RSS
poniedziałek, 31 października 2016
Smoleńsk, czyli długie macki KOD-u

 

„6 lat temu, polski prezydent Lech Kaczyński, wraz z żoną i polską elitą polityczną, intelektualną i wojskową, zginął w katastrofie lotniczej w Smoleńsku. Pomimo opinii zespołu rosyjskich śledczych rosyjskich, przyczyny tej katastrofy nie wyjaśniono do dziś. Film wybitnego polskiego reżysera Antoniego Krauzego jest próbą opisania prawdopodobnego przebiegu wydarzeń i ma pokazać kontekst społeczno-polityczny, zwłaszcza w odniesieniu do roli mediów w ukrywaniu i poszukiwaniu prawdy”.

 

Tak ambasador RP w Berlinie, z pisowskiego nadania, prof. Andrzej Przyłębski* zachęcał publiczność niemiecką do obejrzenia filmu „Smoleńsk”. Niemiecka premiera filmu miała się odbyć 7 listopada w znanym kinie „Delfi Filmpalast” w zachodniej części Berlina. Zaproszenia dostali zajmujący się Polską niemieccy eksperci, politycy i działacze organizacji polonijnych. Pokaz miał być sponsorowany przez PZU (http://wpolityce.pl/polityka/313626-nasz-wywiad-ambasador-przylebski-o-odwolaniu-pokazu-smolenska-berlin-jest-przywiazany-do-wersji-raportow-mak-i-millera).

Polski ambasador zapewne nie wie, że to nie tylko zespół rosyjskich śledczych wskazał na przyczynę katastrofy, ale również polska, państwowa komisja. Dokument pt. „RAPORT KOŃCOWY z badania zdarzenia lotniczego nr 192/2010/11 samolotu Tu-154M nr 101 zaistniałego dnia 10 kwietnia 2010 r. w rejonie lotniska SMOLEŃSK PÓŁNOCNY”, opracowany przez działająca w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej KOMISJĘ BADANIA WYPADKÓW LOTNICZYCH LOTNICTWA PAŃSTWOWEGO jest dostępny m.in. tu : http://www.newsweek.pl/bins/media/binaries/c8/c873/c87334d0d87344d6b0ee7f2069042fb5.pdf

W tych kilku zdaniach polskiego ambasadora można znaleźć masę manipulacji: oprócz ukrywania faktu, że to także polska strona (a nie tylko rosyjska) dokonała analizy przyczyn katastrofy, warto zwrócić uwagę, że słowo „prawdopodobny” w odniesieniu do przebiegu tego tragicznego zdarzenia jest kłamstwem (wobec wyjaśnienia przyczyn wypadku przez „Komisję Millera”, w oparciu o fakty, logikę i wiedzę fachową, proponowany przez Krauzego scenariusz wydarzeń jest nieprawdopodobny), zaś nikczemną rolę w manipulacjach opinią publiczną, wykorzystywaną przez obóz Kaczyńskiego w celach politycznych, miały tylko i wyłącznie media prawicowe, reprezentowane przez reżysera Krauzego. To dzisiaj publicyści tych mediów oraz tytuły dla których pracują są sowicie wynagradzani przez partię władzy stanowiskami, zleceniami i grantami. To oni, oprócz polityków, są dzisiaj jednymi z największych beneficjentów tragedii smoleńskiej. I im wszystkim zależy na utrwalaniu w swoim elektoracie kłamstwa, na którym w ciągu ostatnich 6 lat budowali potęgę swojej organizacji polityczno-biznesowo-medialnej. Zdemaskowanie kłamców to równocześnie koniec mitu założycielskiego „sekty smoleńskiej”, a także początek końca ekipy „dobrej zmiany”.    

Niemiecka premiera filmu nie odbyła się, seans odwołano. Jakie są powody? Przyłębski, w wywiadzie dla portalu wpolityce.pl domniemuje, że stoi za tym „jakaś grupka KOD-owska” lub „jakieś inne jeszcze źródło”. Nadto uważa, „że Niemcy są bardzo przywiązani do wersji, którą komisja Anodiny, a potem Millera przedstawiła. I boją się ewidentnie, że filmowa narracja zaistnieje w świadomości niemieckiej”. Ciekawostką jest, że rozważa się „jakieś kroki prawno- finansowe przeciwko kinu”. W ogóle warto zapoznać się z wywiadem, ze względu na bardzo specyficzną składnię, jaką posługuje się ambasador - http://wpolityce.pl/polityka/313626-nasz-wywiad-ambasador-przylebski-o-odwolaniu-pokazu-smolenska-berlin-jest-przywiazany-do-wersji-raportow-mak-i-millera.

