RSS
niedziela, 28 sierpnia 2011
Niedzielny poranek

czwartek, 25 sierpnia 2011
Dwa tygodnie później

czwartek, 18 sierpnia 2011
Tydzień później

sobota, 13 sierpnia 2011
Dzicy lokatorzy

środa, 10 sierpnia 2011

Media prawicowe rozpoczęły wsparcie PiS-u w kampanii wyborczej wykorzystując trupa Andrzeja Leppera. Jak to możliwe, żeby na osobie do cna skompromitowanej, która była związana z Jarosławem Kaczyńskim, jako wicepremier i minister koalicyjnego rządu, a którą ówczesna opozycja od Platformy po SLD zwyczajnie gardziła i w żadne konszachty z nią nie wchodziła, PiS może zbijać kapitał polityczny, a uderzać w konkurentów? Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny „Gazety Polskiej”, mówi, że Andrzej Lepper całkiem niedawno w rozmowie z nim twierdził, że zdecydował się potwierdzić przed prokuratorem wersję Kaczyńskiego, iż źródłem „przecieku” w aferze gruntowej jest ówczesny minister MSWiA w rządze PiS - Samoobrona – LPR, Janusz Kaczmarek. Sam Lepper miał się obawiać o własne życie. Kiedy miała się odbyć „niedawna” rozmowa Sakiewicza z Lepperem? Sakiewicz mówił w takiej kolejności: całkiem niedawno, kilka miesięcy temu, na jesieni ubiegłego roku. Teraz okazuje się, że we wrześniu ubiegłego roku, a więc prawie rok temu. Jarosław Kaczyński przygotowywał się do składania zeznań przed prokuratorem w tej samej sprawie w chwili, gdy Lepper zakładał sobie stryczek na szyi (czy to nie dziwne?), a więc niemal po roku od rozmowy Leppera z Sakiewiczem. Sakiewicz stawia hipotezę, że Lepper być może zginął, bo chciał potwierdzić istnienie układu, z którym Kaczyński walczył. A jak wiadomo walka z „układem” jest mottem wszystkich działań Kaczyńskiego.

A ja stawiam takie pytania:

1.       Dlaczego Lepper udał się do propagandzisty Kaczyńskiego? Jaki był cel złożenia wizyty osobie, która wcześniej w swoich publikacjach wielokrotnie poniżała Leppera i deklarowała się jako jego zaciekły wróg?

2.       Czy Lepper prosząc o dyskrecję Sakiewicza naiwnie liczył, że rozmowa nie będzie nagrywana, czy wręcz przeciwnie na nagraniu rozmowy mu zależało, a to Sakiewicz miał być elementem jego gry? W końcu nagrywanie rozmów stało się powszechną praktyką od czasów „afery Rywina”.

3.       Co dałoby Lepperowi złożenie przed prokuratorem zeznania, że został poinformowany o akcji CBA, która miała go pogrążyć? Nie miałby w tym absolutnie żadnego interesu, a trudno byłoby mi uwierzyć, że chciałby złożyć zeznania, po których bez wątpienia miałby sprawę karną, bo korupcja byłaby wtedy uwiarygodniona.

4.       Co dałoby Lepperowi pogrążenie Kaczmarka, który – o ile faktycznie poinformował go o planowanej akcji CBA – był jego „dobrodziejem” i to dzięki niemu Lepper nie trafił do więzienia. Kaczmarek jest obecnie tylko „celebrytą” i nie ma powiązań politycznych z koalicją  sprawującą władzę, więc Lepperowi nic by nie dało złożenie zeznań obciążających Kaczmarka.

5.       Przez Kaczyńskiego runęła w gruzach kariera polityczna Leppera. Przez Kaczyńskiego ze szczytów władzy trafił do politycznego Hadesu. Jaki miałby cel, by wspomagać swojego największego wroga i przyczynę swojej życiowej klęski?

