się, że premier polskiego rządu nie wiedziała o skali podwyżek i zaapelowała do swojego klubu o obniżenie swojego uposażenia. Jak zwykle z tym uśmieszkiem niewinności i zupełnego zaskoczenia przyklejonym do ust. Jak gwiazda, która właśnie otrzymała Oskara” i jest zdumiona, zszokowana. Nie jest godna, nie zasługuje. 

http://wpolityce.pl/polityka/301443-tylko-u-nas-beata-szydlo-nie-chce-wysokiej-podwyzki-premier-poprosila-klub-pis-o-zmiane-projektu-ustawy-w-tej-sprawie-ta-podwyzka-idzie-za-daleko

Również Jarosław Kaczyński (67 l.) nie wiele wiedział o projekcie.

Jak dowiedział się Fakt24, prezes PiS bardzo się zdenerwował na to, że nie znał wszystkich szczegółów projektu o podwyżkach. – Wcześniej omawiane były kwestie pensji dla pierwszej damy czy zwiększenia uposażeń wiceministrów, bo z tym jest rzeczywiście problem. O podwyżkach dla posłów i senatorów nie było mowy – mówi nam ważny polityk PiS. – Prezes jest wściekły. Nie wiedział o podwyżkach dla parlamentarzystów. O tym nie było mowy! – dodaje.  

http://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/jaroslaw-kaczynski-przeciwko-podwyzkom-w-sejmie-i-w-senacie/6blgtjk

Okazuje się, że Najważniejsza Osoba w Państwie, z którą do tej pory uzgadniano każde pierdnięcie niewiele wiedziała o tym projekcie. „Nie chcę być w skórze tych, którzy to forsowali” – powiedział nasz przywódca, zapowiadając tym samym ukaranie kozłów ofiarnych.

Zatem spisek. Spisek, proszę państwa. Kolejny zamach na suwerena po tym, jak Marta Kaczyńska zaapelowała o to, żeby nie włączać „apelu smoleńskiego” do obchodów wybuchu rocznicy Powstania Warszawskiego. Kolejny pod raporcie NIK, który zmiażdżył Kancelarię PAD-a, która zrobiła audyt, „bilans otwarcia” po przejęciu „spadku” po prezydencie Komorowskim.

Jeśli Kaczyńskiemu marzyła się nie tak dawno Polska jako Turcja – Bis, to strach się bać (https://www.wprost.pl/451487/Kaczynski-Polska-bedzie-jak-Turcja-Ale-najpierw-zmiana-wladz-i-elit).

 

***

 

Polecam dzisiaj:

http://wyborcza.pl/1,75968,20428549,czwartkowe-wystepy-maziarski-uwolnic-marte-kaczynska.html#BoxGWImg

http://wyborcza.pl/1,75968,20429528,klamstwa-przyszlego-prezesa-ipn.html#BoxGWImg

środa, 20 lipca 2016
Srom pierwszych dam, czyli koryto plus

 

 

 

 

W niedzielę 11 października ub.r. o godz. 8 rano przy ul. Miodowej w Warszawie Beata Szydło wzięła udział w otwarciu wystawy "Restauracja Ewa & Przyjaciele". To akcja PiS, w ramach której partia przypominała „o aferach z ośmiu lat rządów PO”. Szydło - wówczas kandydatka na premiera - dodała, że wszystkie afery miały wspólny mianownik. - Uczestniczyli w nim politycy i ludzie powiązani z obecnym układem władzy. A podatnicy, każdy z nas tracił pieniądze, bo to był skok na kasę, jak niektórzy twierdzili, „kręcenie lodów”, po to, żeby w szemrany sposób dorobić się kosztem ludzi, kosztem polskiego państwa - wyliczała.

Przy stołach siedzieli byli ministrowie PO: Elżbieta Bieńkowska i Sławomir Nowak - ich podobizny wykonano z tektury.