 

 

 

 

*) Andrzej Przyłębski –  https://pl.wikipedia.org/wiki/Andrzej_Przy%C5%82%C4%99bski

„We wrześniu w wywiadzie radiowym zarzucił Niemcom, że jeśli chodzi o Polskę, mają „zawężone horyzonty”, a prezydentowi Niemiec Joachimowi Gauckowi, że nie rozumie zmian, jakie zaszły w Polsce. (…) zaatakował prezesa Federalnego Trybunału Konstytucyjnego i zarzucił mu, że krytykując sposób, w jaki PiS obchodzi się z polskim TK, ingeruje w wewnętrzne sprawy suwerennego państwa. Przyłębski utyskiwał też, że niemieckie środowiska prawnicze nie rozmawiają z inaczej myślącymi prawnikami w Polsce, w tym z sędziami TK wybranymi przez Sejm po przejęciu władzy przez PiS. Wśród nich jest jego żona, sędzia Julia Przyłębska” – pisała Gazeta Wyborcza:http://wyborcza.pl/7,75399,20906164,jak-ambasador-rp-w-berlinie-zaprasza-na-smolensk-prawdopodobny.html

 

czwartek, 27 października 2016
środa, 26 października 2016
OKO.press. Polecam

 

OKO.press  - dziennikarstwo śledcze, weryfikacja prawdziwości wypowiedzi polityków. Powinniśmy o czymś wiedzieć? Oznacz nas, używając @OKO_press

 

Naszą odpowiedzią jest sięgnięcie do korzeni dziennikarstwa – do prawdy. Potrzeba rzetelnej analizy słów i czynów w życiu publicznym staje się nagląca. Wiarygodne, sprawdzone informacje, rzeczowość, odwoływanie się do danych liczbowych i ekspertyz naukowych – w ten sposób chcemy tworzyć w „Oku” miejsce godne zaufania. Zapraszamy wszystkich, niezależnie od poglądów. Sprawdźcie nas.

OKO.press to portal sprawdzający fakty i prowadzący dziennikarskie śledztwa, medium społecznościowe i archiwum życia publicznego. Chcemy stać się obywatelskim narzędziem kontroli władzy. Obecnej i każdej następnej.

Zwłaszcza obecnej. Populizmowi, prawicowym fundamentalizmom i nacjonalizmowi towarzyszy dziś zalew półprawd, przekłamań, słów wypowiadanych bez odpowiedzialności i sensu. Jak w wielu miejscach na świecie, grozi nam paraliż demokracji.

Coraz więcej grup czuje, że ich prawa są lub mogą być naruszone. Pod sztandarami KOD-u tysiące ludzi wychodzi na ulice. Protestują kolejne organizacje i środowiska.

 

Popieram, polecam!


wtorek, 25 października 2016
Roczek

 

 

 

Dziś w mediach dzień podsumowań roku, jaki upłynął od chwili wygrania wyborów przez Prawo i Sprawiedliowość. W rocznicę tego wydarzenia, co cieszy, mamy nowy sojusz: Lech Wałęsa i Platforma Obywatelska tworzą front współpracy.

Rok temu Jarosław Kaczyński wypowiedział wojnę najlepszemu państwu, jakie Polacy mieli od 300 lat. Dziś już nie ma wątpliwości – albo będzie władza PiS, albo normalna, europejska, otwarta, obywatelska Polska. Albo-albo.

- pisze Tomasz Lis we wstępniaku do najnowszego numeru „Newsweeka”. Dalej następuje wyliczanka: „Niszczenie konstytucji i demolowanie państwa prawa, negatywna selekcja przy wyborach personalnych – masowy awans ludzi miernych, których jedynym wyróżnikiem jest całkowita lojalność wobec partii. Nienawiść do elit. Populizm i paternalizm. Konflikty ze wszystkimi prawdziwymi sojusznikami Polski i przesunięcie jej na Wschód. Zdemolowanie reputacji kraju. Reanimacja najbardziej antypolskich stereotypów. Uczynienie z prezydenta i premiera figurantów i skupienie całej władzy w rękach nowego pierwszego sekretarza, nowej kierowniczej partii. Ordynarna, agresywna propaganda. Inwazja kłamstwa i chamstwa. Prymitywny nacjonalizm. Obłaskawianie ksenofobów, rasistów i kiboli. Dążenie do totalnej centralizacji państwa. Tworzenie państwowego kultu smoleńskiego. Instytucjonalizacja polskiego piekła – szczucie na siebie Polaków stało się narzędziem sprawowania władzy. Swoista ekshumacja wszystkiego, co w polskiej duszy mroczne i zawstydzające”.

