RSS
środa, 02 października 2013
Błądząc w ciemnościach. Katecheta Jurczyński w darkroomie

 

Pan Grzegorz Jurczyński jest absolwentem Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie oraz katechetą w szkole średniej i podstawowej (grzegorz.jurczynski@gmail.com). Niestety nie znalazłem informacji jaki jest jego stan cywilny i czy dotknęły go problemy, o których pisze. A pisze tak (http://www.fronda.pl/blogi/DobraMy%C5%9Bl/od-caming-out-u-do-darkroom-u-czyli-dusza-geja-w-ciemnosci,35560.html): 

Na 300m2 powierzchni, zapewniliśmy Wam moc atrakcji w klimacie SAFE-SEX-PARTY takich jak: darkroomy, sex kino, tematyczne party i wiele innych. Tylko u nas zabawisz się w większym lub mniejszym gronie w ciemnym labiryncie lub prywatnej kabinie, poczujesz moc niezapomnianych wrażeń i będziesz marzył o tym, aby do nas wrócić i poczuć to po raz kolejny. Jako jedyni w Polsce organizujemy prywatne party! Oprócz pomieszczeń przeznaczonych do ostrej zabawy w męskim gronie (nazwa klubu) oferuje również klimatyczny chill out room, palarnia, gdzie przy drinku można milo spędzić czas na rozmowie. Na dużym ekranie oprócz nagich chłopców obejrzysz również ciekawe koncerty gwiazd i ikon współczesnej muzyki rozrywkowej. (Nazwa klubu) to miejsce gdzie można się rozerwać w każdym tego słowa znaczeniu.”

Pojawiają się tu takie pojęcia jak „darkroom”, „ciemny labirynt”, „prywatna kabina”. Wszystkie te nazwy stanowią ofertę przeznaczoną dla mężczyzn chcących doznać przypadkowego kontaktu homoseksualnego. Dlaczego przypadkowego? Otóż darkroom, to jak sama nazwa wskazuje, pokój całkowicie zaciemniony lub oświetlony tylko na tyle, aby zobaczyć sylwetkę ludzką do którego wchodzi kilku lub kilkunastu mężczyzn jednocześnie. Każdy uczestnik jest całkowicie rozebrany. Kontakty fizyczne (współżycie homoseksualne) odbywają się z przypadkowo napotkanym w ciemnościach partnerem. Po kilku minutach następuje zmiana partnera. Można zatem mówić, iż w owym pokoju dokonuje się orgia rozumiana jako (homo)sex grupowy. Ciemny labirynt może opierać się na podobnych zasadach, tyle że z pewnymi utrudnieniami architektonicznymi. Pojęcie prywatnej kabiny raczej nie wymaga objaśnień, nie jest to zapewne miejsce do spokojnej rozmowy” - wyjaśnia nieświadomym czytelnikom „Frondy” Jurczyński.

Najpierw mamy anons jakiegoś klubu gejowskiego, a następnie Autor dokonuje daleko posuniętej interpretacji. Ale najlepsze jest potem, gdy Pan Katecheta wyciąga ostateczne wnioski:

Jak widać, sposób w jaki osoby o tendencji homoseksualnej poszukują realizacji swojej (homo)seksualności nie jest metodą godną osoby myślącej racjonalnie, szanującej wartość swoją i innych. Czy rodzice, którzy wielkodusznie wyrażają akceptację dla homoseksualnej orientacji swoich dzieci i planują coming out syna bądź córki w czasie rodzinnego spotkania, zaakceptują sposób, w jaki jest ona realizowana? Idąc dalej: czy taki sposób kontaktu nie stanowi czynności o podwyższonym ryzyku zarażenia się wirusem HIV? - pisze Autor.

Opinia, iż wszystkie osoby o tendencji homoseksualnej korzystają z klubów oferujących homoseksualne porno, darkroomy i kabiny jest tak samo krzywdząca jak opinia, iż wszystkie osoby heteroseksualne (zdrowe) korzystają z domów publicznych, ulicznej prostytucji, night club-ów Go-Go, czy po prostu mają złamaną moralność. Jednak, z logicznego punktu widzenia (badania prawdopodobnie nie istnieją), można wywnioskować, że częstszymi gośćmi klubów, gdzie dochodzi do kontaktów seksualnych są osoby o tendencji homoseksualnej. Jeśli zdecydowana większość (około 97%) społeczeństwa to osoby heteroseksualne to nawiązanie kontaktu miedzy nimi jest bardzo proste – nie potrzebują takich miejsc. Około 3-procentowa grupa w społeczeństwie to osoby o tendencji homoseksualnej – tak więc osoby te musza przyjąć pewien model działania, aby odszukać partnera o podobnym zaburzeniu (i tu wielką rolę odgrywają kluby dla gejów).