W „Restauracji” znalazły się gadżety, które miały przypominać o aferach, jak m.in. odtworzone rachunki za obiady w restauracjach, gdzie podsłuchiwano polityków (opatrzone nagłówkiem „na koszt podatnika”).   

http://wyborcza.pl/1,75398,19004693,ewa-i-przyjaciele-beata-szydlo-otwiera-restauracje.html

http://telewizjarepublika.pl/szydlo-otworzyla-restauracje-quotewa-amp-przyjacielequot,24682.html

Jednym z elementów negatywnej kampanii wyborczej Prawa i Sprawiedliwości było ustawiczne przypominanie wyrwanych z kontekstu i nagranych potajemnie słów Bieńkowskiej. Na taśmach ujawnionych przez gazetę „Do Rzeczy” zarejestrowaną wypowiedź minister na temat pensji jej znajomej. - Mówi, ja dostawałam, powiem ci 6 tysięcy... 6 tysięcy... Rozumiesz to? Albo złodziej, albo idiota... To jest niemożliwe, żeby ktoś za tyle pracował - mówiła Bieńkowska do szefa CBA Pawła Wojtunika.

PiS żeruje na emocjach ludzi niezamożnych, dla których wynagrodzenie na poziomie 6 tys. złotych jest czymś niewyobrażalnym. Ktoś żyjący z najniższej emerytury lub renty (nieco ponad 600 złotych) lub otrzymujący za ciężką pracę fizyczną minimalne wynagrodzenie nawet nie wie, że w tej chwili przeciętna płaca to ponad 4.200 złotych. Jeśli do tego wysoka pensja dotyczy jakiegoś urzędnika, w oczach ludzi prostych – po prostu darmozjada, to łatwo w kimś takim wzbudzić złe emocje. Zresztą do tej pory tuby PiS skutecznie szczują opozycję, wykorzystując argument wysokiej pensji wybranych urzędników unijnych, sędziów, czy prezesa Trybunału Konstytucyjnego. Przedstawiają to jako przykład drenowania kieszeni podatnika, oczywistej niesprawiedliwości społecznej. Zawsze wskazują na oponenta, nigdy na siebie. Biedny człowiek ma wrażenie, że Platformersi i ich elektorat żywią się wyłącznie ośmiorniczkami podawanymi w ekskluzywnych restauracjach, a politycy PiS-u kanapkami przygotowanymi w domu przez współmałżonków.  

Srom znaczyło kiedyś tyle co wstyd, hańba, niesława.

W poniedziałek wieczorem do Sejmu wpłynął projekt ustawy PiS zwiększającej wynagrodzenia dla osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe. Poza posłami, którzy na proponowanych zmianach skorzystają niewiele, podwyżki dotyczą zatem nominatów Prawa i Sprawiedliwości. Jak podaje portal money.pl, jeśli nowy projekt PiS wejdzie w życie, podwyżki dla rządzących będą coroczną normą. A najlepsze, że wzór wynagrodzeń jest tak skonstruowany, że każda podwyżka pensji wśród Polaków będzie skutkować co najmniej dwukrotną podwyżką dla rządzących.

http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/podwyzki-dla-rzadu-beda-co-rok-w-2020-roku,2,0,2125314.html

Skandalem nie jest sam fakt podniesienia sobie wynagrodzeń tylko skala. W czasie, gdy najbiedniejszym emerytom rewaloryzuje się świadczenia o 5 PLN (słownie: pięć złotych)  i rzuca się jednorazowo ochłap w wysokości paruset złotych, rząd PiS proponuje sobie podwyżki rzędu 50% i wyżej, co daje kwoty kilkutysięczne.

Tak wygląda – wg money.pl – tabela płacowa (zwrócić uwaga należy na „mnożnik”).


 

Hipokryzją (co za wyświechtane słowo) jest uzasadnienie wniosku:

Wieloletni brak waloryzacji na tych stanowiskach doprowadził do sytuacji, w której osoby o wysokich kwalifikacjach nie przyjmują ofert na kierowniczych stanowiskach państwowych albo rezygnują z zajmowanych stanowisk, z uwagi na relatywnie niski poziom wynagrodzeń. Ponadto obecny system wynagradzania osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe doprowadził do sytuacji, w której pracownicy zatrudnieni na wyższych stanowiskach w służbie cywilnej w danym urzędzie są lepiej wynagradzani niż osoby zajmujące kierownicze stanowiska państwowe w tym samym urzędzie.