Czy coś dodać? Na pewno nic ująć.  

Newsweek krótko odnosi się także do realizacji obietnic wyborczych (http://www.newsweek.pl/biznes/rok-rzadu-beaty-szydlo,artykuly,399139,1.html?src=HP_Left_Opinions) oraz zmian politycznych poprzez pryzmat stosunków partii z kościołem (http://www.newsweek.pl/opinie/kosciol-katolicki-i-pis-rok-dobrej-zmiany-kaczynskiego-,artykuly,399184,1.html?src=HP_Left_Opinions).

A ja zadaję sobie pytanie: co dalej? Ile granic absurdu, dyletanctwa, hipokryzji, nienawiści „dobra zmiana” jest jeszcze w stanie przekroczyć?

 

czwartek, 20 października 2016
#Misiewicze - reaktywacja

 

 

Między wójtem a plebanem

 

 

Wczoraj internet obiegło zdjęcie sprzed kilku lat, na którym biskup Dydycz razem z aktualnym ministrem ochrony środowiska jedzie iście królewska karocą. Równie niesmaczne były kiedyś zdjęcia niemieckiego biskupa Franza-Petera Tebartz-van Elsta http://wyborcza.pl/1,76842,15706977,Upadek_luksusowego_biskupa__ktory_zbudowal_sobie_siedzibe.html), znanego z pociągu do luksusu. Oczywiście Dydyczowi daleko do biskupa Limburga, tak jak daleko Polsce do poziomu gospodarczego Niemiec. Jednak, gdy zestawić ten obraz ze zdjęciem papieża Franciszka, gdy jeszcze jako biskup podróżował metrem, to widać jak na dłoni obłudę polskich hierarchów.     

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,20860887,znajdz-roznice-biedron-wrzuca-to-zdjecie-biskupa-i-w-kilka.html#Czolka3Img 

 

 

środa, 19 października 2016
Kompas, czyli ustawka z Beatą Szydło w roli głównej

 

 

 

Resort Informacji i Propagandy powstał już w Polskim Komitecie Wyzwolenia Narodowego, czyli pierwszym komunistycznym rządzie z lipca 1944 roku. Komunistom zależało na dyskredytacji Armii Krajowej, rządu londyńskiego i wszystkich innych sił niepodległościowych. Zgodnie z tezami manifestu PKWN wmawiali więc ludziom, że tylko oni są legalną władzą na terenie Polski, a ponieważ w tamtym okresie na terenie Polski jedynie oni dysponowali silnym aparatem propagandy, rząd londyński był w bardzo niekorzystnej sytuacji. Dziś wydaje nam się niemożliwe, jak ktoś mógł zbudować narrację, w której bohater wymierzonego przecież w Niemców Powstania Warszawskiego jest tak naprawdę niemieckim szpiegiem.

 

 

- z wywiadu z Wojciechem Roszkowskim pt. „Propaganda sukcesu i nienawiści”. Pełny tekst tutaj: http://www.rp.pl/artykul/1047888-Propaganda-sukcesu-i-nienawisci.html#ap-1

 


Ciekawe, że trzy lata po tej rozmowie, żyjemy w rzeczywistości, w której jednak „da się zbudować narrację”, gdzie z bohaterów walki o niepodległość i demokrację robi się kolaborantów komunistycznych i sługusów obcych mocarstw. Wspomnę tylko Władysława Bartoszewskiego, z którego media „niepokorne” robią płatnego agenta niemieckiego wpływu (https://twitter.com/SamPereira_/status/788622775070167040), czy Andrzeja Wajdę, którego pogrzeb odbył się dzisiaj, a któremu wmawia się koniunkturalizm, czy wręcz zdradę.