Jeśli chcemy się bawić w „politcal fiction” (na poziomie niezależnej.pl), to służę pomocą.

Otóż ugrupowaniem najbardziej zainteresowanym śmiercią Leppera było Prawo i Sprawiedliwość, zaś Jarosław Kaczyński, jeśli nawet nie brał bezpośredniego udziału w mordzie, to ponosi pełną odpowiedzialność polityczną.

Za moją tezą przemawiają następujące okoliczności

  1. Andrzej Lepper był w wolnej Polsce protoplastą prymitywnego populizmu i mimo tego, że był tylko niewykształconym i nieokrzesanym prostakiem, stał się jednym z najbardziej skutecznych polityków. Przed zbliżającymi się wyborami, zwłaszcza dla PiS niewygodne by było, że żyje ktoś, od kogo ściągnęło wzorce zachowań politycznych. Brak szacunku dla państwa prawa (organizowanie słynnych blokad, niszczenie transportów ze zbożem), czarna propaganda (np. kłamstwa dotyczące zasad funkcjonowania gospodarki czy Unii Europejskiej) są wzorcem działań PiS-u, a aparat propagandowy Kaczyńskiego jedynie je zmodyfikował. Kaczyński powinien płacić rodzinie Leppera tantiemy za know-how.
  2. Dla Kaczyńskiego dużym dyshonorem musiało być wchodzenie w układy polityczne z tak odrażającym i prymitywnym typem, skoro dla całego narodu ta egzotyczna koalicja PiS-u i samoobrony była olbrzymim szokiem. Układ Kaczyńskiego z Lepperem - to skaza na wizerunku tego pierwszego, a żyjący i aktywny politycznie Lepper tylko by o tej skazie przypominał. Trzeba nadmienić, że Lepper miał się ubiegać się o stanowisko senatora w najbliższych wyborach parlamentarnych.
  3. Złożenie przed prokuratorem zeznań przez Leppera pogrążyłoby Kaczyńskiego, który stojąc na czele rządu nie dostrzegał korupcji w swoich najbliższych kręgach (policja i MSWiA), a może wręcz ją tolerował (o ile dotyczyła jego partyjnych kolegów lub ministrów, a nie koalicjanta). To PiS niechcący stał się elementem „układu”, zaś Kaczyński pokazał jak miernym jest premierem.
  4. W świecie Lepper uchodził za umiarkowanego socjalistę. Do komunizmu, a w szczególności do idei odbierania bogatym, a dawania biednym, nawiązuje ostatnio często Jarosław Kaczyński. Wyeliminowanie z życia politycznego Leppera, pozbawia Kaczyńskiego konkurenta politycznego ukierunkowanego na ten sam elektorat.
  5. Lepper nazywany był czasem „trybunem ludowym”, zaś wiadomo, że to tytuł, który z definicji przynależny był i jest Jarosławowi Kaczyńskiemu.
  6. Powszechnie wiadomo, że Kaczyński zazdrościł Lepperowi gęstych i bujnych włosów, wzrostu oraz opalenizny.
  7. Z dobrze poinformowanych źródeł wiem, iż najbliższy przyjaciel Jarosława Kaczyńskiego, niejaki kot Alik, miał rzekomo romans z Lepperem, a jego nazwisko pojawiało się w seksaferze.

Czy nie są to wystarczające poszlaki, by postawić Kaczyńskiemu prokuratorskie zarzuty popełnienia zbrodni politycznej, a redaktorowi Sakiewiczowi sprawstwo pomocnicze?

wtorek, 09 sierpnia 2011
Przypowiastka o kieszeniach

Jarosław Kaczyński odpowiedział na pytanie gdzie dokładnie będzie szukał oszczędności, by załatać dziurę budżetową, jeśli PiS wygra wybory:

„Podatek bankowy to jedna propozycja. Przypominam, że w Polsce 12 tysięcy osób ma dochody powyżej 1 miliona złotych rocznie. Możliwości jest wiele.