Obecnie obowiązujący system wynagradzania osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe nie uwzględnia elementów motywacyjnych dla tych osób. Brak jest jakichkolwiek relacji między wysokością wynagrodzeń a efektami ich pracy.

Nie zauważyłem, żeby jakikolwiek z ministrów, szefów rządu, czy prezydentów odszedł z pracy z powodu niskiego wynagrodzenia, zwłaszcza, że pensje łączą się często z uposażeniem posła (ministrowie). To samo dotyczy wysokich urzędników. Są dymisjonowani, ale nigdy nie odchodzą z przyczyn finansowych. Taka ich natura. Jedyny problem, który się pojawiał to niskie pensje wiceministrów, którzy podobno faktycznie odwalają cała robotę. Minister jest ich zwierzchnikiem i „twarzą resortu”. Więc jeśli to był problem, należało go usunąć „punktowo”.    

Bezczelnością jest twierdzenie, że wprowadza się system motywacyjny, który (jak w biznesie) ma uzależnić wynagrodzenie od efektów pracy. Jako kryterium przyjęto PKB. Pytam dlaczego? Dlaczego PKB, a nie na przykład dług publiczny. Jeśli przedsiębiorca się zadłuża nadmiernie i źle inwestuje, to splajtuje. Jeśli gospodarstwo domowe zaciąga kredyt, a dochody nie pozwalają na spłatę kredytu, to wkrótce może liczyć na wizytę komornika. Państwo się systematycznie zadłuża, a niezależnie od tego PKB rośnie. Wszystkie zwiększone wydatki budżetowe, które „funduje” nam rząd Szydło, jak „Rodzina 500+”, czy bardzo prawdopodobne obniżenie wieku emerytalnego (w tej chwili budżet dopłaca do emerytur 60 mld PLN), to działania „na kredyt”, które zadłużają państwo.    

Nowelizacja ustawy zakłada też, że wynagrodzenie zaczęłaby otrzymywać żona prezydenta pierwsza - w wysokości 55 proc. pensji męża, czyli głowy państwa. W projekcie wskazano, że pierwsza dama uczestniczy w wizytach zagranicznych, uroczystościach państwowych, obejmuje patronaty nad wydarzeniami. Że jest to kwota na poziomie  wynagrodzenia wiceministra jakoś nikt nie zauważył.

Nowe przepisy objęłyby także byłych prezydentów i byłe „pierwsze damy”, wybranych od 1989 roku.  

 

 

wtorek, 19 lipca 2016
Polska imienia braci Kaczyńskich

 

 

W roku 2008 Sejm „w celu zapewnienia zawodowego, rzetelnego, bezstronnego i politycznie neutralnego wykonywania zadań państwa” przyjął ustawę o służbie cywilnej, która  określała „zasady dostępu do tej służby, zasady jej organizacji, funkcjonowania i rozwoju”.

Jednym z pierwszych „dobrozmianowych” aktów prawnych było wprowadzenie zmian do obowiązującej ustawy o służbie cywilnej. Wyższe stanowiska w służbie cywilnej są teraz obsadzane w drodze powołania, a nie konkursu. Stosunki pracy z osobami zajmującymi obecnie takie stanowiska miały wygasnąć po 30 dniach. Ekipie PiS chodziło, o czym mówiła wprost,  o zastąpienie kadry urzędniczej wysokiego szczebla ludźmi deklarującymi poparcie partii władzy. Pogrzebano tym samym ideę „bezstronnego i politycznie neutralnego wykonywania zadań państwa”. Ludzi wykształconych i doświadczonych zastępuje się partyjnymi nominatami.   

Kuźnią apolitycznych i profesjonalnych kadr służby cywilnej była Krajowa Szkoła Administracji Publicznej (KSAP). Szkoła została utworzona decyzją rządu Tadeusza Mazowieckiego w maju 1990, a we wrześniu 1991 przyjęła pierwszych słuchaczy. Zadaniem KSAP było wsparcie reform administracji publicznej oraz budowa nowoczesnej służby cywilnej w Polsce. KSAP powstała jako pierwsza tego typu instytucja w państwach byłego bloku komunistycznego. Szkoła wzorowana jest na francuskiej École nationale d'administration (ENA).