Gdyby się wczytać w rozmowę z Roszkowskim, okaże się, że dzisiaj władza i jej narzędzia propagandy stosują te same metody, wzbogacając je jedynie o nowe instrumentarium, jakim są media elektroniczne, dające możliwość szybkiej i szerokiej dystrybucji informacji (lub dezinformacji). O czym świadczy to, że po 70 latach mamy „powtórkę z historii”? O brakach w edukacji, ciasnych horyzontach, kompleksach.

Dzisiaj nie o propagandzie nienawiści, ale o propagandzie sukcesu.

Ten termin już dawno trafił do leksykonów. Oznacza wyolbrzymianie sukcesów ekipy rządzącej. Dzisiaj można to robić poprzez chwalenie się „osiągnięciami” w kilku kanałach telewizji publicznej i niedopuszczanie do głosu krytyków. Można to osiągnąć za pomocą zmonopolizowanego przekazu, który daje się uzyskać poprzez obsadzenie wszystkich redakcji i agencji swoimi ludźmi, którzy we wszystkich programach informacyjnych przedstawiają jeden punkt widzenia, a do tego zapraszają wyselekcjonowanych gości, którzy albo podzielają ich pogląd, albo są marionetkami w zręcznie moderowanej przez prowadzącego rozmowie. Te przekaz jest wzmacniany akcjami na Twitterze lub w „bratnich” mediach, które współredagują lub pozostają w relacjach właścicielskich te same osoby, które partia władzy rozlokowała po mediach publicznych.

Jest jeszcze jedna droga: przyznawanie nagród władzy przez „niezależne” organizacje, które doceniają osiągnięcia obozu rządzącego. Przykład takiego zabiegu propagandowego mieliśmy wczoraj, gdy PBS otrzymała Specjalny Polski Kompas 2016 „Gazety Bankowej”. Za co? „Za nadanie gospodarce nowej dynamiki, która zmienia Polskę”.

http://wpolityce.pl/gospodarka/312357-specjalny-polski-kompas-2016-gazety-bankowej-dla-premier-beaty-szydlo-nie-zejdziemy-z-dobrego-kursu-zdjecia

Z pozoru wszystko wygląda ładnie, bo oto redakcja „najstarszego polskiego tytułu ekonomicznego”, reaktywuje „przedsięwzięcie polskich patriotów gospodarczych z lat dwudziestych ubiegłego wieku”. „Polski Kompas” po raz pierwszy ukazał się w 1922 r. jako rocznik instytucji finansowych i spółek akcyjnych. Obecnie - według wydawcy - ma on charakter bardziej analityczny i prognozujący trendy oraz zjawiska ekonomiczne.

Na czym więc polega ustawka?

Po pierwsze, na manipulacji faktami, żeby można było odtrąbić sukces ekipy PBS

- Rząd Pani Premier Beaty Szydło realizuje z ogromną determinacją wyborcze obietnice nadania gospodarce nowej dynamiki, zwiększenia nie tylko liczby, ale i jakości miejsc pracy oraz wzmocnienia siły nabywczej polskich rodzin. I właśnie za tę determinację, niespotykaną w polskiej kulturze politycznej po 1989 roku, za konsekwentnie realizowany plan, który zmienia Polskę, redakcja „Gazety Bankowej” postanowiła przyznać Specjalny Polski Kompas 2016 i docenić Prezes Rady Ministrów Panią Premier Beatę Szydło — tak redaktor naczelny „Gazety Bankowej”, uzasadnił wybór kapituły.

Otóż żadne dane nie potwierdzają, żeby polska gospodarka rozwijała się z jakimś „ekstra” przyspieszeniem (dynamika jest czymś mierzalnym, opisywanym cyframi, mówi się o niej w kategoriach „ilościowych”, a nie „jakościowych”). PKB zostało przeszacowane, rząd dokonał już korekty (in minus) prognozy na bieżący rok. Wrasta dług publiczny, zaś na spełnienie obietnic wyborczych rząd zaciąga kolejne kredyty. Zdominowany przez PiS parlament nie uchwalił chyba ani jednej ustawy gospodarczej, która wpłynęłaby na zwiększenie dynamiki gospodarczej (z wyjątkiem „Programu 500+”, który zwiększył popyt wewnętrzny). W szczególności nie podjęto żadnych (!) działań, żeby zwiększyć zatrudnienie. Oczywiście pomijam program „Koryto Plus” (znany też jako #Misiewicze), który dał zatrudnienie pisowskiej sitwie w urzędach państwowych oraz spółkach kontrolowanych przez skarb państwa. Jedyna rzecz, jaką może się pochwalić rząd PBS, to spadek bezrobocia. Jednakże nie wiąże się on z tworzeniem miejsc pracy, ale jest pochodną programu „Rodzina 500+”: sporo osób zmieniło swój status w urzędach pracy (wcześniej jako „osoby poszukujące zatrudnienia”), co odbiło się w statytykach bezrobocia. W rzcezywistości te osoby są tak samo bezrobotne jak były wcześniej.   