Kto ma płacić? Z płytkich kieszeni czy z głębokich kieszeni?

Nie może być tak, „żeby ci, którzy dzisiaj jeszcze trzymają się na poziomie średnim, byli spychani w biedę właśnie, dlatego że te głębokie kieszenie się w Polsce nieustannie oszczędza i że rządzą ludzie, którzy bardzo o te głębokie kieszenie, o tę grupę społeczną, dbają".

Rzeczowo i obrazowo, jak u Lenina. 

Tyle,  że miało być o oszczędnościach, a było o tych, których nie będzie oszczędzać.



poniedziałek, 08 sierpnia 2011
Krótka historia pewnej miłości

 

 

 

 

niedziela, 07 sierpnia 2011

Populizm, zarezerwowany w polityce do tej pory z reguły w najwyższych kręgach władzy, głównie po to by ciułać kolejne promile poparcia, zaczyna sięgać samorządów gminnych.

Czy 10 milionów złotych to dużo, czy mało? Dla zwykłego zjadacza chleba, to niewyobrażana kwota – mógłby kupić za to z 70 mieszkań, albo wybudować 20 will. To mniej więcej 7.200 minimalnych miesięcznych wynagrodzeń lub 600 rocznych minimalnych wynagrodzeń – tyle miejsc pracy można za to stworzyć w skali miesiąca lub roku.

W budżecie państwa lub gminy obowiązuje inna skala i taka kwota może być „kroplą w morzu”. Warto się jednak za każdym razem zastanawiać nad sensem wydania każdej złotówki.

Tramwaje Śląskie przygotowują się do odtworzenia linii łączącej Łagiewniki z centrum Bytomia. Budowa torowiska wzdłuż Łagiewnickiej będzie elementem ogromnego kontraktu finansowanego częściowo z funduszy unijnych. Prace mają rozpocząć się jesienią i będą kosztowały 21 mln zł. Podbudowa i słupy trakcyjne zostaną przygotowane pod dwa tory, jednakże środki budżetowe przewidują tylko jeden tor. Położenie drugiego toru kosztowałoby w tej chwili dodatkowe 10 milionów złotych. Jeden tor - to konieczność urządzenia „mijanki” (czyli miejsca, którym będą mogły się minąć tramwaje nadjeżdżające z przeciwnych stron). W najgorszym wypadku, ponieważ cała linia będzie miała nieco ponad 2 kilometry, na przyjazd tramwaju z naprzeciwka podróżni będą musieli poczekać ze dwie minuty. Nie jest to dużo, zważywszy, że często na zmianę światła na skrzyżowaniu tyle właśnie trzeba czekać.

„Nie stać nas jednak na takie prowizoryczne rozwiązania. Praktyka pokazuje, że jeśli teraz nie powstaną dwa tory, to pewnie już nigdy ich nie wybudujemy” - przekonuje radny Andrzej Kostek. Bytomski radny Platformy Obywatelskiej przez kilkanaście dni rozstawiał stolik obok przystanku tramwajowego i zbierał podpisy za przywróceniem dwutorowej linii. Ma ich już ponad półtora tysiąca. Radny Kostek zaznacza, że na najbliższej sesji rady miejskiej będzie zachęcał samorządowców do dofinansowania inwestycji. „Nikt tego nie zrobi za nas. Miasto może wziąć kredyt, bo obecnie zadłużenie Bytomia wcale nie jest takie duże” - uważa.

Pytając o poparcie swojej idei radny Kostek powinien uświadomić osobom, które składały podpis na liście poparcia olbrzymi koszt inwestycji i wskazać źródła jej finansowania. Nie wiem na przykład jaki byłby wkład gminy i czy udałoby się uzyskać dofinansowanie z funduszy unijnych. W tym układzie to co robi radny Kostek - to czysty populizm i demagogia. Zapytajmy Bytomian, czy są za drugim torem na Łagiewnickiej, jeśli mieliby na to wydać ze swojej kieszeni średnio po 60 złotych. Również tych wszystkich, którzy nie korzystają z transportu publicznego i tych, którzy z Łagiewnikami nie mają nic wspólnego.