Dzisiaj Rada Ministrów obraduje nad zmianą ustawy o Krajowej Szkole Administracji Publicznej. Ustawa przewiduje m.in. nadanie uczelni imienia Lecha Kaczyńskiego. Kolejny szczyt hipokryzji został zdobyty.

W czasach okupacji niemieckiej głównym placom i ulicom nadawano imię Führera i innych dygnitarzy. I tak były Adolf-Hitler-Straße, Adolf Hitler Platz, Joseph-Goebbels-Straße, itp.

To samo robili komuniści. Poszli dalej, nadając na przykład miastom imiona ideologów i działaczy (Karl-Marks-Stadt, Leningrad, Stalingrad, Dzierżyńskij). W Polsce mieliśmy czasowo Stalinogród zamiast Katowic. Zmiana nazw dotyczyła ulic, szkół i innych obiektów (że wspomnę Pałac Kultury im. Józefa Stalina).

Czy to było skuteczne narzędzie indoktrynacji? Na ogół nie. 

Jak widać prezes PiS (zresztą podobnie jak inni politycy jego partii, którzy dorastali z PRL-em), umysłowo tkwi w czasach słusznie minionych. Na nim komunistyczna indoktrynacja wycisnęła piętno, stąd wcześniejsze pomysły, aby wrócić do formatu kształcenia z czasów realnego socjalizmu (8 klas szkoły podstawowej plus 4 lata liceum). Tym można uzasadnić, że telewizja publiczna próbuje wracać  do starych programów, jak „Teleranek”, „Sonda”, czy „Pegaz”.

Można żywić nadzieję, że równie szybko jak przybywa pomników i tablic z nowymi nazwami, tak szybko będą znikały.

Była destalinizacja, będzie depisacja.

 

 

poniedziałek, 18 lipca 2016
Przeczytane, obejrzane, usłyszane. Przegląd tygodnia

 

 

Wyborcza kontra Fronda, czyli Leszek Balcerowicz w zderzeniu z Januszem Szewczakiem

http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,20383384,przyznaje-sie-pan-do-winy-leszek-balcerowicz-o-smieciowkach.html#TRwknd

http://www.fronda.pl/a/janusz-szewczak-dla-frondy-repolonizacja-bankow-to-po-prostu-repolonizacja-polski,75054.html

Pierwszy z wymienionych panów tłumaczy „na chłopski rozum” dlaczego nie jesteśmy drugą Szwajcarią i co by było, gdyby Polska w krótkim czasie nie wdrożyła drastycznych reform, przeprowadzając skrajnie niewydolną gospodarkę centralnie planowaną, bazującą na przedsiębiorstwach państwowych, do gospodarki kapitalistycznej, opartej na prywatnej własności.

Warto przeczytać, choć wiadomo, że tłuszcza jest oporna na argumenty. Jej jest dedykowany wywiad z Januszem Szewczakiem.     

Janusz Szewczak to aktualnie poseł Prawa i Sprawiedliwości, dość prominentny, a wcześniej (do nadal) „główny ekonomista SKOK-ów” i publicysta prawicowy (https://pl.wikipedia.org/wiki/Janusz_Szewczak, http://www.sejm.gov.pl/sejm8.nsf/posel.xsp?id=376). Twarz „dobrej zmiany”. Autor biblii dla polskich frustratów pt. „Banksterzy. Kulisy Globalnej Zmowy”.