Co zatem wydaje się być bardziej naturalne (zgodne z naturą człowieka): chłopak, który „podrywa” dziewczynę na dyskotece, czy chłopak, który zaprasza kolegę do kabiny, aby tam odbyć homoseksualny stosunek? To pytanie kieruje do aktywistów homolobby.

Istnieje wielu rodziców, którzy cierpią z powodu zaburzenia, jakie dotknęło ich dzieci. Wielu ojców i wiele matek zadaje sobie pytanie: jaki błąd popełnili w wychowaniu swojego potomstwa. Jedyne pozorne ukojenie, jakie otrzymują to akceptacja homoseksualnych związków w mediach, próba zmiany świadomości i kłamstwo. Czego obawiają się media promujące homoseksualizm rezygnując z promocji zdrowych związków? Czemu nie zbieramy 1% z podatków, aby stworzyć fundacje wspierające rodziców dotkniętych zaburzeniem swoich dzieci? Czemu w mediach nie pojawiają się ogłoszenia społeczne mówiące o istnieniu i dużych sukcesach instytucji pomagających wyjść z homoseksualizmu? Czy homolobby jest aż tak silne i agresywne, a my tak bardzo zastraszeni? – kończy Autor.

Pod nowym nickiem skomentowałem ten felieton.

Otóż proszę Pana, jeśli zakłada Pan, że (prawie) wszystkie osoby homoseksualne realizują się w darkroomach, to tak samo można zakładać, że (prawie) wszystkie osoby heteroseksualne będą załatwiały "te sprawy" w (heteroseksualnych) burdelach.

Jeśli ma Pan wiedzę na ten temat, to proszę napisać ile takich przybytków, który Pan opisuje, jest w całej Polsce. Przypuszczam, że może kilkanaście (gdyby geje chętnie z nich korzystali, to ustawiałyby się przed nimi tłumy w kilometrowych kolejkach i pewnie działałby system zapisów). A ile jest heteroseksualnych burdeli, zwanych eufemistycznie agencjami towarzyskimi? Przynajmniej jedna w mieście średniej wielkości. Może uraczy nas Pan opisem atrakcji, które czekają tam na heteroseksualnych mężczyzn.

Kończy Pan artykuł pytaniami: 1. jaki rodzice popełnili błąd, że ich dziecko jest homoseksualne, 2. czemu w mediach nie pojawiają się ogłoszenia społeczne mówiące o istnieniu i dużych sukcesach instytucji pomagających wyjść z homoseksualizmu? 3. Czy homolobby jest aż tak silne i agresywne, a my tak bardzo zastraszeni?

Ad. 1. Odpowie Panu na to pytanie pierwszy lepszy seksuolog, który nie będzie katolickim oszołomem.

Ad 2. Dlaczego więc Fronda nie publikuje adresów "klinik", w których "leczy się homoseksualizm" i nie pokazuje ich spektakularnych sukcesów?

Ad. 3. Proszę to pytanie zadać sobie i innym "katolickim" publicystom? Jeśli takie felietoniki, jak niniejszy, pisze Pan ze strachu, to zastanawiam się jak daleko posunie się Pan, gdy przybędzie odwagi.

I jeszcze coś odnośnie LOGIKI, do której się Pan Katecheta odwołuje.

Jeśli zakłada Pan, że homoseksualne jest 3% społeczeństwa, to znaczy, że gejów i lesbijek jest około 1 milion.

Jaką cześć z tego miliona są w stanie obsłużyć seksualnie kluby gejowskie, których jest w Polsce pewnie kilkanaście (pisząc o rozpuście, chyba Pan nie zakłada, że taki gej korzysta z takiego przybytku raz w życiu)?

Więc jaka jest "przepustowość" dzienna/roczna jednej takiej instytucji? Ile wszystkie "krajowe" kluby są w stanie obsłużyć gejów. I ostatecznie jaki odsetek gejów korzysta z tego typu lokali?

Czekam niecierpliwie na odpowiedź.

I jeszcze jedna rzecz. Owo homolobby przecież nie walczy o powstanie kolejnych klubów gejowskich z darkroomami (bo o ilości tych decyduje wolny rynek). Homolobby walczy m.in. o związki partnerskie, czyli reprezentuje tę część środowiska homoseksualnego, która zdecydowanie nie chce korzystać z lokali z darkroomami., a która stawia na stabilizację życiową i jednego partnera. To odnośnie Pańskiej LOGIKI.

A co zatem wydaje się być bardziej naturalne (zgodne z naturą człowieka): chłopak, który „rżnie” dziewczynę na dyskotekowym kiblu, czy chłopak, który zaprasza kolegę do klimatycznego chill out roomu, gdzie przy drinku można milo spędzić czas na rozmowie? To pytanie kieruję do homofobów z Frondy.


Tagi: Fronda
08:38, gkur
Link Dodaj komentarz »
Tagi
zBLOGowani.pl