Czy 10 milionów to dużo, czy mało? Jeśli owe 10 milionów ma tylko skrócić czas przejazdu tramwaju (statystycznie mniej niż 2 minuty), to mielibyśmy do czynienia z głupią fanaberią i roztrwanianiem publicznych pieniędzy.

Budowa boiska typu Orlik z całą infrastrukturą to w chwili obecnej średnio 1,1 miliona złotych. Rewitalizacja i „ożywienie” ulicy Mariackiej w Katowicach, która dzięki temu stała się jednym z centralnych miejsc stolicy województwa, kosztowała 12 milionów złotych. Budowa nowoczesnej sali koncertowej w Sosnowcu na 500 miejsc ma kosztować 26 milionów.

Czy 10 milionów to dużo, czy mało?

Tagi: Bytom
14:37, gkur
Link Dodaj komentarz »
sobota, 06 sierpnia 2011

Dla wielu moich rodaków jest ważniejsze, jak kto zmarł, niż jak żył i jakim był człowiekiem. To jest idiotyczne, że „forma” odejścia może mieć takie znaczenie. Wypadek komunikacyjny, samobójstwo, morderstwo, czy też inny, gwałtowny, ale „nienaturalny” rodzaj zejścia są wyżej cenione niż śmierć w wyniku choroby. Na nagrobkach też – nie bez powodu - często podkreśla się „zmarł tragicznie” (dzisiaj to z reguły znaczy, że wpadł pod samochód lub wbił się w drzewo, a nie że zginął w pojedynku na szpady broniąc honoru ukochanej) . Na poboczach dróg przybywa krzyży, by zaznaczyć miejsce zgonu. To jest głupie i pozbawione racjonalnych podstaw, przy tym małe i najpewniej egoistyczne. Śmierć „gwałtowna” dodaje wartości. Rok temu z małego człowieka na wysokim stanowisku uczyniła w świadomości wielu najwybitniejszego męża stanu (gdyby nie to byłby teraz w lamusie historii). Teraz z prymitywnego karierowicza, niemoralnego człowieka (że wspomnę „seksaferę”), gardzącego prawem, uwikłanego w przestępstwa chłopka-roztropka, politykiera, który żerował na biednych i głupich, robi:

  • postać tragiczną i zdolnego polityka (Piechociński, PSL: „Była to postać bardzo barwna i kontrowersyjna, a od wczoraj jest tragiczna. (...). Tylko trzech polityków umiało zagospodarować gniew ludu: Kaczyński, Wałęsa i Lepper.”),
  • nieprzeciętnego polityka i organizatora (Tomasz Poręba, PiS:  Był nietuzinkowym politykiem. Umiał zorganizować dużą partię polityczną. Miał instynkt i wyczucie nastrojów społecznych”).
  • „wielki talent polityczny(Tadeusz Iwiński, SLD).

 N Niby prawda, jeśli polityka to tylko głębokie szambo.

Zmarł Andrzej Lepper. Ikona populizmu. Cepelia polskiej polityki. Wsiowa Barbie. Jeden z najbardziej skutecznych i wpływowych polityków III i IV RP.

Niezalezna.pl, jak również inne media prawicowe, kwestionują samobójstwo Leppera i lada moment zaczną szukać sprawców mordu. Dziś już polityczną odpowiedzialność przypisują wiadomo komu. Nie wiadomo? Jak to, przecież to oczywiste – Tuskowi. To Tusk, wespół ze służalczymi mediami, rozpoczął nagonkę na koalicję PiS – Samoobrona – LPR, a cała reszta jest tego prostą konsekwencją.