Nadal mnie dziwi, gdy osoby „współodpowiedzialne” za  miliardowe „przekręty”, za tę ewidentną „gangsterkę” (przepraszam za nadużywanie cudzysłowu, ale „w tym kraju” te dwa znaki interpunkcyjne, jak nic innego, chronią przed odpowiedzialnością) nadal całkiem dobrze funkcjonują, pnąc się po szczeblach kariery w RP 4.1. Warto przypominać, że  tylko upadłość SKOK Wołomin kosztowała polskiego podatnika 2,2 mld PLN. A przecież nie tak dawno upadły też inne kasy: Jowisz, Kujawiak, Arka … Gdyby nie regulacje prawne z 2012 przepchnięte przez koalicję PO - PSL, wbrew stanowisku PiS, zwiększające nadzór państwowy (KNF) nad „kasami” (http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU20120000855) i wprowadzające zabezpieczenia depozytów Bankowym Funduszem Gwarancyjnym (http://www.bankier.pl/wiadomosc/Zamiast-do-banku-to-do-SKOK-u-Od-dzis-bezpieczniej-3001768.html), mielibyśmy afery nieporównywalnie większe od Amber Gold.

http://www.polskieradio.pl/42/3306/Artykul/1317727,Za-upadlosc-SKOK-Wolomin-zaplacimy-wszyscy-Kasa-bedzie-kosztowac-BFG-22-mld-zl

http://tvn24bis.pl/z-kraju,74/skok-i-i-ich-pieniadze-oto-najwazniejsze-liczby,526827.html

Ale o tym „ciemny lud” z publikacji posła Szewczaka się nie dowie. Dowie się za to, że banki – zwłaszcza te zagraniczne - to „lobby lichwiarsko-bankowe”.

„W naszym kraju te banki mają prawdziwe Eldorado, osiągają tu 20-30-procentową rentowność [czy na pewno? http://www.efcongress.com/sites/default/files/kbd_raport_nt_rentowno_ci_sektora_bankowego.pdf]. Podobna sytuacja nie występuje chyba nigdzie na świecie, może poza jakimiś półkolonialnymi systemami. Ci ludzie przyzwyczaili się do jedzenia polskich „konfitur” chochlą, a nie łyżeczką, jak czynią to przeciętni Polacy; i będą bronić tych gigantycznych zysków transferowanych każdego roku w olbrzymich kwotach” – uczy nas Szewczak.

Pytam zatem: dlaczego polski bank państwowy stracił klientów na rzecz innych banków z kapitałem obcym? Bo uprawia taką samą „lichwę”. Dlaczego klienci bardziej wolą usługi „banksterów” od kas spółdzielczych, mimo, że (dzięki Platformie) oszczędności w SKOK-ach są już bezpieczne? Bo oferty „normalnych” banków są atrakcyjniejsze.  I kto tu jest lichwiarzem?

Jak widać, bezczelność Szewczaków jest  jak w powiedzeniu o złodzieju, który krzyczy: „Łapać złodzieja!”. I nikt nie pyta: Panie Szewczak, a gdzie te miliardy, które „wyparowały ze SKOK-ów”.  Wkrótce „tłusty kocur”, upasiony na SKOK-ach, będzie obrastał w sadło przy korycie z napisem „Repolonizacja Banków”.  

Balcerowicz i Szewczak. Dwie rożne, trudne do porównania jakości. Argumenty kontra magiel, kultura kontra szambo, powściągliwość kontra hejt. Przy Balcerowiczu poseł Szewczak wygląda jak cinkciarz spod Pewexu. Strach się bać, gdy takim domorosłym politykierom, manipulatorom, konformistom i karierowiczom (przeczytaj ponownie: https://pl.wikipedia.org/wiki/Janusz_Szewczak) Kaczyński powierza odpowiedzialne funkcje.

A propos Szewczaka, o ścieraniu się różnych grup wpływów w PiS pisze także Dominika Wielowieyska (?) w sobotnim wydaniu Gazety Wyborczej.

 

***

 

Lubię Andrzej Celińskiego. Cenię go za uczciwość, intelekt i odwagę . Na antenie radia TOK FM „nie zostawił suchej nitki” na partii rządzącej, która „od wygranych wyborów nie ustaje w bitwie o stołki w państwowych firmach”. Polska pod PiS-em jako azjatycka część Europy.

http://wyborcza.pl/10,82983,20399305,celinski-kaczynski-ze-swoja-banda-kradnie-bardziej-niz-po.html

Podpisuję się pod Pana diagnozami obiema rękami.