Po drugie,  ów „najstarszy polski tytułu ekonomiczny” powstał w 1988 roku (co i tak jest rekordem), zaś przywoływanie Związku Banków we Lwowie, do którego należała wówczas (inna) „Gazeta Bankowa” jest dużym nadużyciem.

Po trzecie i najważniejsze, wydawcą „Gazety Bankowej” była Media SKOK (http://biznes.trojmiasto.pl/Spolka-Media-SKOK-przejeta-przez-Apella-SA-n57867.html), a obecnie jest Fratria z udziałowcem, który przejął Media SKOK. Czym jest SKOK? Chyba wszyscy wiedzą, że SKOK-i kosztowały polskiego podatnika 2,5 mld złotych. Tyle skarb państwa musiał wydać na pokrycie strat związanych z plajtującymi kasami. O Mediach SKOK można przeczytać też tu:

http://www.newsweek.pl/biznes/wiadomosci-biznesowe/skok--prawicowe-zrodelko,96095,1,1.html

http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/czyje-interesy-finansuja-skok-i,531736.html

Fratria, czyli obecny właściciel tytułu, obok „Gazety Bankowej” wydaje m.in. tygodnik „W sieci” i jest właścicielem portalu wPolityce.pl. Mówiąc wprost, Fratria finansuje tuby propagandowe „dobrej zmiany” (https://pl.wikipedia.org/wiki/Fratria_(przedsi%C4%99biorstwo)). Spółka ta została zawiązana 18 czerwca 2012 roku, a zarejestrowana 10 sierpnia 2012 roku. Udziałowcami spółki są:

  • Spółdzielczy Instytut Naukowy G. Bierecki Spółka Jawna (28 000 udziałów o łącznej wartości 2,8 mln zł),
  • Apella Spółka Akcyjna (15 606 udziałów o łącznej wartości 1,56 mln zł).
  • Jacek Karnowski (9050 udziałów o łącznej wartości 905 tys. zł).

 

Z kolei spółka Apella jest związana z senatorem Biereckim (tak, tym samym od SKOK-ów).

 

  

Spółka powiązana z PiS (mentalnie i finansowo) przyznaje nagrodę premier z nominacji PiS, udając bezstronność i niezależność. To są obecnie obowiązujące standardy propagandy. Co można powiedzieć o osobie nagrodzonej, zapewne świadomej tego matactwa. Prostackich epitetów, jakże licznych, na miarę tego prostackiego kołtuna, które wymykają mi się z ust oszczędzę potencjalnym czytelnikom.    


O tym jak „dobra zmiana” pomaga (rewanżuje się) swoim tubom - innym razem.

 

 

 

poniedziałek, 17 października 2016
Minister Zalewska, czyli o tym jak punkt widzenia zależy od punktu siedzenia

 

 

Dzierżoniów, 02.03.2009. 

 

Wspomniany Mirosław Handke był ministrem edukacji narodowej w rządzie Jerzego Buzka (pełnił tę funkcję w latach 1997 – 2000). To wówczas opracowano i zatwierdzono reformę szkolnictwa, której podstawowym celem było przekształcenie obowiązującego od 1968 r. dwustopniowego systemu szkolnictwa w strukturę trzystopniową, czyli organizacji, w której obok szkoły podstawowej i średniej funkcjonuje gimnazjum (https://pl.wikipedia.org/wiki/Reforma_systemu_o%C5%9Bwiaty_z_1999_roku).

Kontrreformę szkolnictwa firmuje magister polonistyki. Na czele rzędu stoi magister etnografii. Gdy reformowano szkolnictwo ministrem był profesor, premierem - profesor. Signum temporis.    

 

 

piątek, 14 października 2016
Widelec a sprawa polska (odc. 3, ostatni)

 

Widelec a sprawa polska (odc. 2)

 

 

53:06

 
1 , 2
Tagi
zBLOGowani.pl