Dzisiaj niezalezna.pl robi z Leppera wielkiego patriotę, puszczając jego wystąpienie przed Parlamentem Europejskim, równocześnie zadając retoryczne pytanie: dlaczego to (piękne, żarliwe, nasycone prawdziwym patriotyzmem – pewnie na miarę pamiętnej mowy Józefa Becka?) przemówienie nie jest znane szerszej publiczności. Można więc posłuchać tego przemówienia, z marszem żałobnym Chopina w tle. Mamy więc największą tragedię narodową po 10 kwietnia ubiegłego roku i pewnie przedsmak zawirowań politycznych na miarę tych, które towarzyszyły katastrofie smoleńskiej. Kluby Gazety Polskiej powinny poświęcić krzyż, który stanął wczoraj przed miejscem mordu i przenieść go na Warszawskie Przedmieście.

„(...) Naród Polski w okresie przygotowawczym poniósł duże straty i wyrzeczenia. Zniszczony został polski przemysł włókienniczy, chemiczny, tekstylny, zniszczony polski transport, handel, usługi. Upada polskie górnictwo i hutnictwo. Niszczone jest polskie rolnictwo wraz z otoczeniem i przetwórstwem rolno – spożywczym. Restrukturyzacja poszczególnych branż okazała się ich likwidacją, co przyczyniło się do bezrobocia, które dzisiaj oficjalnie wynosi 3,2 miliona, tj. około 18%, a z bezrobociem ukrytym to jest około 5 milionów ludzi, około 28%. Do tej pory Unia zarobiła na Polsce dziesiątki miliardów dolarów na eksporcie do Polski swoich nadwyżek produkcyjnych. To my utrzymujemy w Unii od 1 do 1,5 milina miejsc pracy. Czas na zadośćuczynienie! Przystępując do Unii interesuje nas tylko pełne partnerstwo, od pierwszego dnia. Przypominam, że to naród polski pierwszy stawił czynny opór faszyzmowi i przyczynił się do pokonania hitlerowskich Niemiec. Pokonał komunizm, o czym przed dwudziestu laty nikt nawet nie mógł pomyśleć. Przyczynił się do obalenia „muru berlińskiego”, przez co stworzono szanse do poszerzenia Unii Europejskiej. Chcemy być pełnoprawnym członkiem Unii. Naszą równoprawność traktujemy jako wartość nadrzędną. Jesteśmy euro-realistami! Przestrzegam Brukselę i Strasburg: Jeśli Polacy zostaną oszukani i skutkiem manipulacji elit politycznych Polska będzie wcielona w struktury Unii na zasadach braku partnerstwa, to Polakom nie zabraknie odwagi i determinacji, aby wystąpić z Unii Europejskiej, tak więc przyjęcie Polski na nierównych zasadach może być początkiem końca takiej unii: unii służącej bogatym kosztem biednych. My Polacy mamy swój honor i swoją godność! Żadnej jałmużny nie chcemy. Żądamy i wierzymy, że Polska zostanie potraktowana uczciwie i po partnersku. Do tej pory Unia Europejska, broniąc nieludzkiej globalizacji, tłumaczy polskim władzom, że były to koszty restrukturyzacji gospodarki. Polskie władze tłumaczą polskiemu społeczeństwu, że to ofiara, którą musimy ponieść. Samoobrona tłumaczy polskiemu społeczeństwu, że są to zasady nieuczciwe, nierównoprawne i nie do przyjęcia. Samoobrona mówi: dość zniewolenia ekonomicznego Polski i Polaków. Samoobrona mówi: jednoczmy Europę z zachowaniem hierarchii wartości. Człowiek, rodzina, praca i godne życie.”

Dla kontrastu życiorys Andrzeja Leppera z innej strony:

http://www.spieprzajdziadu.com/muzeum/index.php?title=Andrzej_Lepper


Tagi: Lepper
08:36, gkur
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2
Tagi
zBLOGowani.pl