 

***

 

Portal Fronda jeszcze bardziej schamiał. Ludzie o innych poglądach, niż linia tego medium, jak na przykład Maria Peszek, to debile. Inwektywy umieszczane są już nawet w tytułach. Zatem co? Terlikowski – debil, Terlikowska – debilka?

http://www.fronda.pl/a/debilizm-peszek-przeraza-plodzenie-dzieci-w-dzisiejszych-czasach-to-arogancja,75171.html


***


Jak jesteśmy przy Frondzie, to warto zwrócić uwagę co napisał Tomasz Terlikowski na temat rozważań papieża Franciszka o dopuszczeniu rozwodników do sakramentu komunii. Te rozważania skomentował tytułem: „Nie dać się oślepić ślepym przewodnikom ślepych” (tytuł został później zmieniony na „By nie dać się oślepić ślepym przewodnikom ślepych, warto czytać Caffarrę”).  

- Wierzącym katolikom, którzy są zaniepokojeni o doktrynę wiary dotyczącą małżeństwa, odpowiadam po prostu: czytaj i medytuj Katechizm Kościoła Katolickiego, paragrafy 1601-1606 – mówił kard. Caffarra. - A kiedy będziesz słyszał jakieś wypowiedzi na temat małżeństwa – nawet, jeśli będą one padały z ust kapłanów, biskupów czy kardynałów – a potem dostrzeżesz, że są one niezgodne z katechizmem, nie słuchaj ich. Oni są ślepymi przewodnikami ślepych – mówił kard. Caffarra, którego cytował Terlikowski.

http://www.fronda.pl/a/terlikowski-by-nie-dac-sie-oslepic-slepym-przewodnikom-slepych-warto-czytac-caffarre,75037.html

Jeśli ktoś staje w opozycji do hermetycznego światopoglądu Terlikowskiego, to znaczy, że nie ma racji. Terlikowski ma zakonserwowany stosunek do wielu kwestii, a szczególnie do sakramentu małżeństwa. Związek lub małżeństwo świeckie zawarte po rozwodzie to zdrada małżeńska, czyli grzech śmiertelny. Koniec i kropka. Ta kwestia w ogóle nie podlega dyskusji. Trwanie w uświęconym przez kościół związku małżeńskim, które (również) powinno charakteryzować katolika - to jego differentia specifica, jeden z niewielu atrybutów dobrego chrześcijanina będących w posiadaniu pana Tomasza. Zapomniałbym, że jest jeszcze jedna, odświętna dewiza, którą w pewnych wypadkach TPT był powtarzać: to frazes o hierarchiczności w kościele katolickim i świętym obowiązku podporządkowania się decyzji zwierzchników.

„Ślepy przewodnik ślepych” za kilka dni będzie w Krakowie. Jest prawdopodobne, że będzie mówił o miłosierdziu jako obowiązku każdego chrześcijanina, o miłości bliźniego płynącej z przykazań Jezusa Chrystusa, o dobrym Samarytaninie, w kontekście fali uchodźców z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej, która nadal zalewa Europę. Nie daj Boże, żeby znów zaapelował – jak we Włoszech - o to, by każda parafia przyjęła jedną rodzinę uchodźców. Pan Tomasz ma w tej kwestii odmienne zdanie od zwierzchnika kościoła katolickiego i katechizmu.

Kto ma w tej sprawie rację: papież czy parapapież? I czy grozi nam schizma?

http://wyborcza.pl/magazyn/1,148049,18850545,schizma-w-polskim-kosciele-franciszek-nie-jest-ich-papiezem.html



***

 

Dość głośno o kolejnym pomyśle, żeby programem „Rodzina 500+” objąć też życie poczęte. Brzmi jak dowcip?  

http://www.fronda.pl/a/pis-ma-program-500-na-dzieci-poczete,75038.html

Śmiać się, czy płakać?

 

***


 

 

Tak wiceminister sprawiedliwości, twarz resortu (pan Zbyszek działa w cieniu) skomentowal na Twitterze zamach w Nicei. Bez komentarza.

niedziela, 17 lipca 2016
Manifest lipcowy

 

 

Im bardziej zgnuśniała Europa Zachodnia chce ostatecznie popełnić samobójstwo z rąk sprowadzanych w tym celu, opłacanych i zachęcanych do używania i "zajechania" Europy muzułmanów, tym większa ODPOWIEDZIALNOŚĆ za CAŁĄ Europę spoczywa na Europie Środkowo-Wschodniej. W tym szczególnie na chrześcijańskiej POLSCE, obchodzącej właśnie 1050 rocznicę swego Chrztu.

W ostatniej chwili, przez zmianę rządu i wszystkich władz przyszedł dla Polski ratunek hamujący nasz upadek.

Żałośni europejscy, unijni, zblazowani, bezduszni dygnitarze, pogrobowcy europejskich, antycywilizacyjnych, barbarzyńskich  rewolucji, coście zrobili z powierzoną wam po II wojnie europejską cywilizacją?

Zatraciliście ją, upokorzyliście, oddaliście gwałcicielom.

Jesteście z tymi lewackimi ideologiami, na równi ze swymi afrykańsko-azjatyckimi "gośćmi" zabójcami swych własnych narodów.

Udręczeni, obezwładnieni przez was Europejczycy zalani łzami i krwią swych bliskich czekają, aż wreszcie pójdziecie stąd PRECZ!!!

Krystyna Pawłowicz

 

http://www.fronda.pl/a/krystyna-pawlowicz-polska-ratunkiem-europy,75170.html

 

Chciałoby się już tylko dodać: „Ein Volk, ein Reich, ein Führer”

 


piątek, 15 lipca 2016
Element animalny. Z dedykacją dla ministra Błaszczaka

Dzisiaj rano przeżyłem duży szok, gdy dotarła do mnie wiadomość o zamachu terrorystycznym w Nicei. Padło już wiele słów wyrażających smutek i solidarność z rodzinami ofiar i narodem francuskim.

Padło też wiele niepotrzebnych, gorszących słów z ust polskich polityków.

Znów wybiło antyeuropejskie szambo.

Gościem Polsatu był minister Mariusz Błaszczak.  

http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2016-07-15/blaszczak-to-konsekwencja-dziesiatek-lat-polityki-multi-kulti-i-poprawnosci-politycznej/

Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji już w pierwszych zdaniach powiedział, że zamach jest „konsekwencją polityki multi-kulti i polityki poprawności politycznej”. „Tak właśnie się multi-kulti kończy” - zawyrokował. Taka jest naturalna konsekwencja otwartości na inne narody i rasy. A zatem nie jest winny szalony fanatyk, który ciężarówką rozjechał zgromadzony na ulicy tłum, a następnie rozstrzelał kolejnych spacerowiczów, ale państwo i społeczeństwo, które na to pozwoliło.  Dowiedzieliśmy się, że nie jest to wina indoktrynacji, fundamentalistów religijnych, ISIS, ale że odpowiedzialność leży po stronie wspólnoty, która przyszłemu terroryście pozwoliła przez lata żyć w swoim gronie.  To po prostu społeczeństwo francuskie dokonało rodzaju samobójstwa.

Dalej minister zastanawia się:

„Ciekawe jak się zachowają media – te ogarnięte poprawnością polityczna – czy pokażą zdjęcie [martwej] dziewczynki z lalką, jak w przypadku zdjęcia chłopca, który przepływał przez Morze Śródziemne i który utonął (…). Tym zdjęciem epatowano nas przez miesiące. Ciekawe, czy teraz ta sytuacja będzie tak [samo] przedstawiona. Z pewnością nie. Znowu będą łzy pani Mogherini, podświetlanie [wieży Eiffla], zestaw kredek w kolorze tęczy – wiadomo do czego to nawiązuje (LGBT – to są te kolory tęczy) i będą po chodnikach malowali kwiaty, zrobią jakiś marsz i potem skończy się tak jak się skończyło w Belgii, a potem w Paryżu.

Błaszczak dwukrotnie „potknął” się o  „szefową unijnej dyplomacji” Federicę Mogherini, która kiedyś, podczas konferencji prasowej dotyczącej zamachów terrorystycznych w Brukseli, wybuchła płaczem. Nie przypominam sobie, żeby jakiś minister lub znany polityk europejski komentował w tak pogardliwy sposób łzy tych, którzy opłakiwali tragedię smoleńską. Po co więc polski wysoki urzędnik, minister, szef resortu spraw wewnętrznych, zrobił ten chamski przytyk do polityk, która ma niewiele wspólnego z tragedią w Nicei – ani nie jest Francuzką, ani nie odpowiada za bezpieczeństwo we Francji. Mogherini to - formalnie, według nazewnictwa unijnego - „wysoki przedstawiciel UE do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa” (https://pl.wikipedia.org/wiki/Federica_Mogherini). Nie oznacza to, że to ona kreuje lub kształtuje politykę bezpieczeństwa wewnętrznego poszczególnych państw, bo te kwestie leżą w gestii ich rządów (o polityce bezpieczeństwa UE można przeczytać tu:https://pl.wikipedia.org/wiki/Polityka_bezpiecze%C5%84stwa_Unii_Europejskiej). W szczególności trudno ją obwiniać za to, co zrobił Tunezyjczyk, który 11 lat temu wyemigrował do Francji z byłej kolonii francuskiej, co nie jest bez znaczenia.  

Tu chodzi najpewniej o to, żeby tragedię wykorzystać do antyeuropejskiej propagandy, żeby przez ten haniebny czyn fanatyka religijnego skierować uwagę na wysokich rangą polityków unijnych, którzy tak mocno PiS-owi zachodzą za skórę. To jest wyjątkowo wredna manipulacja: patrzcie, nie radzą sobie z własnymi problemami, a nas mają czelność pouczać. Ba, to ich lekkomyślność doprowadziła do tej i poprzednich tragedii. Ta „lewacka” polityka unijna, której reprezentantką jest Mogherini, niegdysiejsza działaczka włoskiej młodzieżówki komunistycznej, a następnie partii lewicowych.

Wyjątkowa podłością jest włączanie w temat nicejski wątku mniejszości seksualnych. Widać, że PiS chce upiec wiele pieczeni na jednym ogniu: i wzniecić niechęć do liberalnej Europy, i dokopać urzędasom, i poszczuć na pedałów. A przede wszystkim podsycić ogień ksenofobii, bo według sondaży niechęć do muzułmanów jest spoiwem, która Polaków jednoczy.

Błaszczak kontynuował:

„Ja dbam o bezpieczeństwo Polski i Polaków (…). My w odróżnieniu od zachodu Europy nie mamy takich problemów. Nie mamy dzielnic, w których panuje inne prawo niż prawo polskie, a więc nie mamy „no-go zones”, do których nie wkracza polska policja, i póki rządzi Prawi i Sprawiedliwość tego nie będzie. Przypomnę, że we wrześniu ubiegłego roku rząd koalicji PO – PSL zgodził sią na przyjęcie tysięcy, tysięcy (!) emigrantów z Północnej Afryki i Bliskiego Wschodu”.

Oto polski minister zrównuje terrorystów z emigrantami, którzy opuszczając ogarnięte wojną i aktami terroru kraje ratują często życie.  Zrównuje kata z ofiara. Rząd PO-PSL, który (w minimalnym) stopniu wykazał się empatią i wynikającą z chrześcijańskiego systemu wartości troską o życie innego człowieka - obwinia o sprzyjanie terroryzmowi. Tylko debil lub skrajny hipokryta może porównać wieloetniczną Francję, z kilkunastoprocentowym odsetkiem muzułmanów z Polską, która zobowiązała się przyjąć 7.000 uchodźców.

Ciekawe jak nasi zachodni sąsiedzi odniosą się do kłamliwych słów dotyczących „dzielnic zakazanych”, gdzie rzekomo rządzi prawo szariatu.

Panu Błaszczakowi, jego obozowi i wyznawcom dedykuję poniższe filmy. W internecie jest ich duży wybór. Tak wygląda wojna.

Czy można uchylać się od pomocy tym, którzy próbują się wyrwać z piekła, uratować siebie i swoich bliskich? Czy można odwracać się plecami do bliźnich i ich tragedii?

Błaszczak pokazuje, że można. Można nawet na tym zbijać kapitał polityczny.  

 

 

 

 
1 , 2
Tagi
zBLOGowani.pl